fot. IPN

[TYLKO U NAS] Ks. T. Trzaska o odnalezieniu mogiły „wrześniowców” pod Lwowem: Radość i poczucie spokoju, że Polska wraca po swoich bohaterów!

Ważne, że my jako Polska upominamy się o polskich żołnierzy. Oni nie zostają w obcym miejscu, poza terytorium dzisiejszej Rzeczypospolitej i nie zostają w bezimiennej mogile. To radość i poczucie spokoju, że Polska wraca po swoich bohaterów. Nawet jeśli nie jesteśmy w stanie nazwać po imieniu wszystkich odnalezionych, to chcemy nazwać ich grób imieniem żołnierzy-obrońców Rzeczypospolitej – akcentował ks. Tomasz Trzaska z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Kapłan przybliżył działania badawcze Instytutu, przeprowadzone w dniach 19-26 listopada br. we lwowskiej dzielnicy Zboiska. W wyniku tych prac odnaleziono zbiorową mogiłę obrońców Lwowa z 1939 r. 

Fot. PAP/Darek Delmanowicz

Instytut Pamięci Narodowej od wielu lat prowadzi prace poszukiwawczo-ekshumacyjne mające na celu godne upamiętnienie Polaków, których szczątki zostaną odnalezione. Badacze IPN już w 2017 roku mieli udać się na Ukrainę, jednak na przeszkodzie stanął zakaz, który władze tego kraju wydały po demontażu pomnika UPA w Hruszowicach na Podkarpaciu. Pozwolenie na wznowienie prac zapowiedział w sierpniu bieżącego roku prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podczas wizyty w Polsce w związku z 80-leciem wybuchu II wojny światowej. Na początku listopada prezydencki minister Krzysztof Szczerski poinformował o uzyskaniu oficjalnej zgody Ukrainy na rozpoczęcie prac poszukiwawczych w dwóch miejscach pochówku żołnierzy Wojska Polskiego, poległych w 1939 roku pod Lwowem: w Zboiskach i Hołosku.

Badacze z Biura Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej 19 listopada rozpoczęli prace w pierwszym z nich – we lwowskiej dzielnicy Zboiska. Celem działań było określenie, czy znajduje się tam masowa mogiła żołnierzy, którzy w obronie Ojczyzny polegli pod Lwowem we wrześniu 1939 r. Ks. Tomasz Trzaska przypomniał, że przed laty badania na tamtych terenach prowadziła Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Teraz chodziło nam o to, by zlokalizować i znaleźć dokładnie to miejsce – wskazał. I to się udało. W wyniku prac ustalono, iż jama gromowa usytuowana jest w południowej części nekropolii, w niedalekiej odległości od polskiego upamiętnienia poległych w obronie Lwowa.

fot. PAP/Darek Delmanowicz

– Nasze prace rozpoczęliśmy od zweryfikowania stanu faktycznego, tzn. jak wygląda teren. A jest to obszar dawnego cmentarza, który dzisiaj nie jest czynną nekropolią, ale miejscem pamięci. Jest tam kilka upamiętnień, w tym polskie, poświęcone obrońcom Lwowa poległym we wrześniu 1939 roku. Wizja lokalnej, weryfikacji map i zdjęć, a także rozmowy z ludźmi pozwoliły dookreślić dokładne miejsce przeprowadzenia badań. Co ważne, nie badaliśmy całego terenu cmentarza, ale jedynie jego część – za dawnym, nieistniejącym dziś, murem. Mieliśmy informacje, że tam właśnie  mogą spoczywać „wrześniowcy”. Kolejnym etapem były prace ziemne o charakterze powierzchniowym. Zespół pracujący na miejscu odsłonił  wierzchnią warstwę ziemi, by sprawdzić, czy ujawnią się zarysy jam grobowych. Warto zaznaczyć, iż nie były to prace ekshumacyjne (czyli takie, których celem jest podjęcie odnalezionych szczątków), a jedynie prace badawcze – relacjonował ks. Tomasz Trzaska, który był na miejscu prac archeologicznych.

Obecnie trudno określić, ilu żołnierzy znajduje się w zbiorowej mogile odnalezionej przez badaczy Instytutu Pamięci Narodowej.

– Można szacować, że może być nawet około setki żołnierzy, ale są to dość szerokie szacunki. O szczegółach przekonamy się dopiero po przeprowadzeniu prac ekshumacyjnych. Działamy według harmonogramu prac: najpierw ustalamy, czy i gdzie znajduje się masowa mogiła, następnie,  wystosowujemy wniosek do władz ukraińskich o pozwolenie na ekshumację oraz na pochówek. Państwo polskie chce z szacunkiem pochować odnalezionych żołnierzy. Zima jest dobrym czasem, aby dopełnić wszystkich formalności, uzyskać odpowiednie zgody, aby na wiosnę móc te prace wznowić – mówił kapłan.

Biuro Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej działało we współpracy z ukraińskim Towarzystwem Ukraińska Pamięć ze Lwowa. Rozmówca Radia Maryja podkreślił, że działania obu stron przebiegały poprawnie.

