fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Min. K. Tchórzewski: Elektrownia atomowa jest zeroemisyjna, a energia z elektrowni jądrowej jest dużo tańsza niż z elektrowni konwencjonalnej

Elektrownia atomowa po pierwsze jest zeroemisyjna, zmniejszy nam znacząco średnią emisję dwutlenku węgla. A po drugie, energia z elektrowni jądrowej jest dużo tańsza niż z elektrowni konwencjonalnej – mówił w piątkowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam Krzysztof Tchórzewski, minister energii.

W 2033 r. powstanie pierwsza w Polsce elektrownia atomowa. Tak wynika z projektu Polityki Energetycznej Państwa. Dokument trafił w piątek do konsultacji społecznych. Będzie też ważną kartą w negocjacjach na szczycie klimatycznym w Katowicach. [czytaj więcej]

– Uzyskaliśmy pewien kompromis z Komisją Europejską w zakresie zakresu redukcji emisji. Na pewno emisja dwutlenku węgla jest rzeczą szkodliwą. Natomiast nas na takie szybkie tempo likwidacji energetyki węglowej nie stać, ponieważ to są duże wydatki, a nasze elektrownie są jeszcze sprawne. Uzgodniliśmy, że będziemy robili wszystko, żeby średnia emisja w Polsce osiągnęła podobny poziom jak w innych państwach. W związku z tym, że Polska się dynamicznie rozwija, to do 2030 r. musi nam przybyć jedna czwarta elektrowni, czyli musimy wybudować 10 elektrowni, żeby sprostać zwiększonemu zapotrzebowaniu. Tak u nas wzrasta zużycie prądu – powiedział minister energii.

Szef resortu energii zwrócił uwagę, że elektrownia atomowa jest nam potrzebna, ponieważ przyczyni się do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla w Polsce.

– Po pierwsze, jest zeroemisyjna, zmniejszy nam znacząco średnią emisję. A po drugie – energia z elektrowni jądrowej jest dużo tańsza niż z elektrowni konwencjonalnej. To jest wybór. Ponoszę większy wydatek finansowy, ale mam tani prąd, a w innym przypadku muszę mniej wydać na inwestycję, ale za to mam drogi prąd. Sumarycznie po 20 latach pracy na elektrowni jądrowej wychodzimy lepiej niż na elektrowni np. węglowej czy gazowej – podkreślił Krzysztof Tchórzewski.

Gość TV Trwam stwierdził, iż gdyby Polska się wycofała z planów budowy elektrowni jądrowej, wtedy Komisja Europejska żądałaby szybszej likwidacji energetyki węglowej.

– My nie idziemy w kierunku dominacji energetyki jądrowej, dlatego że przez najbliższe kilkadziesiąt lat nasze elektrownie jądrowe będą chodziły. Te najstarsze z lat 60. będą wycofywane. Chcemy iść i w kierunku odnawialnych źródeł energii. Chcemy wiatraki, a ponieważ Polacy nie bardzo sobie życzą, żeby wiatraki były na lądzie, będziemy je budować na morzu. Na lądzie będziemy budować fotowoltaiki, bo latem mamy w Polsce w tej chwili duże zużycie energii elektrycznej. Kiedyś mieliśmy zimą duże zużycie energii, a teraz mamy latem, bo modna stała się klimatyzacja – zaznaczył minister energii.

Krzysztof Tchórzewski wskazał, że uruchomienie pierwszego bloku elektrowni jądrowej planowane jest na 2033 r. Na początek będzie to 6 bloków, co pewien czas będzie wprowadzany kolejny z nich – dodał.

– Mamy zapewnione bezpieczeństwo z węglem i zgodę Komisji Europejskiej, żeby używać węgla do 2040 r. i jeszcze dalej, dlatego że w 2040 r. nie kończymy. Zachowujemy to zużycie, które jest mniej więcej, ale także ten olbrzymi przyrost. (…) Chodzi o to, że według prognozy w 2030 r. będziemy musieli mieć energii elektrycznej o 25 proc., a więc o jedną czwartą więcej. To jest rzecz niezwykle trudna, bo musimy mieć 10 nowych bloków energetycznych – zauważył.

Gość programu „Polski punkt widzenia” ocenił, iż tempo rozwoju Polski względem państw zachodnich jest bardzo dynamiczne.

W planach Ministerstwa Energii uwzględniono także geotermię.

– Energetyka odnawialna podlega wsparciu państwa. W tej dziedzinie będą stwarzane warunki, będą aukcje na poszczególne dziedziny energetyki odnawialnej. Będziemy rozwijali energetykę odnawialną prosumencko. Chcemy zaangażować w to obywateli – nie systemem olbrzymich pól wiatrowych czy innych rzeczy, tylko chcemy, żeby obywatele się zaangażowali, wykorzystali dachy domów, żeby można było w warunkach domu jednorodzinnego produkować energię elektryczną. Nie rejestrować działalności gospodarczej, tylko dwoma licznikami rozliczać się z energetyką. (…) To będzie produkcja energii na swoje potrzeby, ale jeżeli ktoś będzie miał nadwyżkę, to będzie oddawał energię do energetyki zawodowej, a energetyka zawodowa potem mu 80 proc. odda, ponieważ ktoś będzie oddawał, kiedy chce, to za to będzie odejmowane 20 proc., ale 80 proc. będzie można wykorzystać – wskazał minister energii.

Od 2019 r. ceny energii dla indywidualnych odbiorców mogą wzrosnąć nawet o 30 procent. Wynika to z unijnych regulacji dotyczących emisji dwutlenku węgla. Minister energii zapowiedział 100-procentową rekompensatę dla gospodarstw domowych. [więcej]

– My jesteśmy trochę w zwarciu z Komisją Europejską, która obkłada tym podatkiem prawa do emisji, a my emitujemy. Prawa do emisji do tej pory były sprzedawane na giełdzie między spółkami tylko zajmującymi się handlem energią, czyli w ramach energetyki. Od tego roku Komisja Europejska uznała te prawa do emisji za papier wartościowy i mogą je kupować instytucje finansowe, banki, a nawet osoby prywatne. Prawa do emisji stały się papierem wartościowym tak, jak akcje i mogą podlegać spekulacji jak akcje i one zaczęły gwałtownie drożeć. Koszt tego prawa do emisji dodaje się bezpośrednio do ceny energii elektrycznej – wyjaśnił szef resortu energii.

Dzięki interwencji Ministerstwa Energii oraz negocjacjom ministra Krzysztofa Tchórzewskiego z Komisją Europejską ceny energii elektrycznej, wraz z dodanymi do nich prawami do emisji, trochę zmalały, jednak koszty i tak są wysokie. Ministerstwo zapowiedziało, że gospodarstwa domowe otrzymają rekompensaty od państwa, aby obywatele nie płacili wyższych rachunków.

RIRM

drukuj