fot. twitter.com/jsachajko

[TYLKO U NAS] J. Sachajko o sytuacji rolnika, u którego norek stwierdzono COVID-19: Rolnik traci w tej chwili dorobek życia i natychmiast powinien wiedzieć, że w ciągu 3-4 tygodni dostanie fundusze na przeżycie

Pan poseł Telus i Prawo i Sprawiedliwość już wcześniej mówili o próbie dyskusji o faktycznej kwocie, jaką należałoby wypłacić rolnikom, jeżeli chcielibyśmy zakazać hodowli zwierząt na futra. Teraz mówienie, że rozmawiamy, to jest tak samo, jak rozmawiamy o funduszu odszkodowawczym nazywanym przez PiS jako kompensacyjny za COVID-19. Ludzi szczepimy, a funduszu dalej nie ma. To jest zachowanie małego Kazia, że my rozmawiamy i coś będzie. Rolnik traci w tej chwili dorobek życia i natychmiast powinien wiedzieć, że w ciągu 3-4 tygodni dostanie fundusze na przeżycie, a nie rozmawiamy i będzie dobrze – mówił Jarosław Sachajko, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w rozmowie z TV Trwam.

Jarosław Sachajko odniósł się do sytuacji rolnika, u którego kilkunastu norek stwierdzono COVID-19. Urzędnicy państwowi zdecydowali o utylizacji całego stada.

– Powinniśmy objąć kwarantanną całe stado i jak najszybciej zaszczepić hodowców, bo pozbywamy się gigantycznej puli genetycznej. Mamy najlepsze norki na świecie, a teraz ten nasz skarb, który był pielęgnowany i dopracowany przez wiele dziesiątek lat, zabijemy jednym ruchem. Kilka miesięcy temu podobna sytuacji miała miejsce w Danii. Po skandalicznym zachowaniu minister rolnictwa podał się do dymisji, a hodowcy dostali bardzo duże odszkodowania. Teraz pytanie, czy państwo polskie na to stać? Pytanie jest też o to, czy nie jest to kwestia skoku na pieniądze rolników? Piesków i kotków nie ruszamy, bo ludzie są z nimi emocjonalnie związani, a tutaj jest kilkuset rolników i można ich ograbić. Jak się nie udało za pomocą „Piątki dla zwierząt”, to teraz zrobią to za pomocą koronawirusa. To skandaliczne zachowanie – powiedział poseł.

Parlamentarzysta zwrócił uwagę na potrzebę rozsądnego podejścia do COVID-19 u zwierząt i wpisania choroby do ustawy jako zwalczanej z urzędu.

– Jeżeli na drodze administracyjnej zapadnie decyzja o zabiciu całego stada, a rolnik nie może z tym nic zrobić, czyli odwołać się od tej decyzji, to powinien dostać adekwatne odszkodowanie, a nie jakieś podziękowania czy nagrody. COVID-19 powinien zostać wpisany do ustawy. Należałoby zrobić to tak, jak zrobiły cywilizowane państwa. Co jest u nas? U nas drogą rozporządzenia zabija się zwierzęta, ale nie wiadomo, jakie będzie odszkodowanie. Powinniśmy rozpocząć szeroką debatę w naszym kraju na temat hodowli zwierząt futerkowych, bo jeżeli całe społeczeństwo mówi, że tego nie chce, to albo tym rolnikom trzeba jednorazowo dać ekwiwalent zainwestowanych pieniędzy i utraconych zysków, albo dajemy im 15-letni okres przejściowy – mówił wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Rozmówca TV Trwam wskazał, że Prawo i Sprawiedliwość cały czas mówi o potrzebie dyskusji, ale niewiele z tego wynika.

– Pan poseł Telus i Prawo i Sprawiedliwość już wcześniej mówili o próbie dyskusji o faktycznej kwocie, jaką należałoby wypłacić rolnikom, jeżeli chcielibyśmy zakazać hodowli zwierząt na futra. Teraz mówienie, że rozmawiamy, to jest tak samo, jak rozmawiamy o funduszu odszkodowawczym nazywanym przez PiS jako kompensacyjny za COVID-19. Ludzi szczepimy, a funduszu dalej nie ma. To jest zachowanie małego Kazia, że my rozmawiamy i coś będzie. Rolnik traci w tej chwili dorobek życia i natychmiast powinien wiedzieć, że w ciągu 3-4 tygodni dostanie fundusze na przeżycie, a nie rozmawiamy i będzie dobrze. Nie będzie dobrze, bo do tej pory nie ma funduszu odszkodowawczego za powikłania poszczepienne, a ja sam taki projekt przygotowałem dwa lata temu, a rząd dalej rozmawia. Obawiam się, że w tej sytuacji będzie tak samo, że będą rozmowy, a jak rolnicy się znowu zbuntują, to dostaną jakieś ochłapy – wskazał Jarosław Sachajko.

W trudnej sytuacji jest także sektor drobiarski.

– Sektor trzyma się źle, ale w dużej mierze na własne życzenie i przez to, że mamy nieodpowiedzialnych polityków. Co najmniej 4 lata temu przygotowałem projekt ustawy o narodowym wskaźniku białkowym, abyśmy mogli produkować paszę w oparciu o nasze białko. Nie było zgody. Sektor drobiarski przeciwko temu protestował. Teraz się okazuje, że sektor upada, ponieważ soja dramatycznie podrożała, a jest to główny kosztotwórczy czynnik – podsumował poseł.

radiomaryja.pl

drukuj