IPN wystąpił do władz Ukrainy z wnioskiem o wyrażenie zgody na podjęcie prac we Lwowie bezpośrednio po deklaracji strony ukraińskiej, o której poinformował szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski na początku listopada br. Brał on wówczas udział w posiedzeniu Komitetu Konsultacyjnego prezydentów Polski i Ukrainy we Lwowie. Na spotkaniu tym omówiono m.in. kwestię realizacji ustaleń, które podjęto w trakcie spotkania prezydentów Andrzeja Dudy i Wołodymyra Zełenskiego w sierpniu w Warszawie. W oparciu o ww. porozumienia ukraiński resort kultury wydał odpowiednią zgodę na przeprowadzenie prac w obrębie Lwowa, co potwierdziła lwowska obwodowa administracja państwowa  – powiedział ks. Tomasz Trzaska z biura poszukiwań IPN.

fot. PAP/Darek Delmanowicz

Podczas lokalizacji zbiorowej mogiły polskich żołnierzy w Zboiskach archeolodzy natrafili na liczne artefakty. Już pierwszego dnia prac ziemnych znaleziono fragment munduru.

– Jeden z naszych archeologów ocenia, że prawdopodobnie jest to patka od munduru (element kołnierza). Drugim znalezionym elementem była łuska z broni typu Mauser. To były pierwsze symboliczne znaleziska. W kolejnym tygodniu znaleziono jamę grobową, a w niej już liczne artefakty: monety, guziki, fragmenty masek przeciwgazowych, klamry. To wyraźnie i jednoznacznie wskazuje na grób wojskowy, na grób polski. Znalezione przedmioty bardzo mocno nas przekonują, że jest tam mogiła, której szukaliśmy – wskazał kapłan.

https://twitter.com/poszukiwaniaIPN/status/1197468525742481408

Instytut Pamięci Narodowej wystąpił do władz Ukrainy o pozwolenie na przeprowadzenie badań łącznie na kilkunastu obszarach.

– We wstępnym wniosku podaliśmy kilkanaście miejsc. Są to tereny związane z „wrześniowcami”, ale również z ofiarami Zbrodni Wołyńskiej. Oczywiście nie jesteśmy w stanie prowadzić prac na Ukrainie we wszystkich miejscach równolegle. Dlatego chcemy systematycznie, krok po kroku, wnioskowane miejsca przebadać. Chcemy to zrobić precyzyjnie, bez pośpiechu i zgodnie z przepisami oraz dobrą atmosferą współpracy, która jest w tej chwili – mówił rozmówca Radia Maryja.

Fot. IPN

Ks. Tomasz Trzaska podkreślił, że poszukiwanie szczątków ofiar zbrodni totalitarnych oraz zbrodni etnicznych to ważne zadanie, które realizuje Instytut Pamięci Narodowej.

– „Powracamy po swoich” – tak mówimy o pracach naszego Biura. Powracamy po naszych żołnierzy, którzy są w obcej ziemi, którzy pozostali na miejscu bitwy. Szukamy, by odnaleźć i pochować z szacunkiem należnym obrońcom ojczyzny – wskazał.

Bardzo ważne jest, że my jako Polska upominamy się o polskich żołnierzy – kontynuował kapłan.

– To przede wszystkim jest radość i poczucie spokoju, że Polska powraca po swoich bohaterów. Rzeczpospolita wraca po swoich żołnierzy. Przecież to byli czyiś synowie, bracia, często mężowie, ojcowie. Polski, chrześcijański porządek nakazuje nam pochować naszych bliskich zmarłych w poświęconym grobie. Nawet, jeśli nie jesteśmy w stanie nazwać po imieniu wszystkich, to chcemy nazwać ich wspólny grób imieniem żołnierzy-obrońców niepodległości, obrońców Rzeczypospolitej. Ta myśl towarzyszyła mi tam na miejscu – wracamy po swoich, wracamy po polskich żołnierzy. Wiem o tym, że ta radość towarzyszy całemu zespołowi. Patrzyłem, jak pracują, jak odnajdują zaginionych żołnierzy. Zawsze, ilekroć jestem na miejscu prac, widzę, że naszym archeologom, mimo że na co dzień się tym zajmują, za każdym razem towarzyszy radość, że udaje się odnaleźć kolejnego żołnierza, że kolejnego uda się podjąć z miejsca, które nie jest de facto grobem, a miejscem bezimiennego pochówku – zaznaczył ks. Tomasz Trzaska z biura poszukiwań Instytutu Pamięci Narodowej.

Fot. Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL

Polscy obrońcy Lwowa od 12 września 1939 r. walczyli z wojskiem niemieckim, natomiast 18 września pod miasto dotarła Armia Czerwona. Oficerowie radzieccy przekonywali, że przybyli walczyć z Niemcami i nalegali na uzyskanie zgody na wejście do Lwowa. Strona polska odsunęła wówczas pertraktacje. 20 września siły niemieckie i sowieckie otoczyły miasto ze wszystkich stron i przygotowywały się do ataku. 21 września dowódcy Armii Czerwonej ponownie wezwali polskich przywódców do negocjacji, grożąc zniszczeniem Lwowa w razie odmowy. 22 września strona polska przekazała akt kapitulacji, nie widząc szans w dalszej obronie miasta. Dokument przewidywał, iż polskie oddziały wyjdą z miasta, a oficerowie i szeregowi po rozbrojeniu zostaną zwolnieni do domów. Sowieci nie dotrzymali umowy. Do niewoli trafiło 15 tys. obrońców Lwowa, w tym 1160 oficerów. Polaków załadowano do wagonów bydlęcych i wywieziono do Rosji, głównie do obozu w Starobielsku. Polscy przywódcy zostali zamordowani przez NKWD w pobliżu Charkowa wiosną 1940 r.

Monika Bilska/radiomaryja.pl

drukuj