[TYLKO U NAS] Min. K. Tchórzewski: W Polsce upały nie spowodują wyłączenia prądu

Możecie państwo być spokojni, blackouty nam nie grożą. (…) System remontów elektrowni w poprzednich latach był podstawowo robiony właśnie w okresie letnim – mówił w piątkowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie Telewizji Trwam minister energii Krzysztof Tchórzewski.

Tegoroczne lato w Polsce jest wyjątkowo upalne. Temperatura w wielu miejscach przekracza ponad 30 stopni. Na piątek i sobotę meteorolodzy zapowiedzieli ochłodzenie oraz gwałtowne burze, a nawet burze z gradem. W wielu rejonach słupki rtęci zanotowały i wskażą nie więcej niż 25 stopni [czytaj więcej]. Wysokie temperatury mają jednak wrócić.

Szef resortu energii zapewnił, iż możemy być spokojni. Upały nie spowodują wyłączenia prądu, blackouty nam nie grożą – wskazał.

– Możecie państwo być spokojni, blackouty nam nie grożą. Organizacyjnie, biorąc pod uwagę doświadczenia z lat ubiegłych – szczególnie z 2015 r., – wykorzystaliśmy to na tyle dobrze, że system remontów elektrowni w poprzednich latach był podstawowo robiony właśnie w okresie letnim – powiedział Krzysztof Tchórzewski.

– Wzrost użycia prądu latem jest związany ze wzrostem zamożności polskiego społeczeństwa, ze wzrostem zamożności firm. Bardzo nam wzrosła ilość klimatyzacji w Polsce, a to są energochłonne urządzenia. Nie tylko w biurach, centrach handlowych, w jakichś wielkich sklepach. Także pojawiły się klimatyzacje w domach prywatnych i to w znacznej ilości. To powoduje, że mamy latem bardzo duży wzrost zużycia prądu. Dużo większy niż zimą dodał minister.

Krzysztof Tchórzewski stwierdził, że „nowe elektrownie pracują w taki sposób, żeby mieć zamknięty obieg wody, żeby to chłodzenie nie odbywało się w ruchu ciągłym”.

– Jeżeli spada poziom wody w rzekach, to wtedy jest problem z chłodzeniem. Tych elektrowni chłodzonych wodą mamy coraz mniej, ale – to jeden problem. Drugi problem dotyczy tych elektrowni, które są chłodzone z jezior. Temperatura wody bardzo wzrosła i w związku z tym jest spory problem, bo maleje nam efektywność. To znaczy, że na tę samą ilość prądu potrzeba więcej węgla, dlatego że trzeba ten obieg wody zwiększać. Nie ma takiego odbioru na energię, tego napędu wirnika elektrowni, żeby można było wykorzystać całą tworzoną energię zaznaczył gość TV Trwam.

Z końcem lipca polskie sieci elektroenergetyczne ogłosiły czasowy stan zagrożenia dostaw prądu.

– Rzeczywiście upały w tym czasie skoczyły bardzo mocno. Mieliśmy pewne obawy, czy ze względu na wzrost temperatury wody chłodzącej, nie będziemy musieli w pewnym sensie obniżyć produkcji prądu. Takie obawy były i stąd to ogłoszenie pewnego zagrożenia podkreślił minister energii.

W ocenie rozmówcy wysokie temperatury to także problem z modernizacją sieci energoelektrycznych.

– Modernizacje mamy poprzesuwane na inne miesiące. Chodzi o to, że mamy dużo linii, które dają obiegi zastępcze, jeśli chodzi o uszkodzenia burzami. Obiegami zastępczymi te linie wzajemnie się rezerwują. Natomiast przy bardzo szeroko rozłożonych huraganach orkanowych, to wtedy idzie to już tak szeroko, że te zniszczenia są bardzo duże stwierdził Krzysztof Tchórzewski.

Gość programu „Polski punkt widzenia” zauważył, że wysokie temperatury powodują, iż klimatyzacje działają non stop i w tym czasie ilość zużycia węgla gwałtownie rośnie.

Zakładam, że w tym roku i w ubiegłym – w stosunku do 2016 – ilość zużycia będzie większa o kilka milionów ton, jeżeli się tak porówna. Na świecie węgla jest dużo i my importem węgla wzmacniamy te niedobory. Zresztą dla utrzymania równomiernego poziomu cen, żeby nie pojawiły się nadwyżki, naciski różnego typu, bo jak są duże zwały na kopalniach i się nie kupuje, to kopalniom zaczyna brakować pieniędzy i wtedy muszą taniej sprzedawać. A ci, co kupują, starają się kupić jak najtaniej. Jak widzą, że jest trochę nadprodukcji węgla, to starają się obniżać cenę węgla – powiedział minister.

Krzysztof Tchórzewski potwierdził też, że jest porozumienie między systemem energetycznym a polskimi kopalniami w zakresie ceny węgla.

– Są popodpisywane 3-letnie umowy, więc te ruchy cen węgla, które mają miejsce na świecie, mają dużo mniejszy wpływ u nas. Węgiel importowany w Polsce, udział w ilości węgla ogółem, jest w granicach kilkunastu procent. To jest niekoniecznie taki straszny udział, który powoduje, że jeżeli cena jego ruszy w górę, to się rozkłada na całość węgla używanego. Stąd nie ma u nas takich gwałtownych wpływów na ruchy cen podkreślił szef resortu energii.

RIRM

drukuj