fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] J. Kwieciński: Szczególnie niekorzystne zmiany w kontrakcie jamalskim zostały wprowadzone w 2010 r. To one powodowały, że Polska płaciła Rosji jedną z najwyższych cen za gaz na świecie

Kontrakt jamalski był wiele razy aneksowany w ciągu 24 lat. Szczególnie niekorzystne zmiany zostały wprowadzone w 2010 r. To one powodowały, że Polska płaciła jedną z najwyższych cen za gaz na świecie – mówił Jerzy Kwieciński, prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, w sobotnim „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam.  

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo pod koniec marca wygrało w arbitrażu spór z Gazpromem o ceny gazu dostarczanego do Polski przez Rosję. Wskazano, że rosyjski koncern ma zwrócić Polsce 1,5 mld dolarów nadpłaty za zawyżone ceny błękitnego paliwa. Ustalono także, że nowe dostawy mają być liczone po rynkowych kosztach. Jednak mija kilka tygodni i przychodzą faktury z Rosji liczone po starych cenach.

– W ramach kontraktu jamalskiego, który mamy z Gazpromem, mamy możliwość rewidowania naszych cen mniej więcej co 3 lata. Taki spór został rozpoczęty przez moich poprzedników w listopadzie 2014 r. Zakończył się po ponad 5 latach – właśnie 30 marca br. ogłoszeniem finalnego wyroku przez sąd arbitrażowy w Sztokholmie (…). Nasz partner rosyjski nie stosuje się ani do zapisów naszej własnej umowy, ani do wyroku sądu arbitrażowego. Formuła cenowa z dniem ogłoszenia wyroku automatycznie staje się częścią naszej umowy. My w takiej sytuacji stosujemy się do wyroku, do naszej umowy i płacimy po cenach, które są wyliczane w oparciu o nową formułę cenową – mówił Jerzy Kwieciński.

Prezes PGNiG wskazał, że wyrok sądu arbitrażowego nie dotyczył samego sposobu procesu, czyli w jakiej formie nadpłata miałaby być wypłacona przez Gazprom.

– Dotyczył wyłącznie formuły cenowej, natomiast po tym wyroku niezwłocznie rozpoczęliśmy proces odzyskiwania tej nadpłaty za poprzednie lata. Jesteśmy w tej chwili w trakcie tego procesu. Przy czym trzeba powiedzieć, że nie spodziewaliśmy się, że zaraz następnego dnia Gazprom nam te środki wypłaci. W relacjach biznesowych ten, co płaci, zawsze chciałby płacić jak najpóźniej. A my domagamy się od razu. Jesteśmy w o tyle mocnej sytuacji, że mamy wyrok sądu arbitrażowego. Jeżeli Gazprom nie będzie chciał płacić, to jest to sygnał również do innych partnerów Gazpromu na europejskim rynku gazu (gdzie Gazprom jest największym graczem): jeżeli wy będziecie mieli takie problemy, jak ma Polska, PGNiG i później sąd coś zasądzi, to nie oczekujcie, ze Gazprom tak chętnie będzie realizował wyroki tego sądu. Jeżeli Gazprom by nie płacił, opóźniał się mocno, to jest również bardzo niekorzystny sygnał dla Gazpromu, sygnał na rynkach europejskich –  podkreślił.

Jerzy Kwieciński wyjaśnił, skąd wzięła się tak wysoka cena za rosyjski gaz.

– Ta umowa została podpisana w 1996 r. To były pierwsze lata po odzyskaniu przez Polskę pełnej niepodległości, pierwsze lata naszej transformacji. Chodziło o uregulowanie naszych relacji z Rosją, również relacji gospodarczych, w tym gazu. W tym okresie rosyjski gaz był jedynym gazem importowanym do Polski. Mieliśmy własną produkcję, nadal ją mamy, ale obecnie pokrywa ona około 1/5 gazu, który w Polsce konsumujemy. Musimy opierać się na imporcie gazu, przy czym nasze uzależnienie się od gazu cały czas spada. W 1996 roku to było 100 proc. importu, cztery lata temu 87 proc., teraz jest to 60 proc., bo importujemy gaz również z innych kierunków, importujemy go także w postaci ciekłej. To się diametralnie zmienia. Ten kontrakt jamalski był wiele razy aneksowany w ciągu 24 lat. Szczególnie niekorzystne zmiany zostały wprowadzone w 2010 r. To one powodowały, że Polska płaciła jedną z najwyższych cen za gaz na świecie – zaznaczył gość „Polskiego punktu widzenia”.

Prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa przypomniał, że umowa Polski z Gazpromem wygasa z końcem 2022 roku.

– Nasze relacje biznesowe były trudne. Przez wiele lat płaciliśmy za dużo, nie po cenach rynkowych. Dopiero teraz mamy wielki sukces naszej firmy, kiedy sąd arbitrażowy uznał nasze racje. Nasza współpraca jeszcze przez ponad dwa najbliższe lata będzie trwała i te relacje powinniśmy sobie jak najlepiej ułożyć – mówił Jerzy Kwieciński.

radiomaryja.pl

drukuj