fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Mec. L. Obara: Po raz pierwszy w Polsce zdarzyło się, że biegły odpowiada za swoje błędy po ponad 20 latach

Po raz pierwszy w Polsce zdarzyło się, że biegły odpowiada za swoje błędy po ponad 20 latach. (…) Dzięki temu stworzyliśmy kolejną drogę weryfikowania naszych wyroków – mówił na antenie TV Trwam w „Polskim punkcie widzenia” mec. Lech Obara z Kancelarii Radców Prawnych i Adwokatów „Lech Obara i Współpracownicy”, odnosząc się do sprawy Jerzego Szwedka.

22 lata sądowej batalii o swoje prawa i mamy błąd biegłego sądowego, przez który przedsiębiorca Jerzy Szwedka ma wiele problemów i do dzisiaj się one uwidaczniają. Przedsiębiorca podkreślił, że „jednym złym pociągnięciem biegły wystawił fałszywą i niezgodną z prawem opinię”.

– Legło moje życie. Można powiedzieć, że całkiem się odwróciło. Pewnych rzeczy już nie da się odkręcić i ta biegła z pełną premedytacją, wiedziała co robi, nie zdając sobie sprawy w jaki sposób może polegnąć w gruzach człowiek, zrobiła tę fałszywą opinię. Ta opinia dotyczyła budowy. Firma budowlana zrobiła szereg błędów, istotne wady. Biegła miała tylko zobaczyć i potwierdzić, pomierzyć w jakim stanie jest budowa. Ale pani biegła przyszła, nie robiła nic, nawet metrem nie zmierzyła i napisała, że wszystko jest w porządku. Prace budowlane dotyczyły kamienicy, gdzie chciałem prowadzić działalność, rozbudować to. Był to majątek rodzinny, rozwijałem to. Prace dotyczyły remontu i budowy tej kamienicy. Jak się okazało firma zrobiła cały szereg niedoróbek, złych rzeczy. I to były rzeczy nie jakieś tam błahe, to były bardzo poważne błędy konstrukcyjne nazwane wadami istotnymi – wspominał Jerzy Szwedka.

Za wszelkie prace, mimo błędów i niedoskonałości, Jerzy Szwedka musiał zapłacić. Koszt wyniósł 322 tysiące. Po zauważeniu tak wielu błędów, przedsiębiorca przestał płacić i „wtedy dzięki pani biegłej, rozpoczęła się moja gehenna” – dodał. Kiedy zwrócił się do sądu i chciał walczyć o sprawiedliwość, poszczególni sędziowie zajmujący się tą sprawą „zamiatali to pod dywan”.

Dopiero w 2015 r. nastąpił przełom w Sądzie Najwyższym, kiedy kasację napisała kancelaria mec. Lecha Obary. Sąd nakazał, żeby przyszedł drugi biegły.

– Wiele, wiele wyroków wydaje się, że jest nie do podważenia, a ich podstawą jest błędna opinia biegłego z różnych dziedzin. Tu akurat mieliśmy do czynienia z opinią biegłego w zakresie budownictwa, ale znamy i błędy medyczne, gdzie rozstrzyga opinia. Znamy wiele, wiele sytuacji, gdzie człowiek ma przekonanie, że to była błędna opinia, a zdaniem sądu jest to opinia specjalisty, w związku z tym zapada wyrok. I tak jak u pana, wyrok jest, proszę zapłacić, odsetki rosną, wtedy katastrofalnie i dzisiaj pan poniósł materialną szkodę w egzekucjach komorniczych, w licytacjach wartości ponad milion złotych i przez 22 lata nie mógł prowadzić działalności, walczył – wyjaśnił mec. Lech Obara.

Pomimo 3-letniego przedawnienia sprawy (a ta sprawa trwała o wiele dłużej) i poprzednich wyroków, Sąd Najwyższy zgodził się na powołanie kolejnego biegłego, w tym przypadku był to instytut, by nie było żadnych różnych wpływów na treść opinii.

– Jest taki art. 442, który mówi w pierwszym paragrafie: 3-letni termin na dochodzenie. A paragraf kolejny mówi: 20-letni, gdy jest to przestępstwo. A przestępstwo w postępowaniu cywilnym sąd cywilny sam musi ocenić, bo przeważnie są to przedawnione sprawy, w których toczyły się niekorzystne nawet czasem rozstrzygnięcia, zapadały umorzenia, i to powiedział Sąd Najwyższy – zaakcentował gość TV Trwam.

Sąd katowicki przystając na decyzję Sądu Najwyższego dokonał opinii przez instytuty i okazało się, że wydana opinia jest fałszywa w bardzo poważnym stopniu. Po odwołaniu do sądu apelacyjnego wraz z zaangażowaniem miejscowego prokuratora ten uznał opinię za przestępstwo.

– Mając takie orzeczenie, występujemy przeciwko biegłej o odszkodowanie. (…) Po raz pierwszy zdarzyło się w Polsce, że biegły odpowiada za swoje błędy po 20 latach. (…) Dzięki temu stworzyliśmy kolejną drogę weryfikowania naszych wyroków. Już poza kasacją, czasem jeszcze Strasburg, ale przecież on nie uchyla wyroków tych, które zapadły. Nagle się pojawiła kolejna droga. Jeżeli podstawą wyroku była błędna opinia, sąd pisze w oparciu o opinię, w związku z tym mam prawo wystąpić do sądu o odszkodowanie, żądając powołania innego biegłego, instytutu, który oceni. Oczywiście lepiej wcześniej również sobie prywatną opinię sporządzić, żeby to nie było tylko przekonanie. I wtedy się otwiera droga dla tysięcy, tysięcy ludzi – podsumował mec. Lech Obara.

Wydany wyrok został podany do wiadomości publicznej. Widnieje on na stronie Kancelarii Radców Prawnych i Adwokatów „Lech Obara i Współpracownicy” oraz został rozesłany dla wszystkich mediów.

Jeżeli chodzi o sędziów ich dyscyplinarna odpowiedzialność już dawno się przedawniła, więc zarzucić im, że popełnili przestępstwo przyjmując błędną opinię biegłej jest bardzo trudne, jednak – jak zaznaczył mecenas – warto spróbować.

radiomaryja.pl

drukuj