fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] P. Boroń: Solidarność jest cechą bardzo mocno zakorzenioną w polskiej historii i mentalności. Ona zmusza nas do głębszej refleksji, życiowej postawy oraz dokonywania moralnych wyborów

Solidarność bardzo głęboko tkwi w naszej mentalności. Ona zmusza nas do głębszej refleksji, życiowej postawy oraz dokonywania moralnych wyborów (…). Solidarność Polaków powinna przewyższyć jakiekolwiek animozje. Gdy 10 milionów Polaków połączyło się w związkach zawodowych, nastały sukcesy w 1980 roku – powiedział Piotr Boroń, historyk, pedagog, były senator, w programie „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam.

W naszej ojczyźnie bardzo wiele mówi się o solidarności oraz jej istotności dla budowania dobra wspólnego. Piotr Boroń przedstawił, czym tak naprawdę solidarność jest.

– Solidarność to poczucie wspólnoty, identyfikacja z nią dla podobnych celów i ideałów. To wspólnota z człowiekiem lub całą grupą ludzi, która jest nawet tak wielka, jak wielki jest naród lub cała ludzkość. Solidarność kojarzona jest z poświęceniem. Dziś solidarność kojarzy się przede wszystkim z NSZZ „Solidarność”, a właściwie ze wszystkimi organizacjami, które powstały po sierpniu 1980 roku – wskazał gość TV Trwam.

Powstanie „Solidarności” ściśle powiązane jest z trudami życia podczas rosyjskiej okupacji po 1945 roku. Historyk zwrócił uwagę, że „Solidarność” to nie tylko jej przywódcy, ale także zwykli szarzy ludzie, którzy niejednokrotnie ucierpieli z ręki komunistycznych aparatów represji.

– Zachęcam naszych widzów i słuchaczy do wdzięczności dla ludzi, którzy ucierpieli, do modlitwy za tych, którzy w czasie próby swoich sumień umieli wybrać dobro. Jeżeli jeszcze skrycie ucierpieli i ich cierpienie nie okryło ich sławą, to niech Pan Bóg im to wszystko wynagrodzi – mówił historyk.

Gość „Rozmów niedokończonych” zwrócił uwagę, że solidarność jest cechą bardzo mocno zakorzenioną w polskiej historii i mentalności.

– Solidarność bardzo głęboko tkwi w naszej mentalności. Ona zmusza nas do głębszej refleksji, życiowej postawy oraz dokonywania moralnych wyborów – zaakcentował pedagog.

– Solidarność Polaków powinna przewyższyć jakiekolwiek animozje. Gdy 10 milionów Polaków połączyło się w związkach zawodowych, nastały sukcesy w 1980 roku. Weszliśmy wtedy na dobrą drogę, ale ponieważ oficjalna władza była wówczas w rękach ludzi PZPR-u, którzy „solidaryzowali się z Moskwą”, to powstrzymali oni dobre reformy, wprowadzając stan wojenny, niszcząc „Solidarność” od środka przez swoich agentów – dodał.

Polacy niejednokrotnie okazywali solidarność także innym narodom, które znalazły się w trudnej sytuacji.

– Zacząłbym od najstarszych kwestii. Jednym z pierwszych udokumentowanych przykładów solidarności jest postawa brata Mieszka I, czyli Czcibora, który wspomagał go w najcięższych chwilach. Odegrał bardzo ważną rolę w zwycięskiej nad Niemcami bitwie pod Cedynią w 972 roku. To były czasy, gdy w całej Europie bracia często rywalizowali o schedę po ojcu. Przypominam Czcibora, podziwiając, że umiał poskromić własne ambicje dla wspólnego sukcesu Polski, który przypisuje się Mieszkowi I – przypomniał Piotr Boroń.

Historyk przedstawił kolejny przykład polskiej solidarności.

– Piękny przykaz naszej zbiorowej solidarności dał książę śląski, Bolko II o przydomku „Mały”. Ilekroć o nim mówię, to oprotestowuję jego przydomek, bo powinniśmy go nazywać „Wielkim”. Był on wówczas księciem świdnickim, czyli miał tyleż bliskości z Królestwem Polskim co z silniejszymi Czechami. Od 1326 roku trwała wojna Polski z Krzyżakami, a król czeski sprzymierzył się z nimi, żeby dokonać rozbioru Polski i zdegradować nas na arenie międzynarodowej (…). Bolko II ze swoimi wątłymi siłami, czując solidarność z Polską, stanął na drodze Czechom, wykorzystując górzysty teren i obronne miasta. Janowi Luksemburskiemu 3 dni zajęło pokonanie Bolka II. To niby mało, ale było to wystarczająco do tego, aby Krzyżacy zniechęcili się czekaniem na niego pod Kaliszem i zarządzili wymarsz powrotny w trzech rzutach. Wykorzystał to Władysław Łokietek i zaatakował ostatni trzon, dając nam zwycięstwo pod Płowcami – powiedział Piotr Boroń.

radiomaryja.pl

drukuj