fot. TT/m_roszkowski

[TYLKO U NAS] M. Roszkowski: Inflacja dot. dóbr konsumpcyjnych, energii, paliw i powoduje problem szczególnie dla osób, dla których elementy tych kosztów stanowią dużą część przychodów, a to zdecydowana większość Polaków

Inflacja dotyka nas wszystkich, ale przede wszystkim dotyka osoby, które są średnio i najgorzej sytuowane. Inflacja dotyczy dóbr konsumpcyjnych, środków energii, paliw i powoduje problem szczególnie dla osób, dla których elementy tych kosztów stanowią dużą część przychodów, a to jest zdecydowana większość Polaków. To jest problem społeczny. Można było wcześniej podnosić stopy procentowe, jednak zwróćmy uwagę, że inflacja zaczęła rosnąć w dużej części (czy została uśredniona) w krajach regionu na bardzo podobnym poziomie. Nawet kraje strefy euro radzą sobie podobnie, czyli słabo – mówił Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego, w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.

W Polsce inflacja wzrosła do ok. 14 procent. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych w maju wzrosły rok do roku o 13,9 proc., a w porównaniu z poprzednim miesiącem o 1,7 procent. To kolejny rekord od 24 lat [czytaj więcej].

Zdaniem prezesa Instytutu Jagiellońskiego sytuacja gospodarcza w Polsce nie jest łatwa.

– Inflacja dotyka nas wszystkich, ale przede wszystkim dotyka osoby, które są średnio i najgorzej sytuowane. Inflacja dotyczy dóbr konsumpcyjnych, środków energii, paliw i powoduje problem szczególnie dla osób, dla których elementy tych kosztów stanowią dużą część przychodów, a to jest zdecydowana większość Polaków. To jest problem społeczny. Można było wcześniej podnosić stopy procentowe, jednak zwróćmy uwagę, że inflacja zaczęła rosnąć w dużej części (czy została uśredniona) w krajach regionu na bardzo podobnym poziomie. Nawet kraje strefy euro radzą sobie podobnie, czyli słabo – powiedział gość programu „Polski punkt widzenia”.

Marcin Roszkowski zaznaczył, że powodów wzrostu i wysokiego poziomu inflacji jest kilka.

– Przede wszystkim przez ostatnie lata (to nie jest kwestia trzech, pięciu lat, tylko co najmniej 10 lat) banki centralne prowadziły ze sobą wojnę walutową, w której dodrukowywały pieniądze w ramach tzw. quantitative easing, czyli luzowania ilościowego. Drukowane były bardzo duże ilości pieniędzy, a stopy procentowe były na bardzo niskim poziomie. Na to nałożyły się poszczególne kryzysy. Nastąpiła pandemia koronawirusa. Pojawił się kryzys w wyniku recesji, która powstała po różnych lockdownach wynikających z pandemii. Aktualnie mamy finał kryzysów. Ostatnie trzy miesiące to zbrodnicza i agresywna wojna, którą Rosja wypowiedziała Ukrainie. Warto przypominać, że Rosja jest krajem, który dostarcza surowce energetyczne na światowe rynki. Efekt mamy taki, że wiele kryzysów nałożyło się w jednym momencie i niestety jednym z efektów ubocznych jest inflacja – podkreślił prezes Instytutu Jagiellońskiego.         

Gość TV Trwam zwrócił uwagę, że działania rządu ws. obniżenia podatków na energię elektryczną czy paliwa idą w bardzo dobrym kierunku, gdyż aktualnie są rekordowe wpływy do budżetu, wynikające właśnie z inflacji, która „napędza wpływy do budżetu państwa” [więcej].

– Utrzymanie podatków na niskim poziomie, szczególnie w przypadku podstawowych dóbr konsumpcyjnych, jest tak naprawdę niezwykle ważne. To jest istotne, żeby to podtrzymywać. Innym elementem jest kwestia presji płacowej i należało się jej spodziewać. Natomiast pamiętajmy, że po ostatnich latach, szczególnie lockdownu, nie mamy sytuacji, w której jest gigantyczne bezrobocie, które powodowałoby dużo głębsze problemy społeczne – wyjaśnił Marcin Roszkowski.

Warto pamiętać, że preludium do wojny rozpoczęło się (przez ciepłownictwo) już w 2021 roku, kiedy Władimir Putin zaczął opróżniać magazyny gazu w Europie Zachodniej, gdzie udziały miały rosyjskie spółki. Gaz (metan) wykorzystywany jest w masowej skali do produkcji nawozów, dlatego pośrednio (również poprzez brak dostaw gazu) polski sektor zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego także jest zagrożony.

– Ukraina jest jednym z największych producentów zbóż i celowo Rosja odcięła Ukrainę od morza. Ukraińcy stracili kontrolę nad bezpiecznym tranzytem po Morzu Czarnym. Niestety nawet port w Konstancji, która nie jest na Ukrainie, boryka się z tym, że trafiają do niego np. miny, które stawiają rosyjskie okręty. Odessa jest odcięta od morza i przez następne miesiące będzie bardzo ciężko niewojskowym statkom tam wpływać, zanim nie nastąpi proces rozminowywania. Jest to niezależne od wszystkiego, co dzieje się na lądzie, gdzie ukraińscy rolnicy nie mają komfortowych warunków pracy. Rzeczywiście nie ma za bardzo, jak eksportować zboża z Ukrainy na masową skalę. Większość dotychczasowych dróg jest niedostępna. Morze jest zablokowane. Most kolejowy, który prowadzi z Odessy do Konstancji, został zniszczony przez Rosjan. Tak naprawdę większość zbóż, która może być eksportowana, może być eksportowana drogą kolejową i przez polskie porty. Mamy nietypową sytuację, kiedy Polska staje się hubem zarówno, jeśli chodzi o pomoc humanitarną, jak i o pomoc wojskową, ale również Polska jest hubem, gdy chodzi o eksport ukraińskiej żywności – podkreślił gość TV Trwam.

Na zakończenie Marcin Roszkowski dodał, że „realne stopy procentowe są poniżej inflacji i jakkolwiek by to nie brzmiało, to przestrzeń do podwyżek jest bardzo duża”. Warto pamiętać, że tylko przez ograniczenie ilości pieniądza na rynku, da się walczyć z inflacją. Jest to najważniejszy element, jeśli chodzi o regulacje i jej obniżanie.

Niestety na kryzys gospodarczy „nakłada się” również kryzys migracyjny. Np. w Warszawie jest 17 proc. nowych mieszkańców. Biorąc pod uwagę pomoc, którą ofiarujemy Ukrainie, mamy w Polsce gospodarkę „parawojenną” [czytaj więcej].

https://twitter.com/Straz_Graniczna/status/1531881710387871744

radiomaryja.pl

drukuj