fot. YouTube

[TYLKO U NAS] Ks. prof. A. Maryniarczyk: Wiele rzeczy dzieje się w Kościele, ojczyźnie i naszych rodzinach. Nie narzekajmy, nie odgrywajmy męczenników czy kandydatów na nich

Wiele rzeczy dzieje się w Kościele, ojczyźnie i naszych rodzinach. Nie narzekajmy, nie odgrywajmy męczenników czy kandydatów na nich. Róbmy to, do czego te znaki nas wzywają. Róbmy może nie tyle swoje, jak śpiewał Wojciech Młynarski w refrenie piosenki, ale róbmy dobro na miarę naszych możliwości – powiedział ks. prof. Andrzej Maryniarczyk w felietonie z cyklu „Spróbuj Pomyśleć” w Radiu Maryja.

Ks. prof. Andrzej Maryniarczyk wskazał, że wszystko, co dzieje się w naszym życiu, jest znakiem, który powinniśmy właściwie odczytać.

– Patrząc po chrześcijańsku, czyli po Bożemu na to, co dzieje się w świecie i wokół nas, w Kościele, naszej ojczyźnie, państwie, naszych rodzinach, pamiętajmy, że nic nie dzieje się przypadkowo. Wszystko to, co się wydarza, także w życiu osobistym: radości i smutki, sukcesy i porażki, zdrowie i choroba – wszystko to jest znakiem, który winniśmy właściwie odczytać i nadać temu odpowiedni sens. Życie bowiem człowieka to nieustanna praca na rzecz dobra, do której jesteśmy wezwani przez Boga i odpowiednio także wyposażeni – rozpoczął kapłan.

Pod datą 27 września 1953 roku ks. kard. Stefan Wyszyński w swoich zapiskach „Pro Memoria” zanotował refleksję, którą przytoczył ks. prof. Andrzej Maryniarczyk.

„Gdy wchodziłem do pierwszego kościoła parafialnego z mojej archidiecezji w drodze na ingres do Gniezna, otrzymałem od parafian obraz przedstawiający Chrystusa Pana ze związanymi dłońmi, trzymanego za ramię przez żołnierza. Obraz ten umieściłem w Gnieźnie w swojej pracowni. Stał się on dla mnie symbolem, chociaż nie był moim programem. Nieraz z kół rządowych zarzucano mi, że chcę zostać męczennikiem. Byłem daleki od tej myśli, choć i tej możliwości nie wykluczałem. Od początku swej pracy stałem jednak na stanowisku, że Kościół polski zbyt wiele oddał już krwi w niemieckich obozach koncentracyjnych, by mógł nierozważnie szafować krwią pozostałych kapłanów. Męczeństwo jest niewątpliwie zaszczytne, ale Bóg prowadzi Kościół nie tylko drogą nadzwyczajną – męczeństwa, ale także zwyczajną – pracy apostolskiej. Owszem, byłem zdania, że dziś nam potrzeba innego rodzaju męczeństwa, męczeństwa pracy, a nie krwi. Jak bardzo jestem przekonany o tym do dziś, to dowód, że powtarzam to duchowieństwu przy każdej sposobności” – przytoczył felietonista.

Jakże aktualna jest ta refleksja księdza prymasa Wyszyńskiego i nauka dla nas, i jakże ważna zachęta – podkreślił kapłan.

– Wiele rzeczy dzieje się w Kościele, ojczyźnie i naszych rodzinach. Nie narzekajmy, nie odgrywajmy męczenników czy kandydatów na nich. Róbmy to, do czego te znaki nas wzywają. Róbmy może nie tyle swoje, jak śpiewał Wojciech Młynarski w refrenie piosenki, ale róbmy dobro na miarę naszych możliwości. Dziś wezwani jesteśmy do męczeństwa pracy w naszych rodzinach z naszymi dziećmi, by nie porzucały wiary ojców, przynależności do Chrystusa i Jego Kościoła, wierności tradycji polskiej i narodowej. Jesteśmy wezwani do pracy na rzecz uczciwości i rzetelności w naszym życiu zawodowym, społecznym i rodzinnym. Jesteśmy także wezwani do rzetelnej pracy na rzecz wspólnego dobra w wymiarze materialnym, duchowym i intelektualnym, bo to wszystko Polskę stanowi, bo wszystko to, to służba Bogu i ludziom, Bogu i ojczyźnie – podsumował ks. prof. Andrzej Maryniarczyk.

Cały felieton ks. prof. Andrzeja Maryniarczyka z cyklu „Spróbuj pomyśleć” można odsłuchać [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj