fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] J. Hajdasz: W UE obowiązuje zasada Kalego z „W pustyni i w puszczy”. Zło jest wtedy, gdy ktoś Kalemu ukradnie krowę, a dobro – gdy tę krowę uda się jemu ukraść

Po raz kolejny mogliśmy się przekonać, w jak wybiórczy sposób Unia Europejska traktuje kraje członkowskie. To zasada Kalego z powieści Henryka Sienkiewicza „W pustyni i w puszczy”. Kali mówił, że zło jest wtedy, gdy ktoś Kalemu ukradnie krowę, a dobro wtedy, gdy tę krowę uda się jemu ukraść. Tak samo jest w Unii – mówiła w felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dziennikarka i medioznawca.

We wtorek na forum Parlamentu Europejskiego premier Mateusz Morawiecki bronił polityki polskiego rządu i orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, w którym to Trybunał potwierdził jedną z podstawowych zasad naszej suwerenności, czyli zasadę o wyższości prawa krajowego nad unijnym.

Dr Jolanta Hajdasz wyraziła swoje uznanie dla postawy, jaką zaprezentował premier.

– Chcę mu pogratulować i podziękować. Twarde, mocne słowa, jednoznaczna postawa i obrona naszej polskiej niezależności to słowa oddające treść tego wystąpienia. Moja ocena wystąpień opozycyjnych europosłów z Polski np. postkomunisty Włodzimierza Cimoszewicza czy lewackiej marionetki Roberta Biedronia też będzie krótka – była to żenada i zdrada własnego kraju. Nie pierwsza i zapewne nie ostatnia w ich wykonaniu. Dzisiaj chcę jednak zwrócić uwagę na jeden z elementów tego, co powiedział premier i jak na jego słowa zareagowali europosłowie z zagranicy – mówiła.

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zwróciła uwagę, że Unia Europejska prezentuje obecnie skrajną hipokryzję. Porównała to do mentalności Kalego z książki „W pustyni i w puszczy”.

– We wtorek po raz kolejny mogliśmy się przekonać, w jak wybiórczy sposób Unia Europejska traktuje kraje członkowskie. To zasada Kalego z powieści Henryka Sienkiewicza „W pustyni i w puszczy”. Kali mówił, że zło jest wtedy, gdy ktoś Kalemu ukradnie krowę, a dobro wtedy, gdy tę krowę uda się jemu ukraść. Tak samo jest w Unii, jedne kraje mogą sobie uchwalać własne prawo, nawet takie, które lekceważy inne unijne przepisy, a kraje – ich zdaniem – drugiej kategorii mają tylko słuchać i się podporządkować, nawet wtedy, gdy jest to zdecydowanie wbrew ich interesom i gdy prowadzi to do ich osłabienia gospodarczego i anarchii politycznej – wskazała dr Jolanta Hajdasz.

Ową pokrętną logikę unijnych biurokratów obnażył w swoim przemówieniu polski premier.

– Podczas debaty w Parlamencie Europejskim premier Mateusz Morawiecki podał kilka cytatów z różnych aktów prawnych krajów Unii potwierdzających prymat krajowej konstytucji nad prawem unijnym, ale ku zaskoczeniu posłów i przede wszystkim dziennikarzy zagranicznych nie były to cytaty z aktualnych polskich przepisów, tylko decyzje francuskiej Rady Konstytucyjnej, duńskiego Sądu Najwyższego i niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego – zaznaczyła dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Mateusz Morawiecki na forum europarlamentu zastosował taktykę, którą niejednokrotnie stosują dziennikarze, by podpuścić polityków i ukazać ich zakłamanie lub niewiedzę. Sztuczka zadziałała także tym razem.

– Przed cytowaniem premier nie podał tych informacji, więc rysujące się na twarzach i wyrażające w gestach reakcje jego oponentów były takie jak zawsze – oburzenie, teatralne pokrzykiwania i uwagi. Zaskoczeniem było, gdy premier poinformował jednoznacznie, co cytuje, gdy wyszło na jaw, że dokładnie tak samo jak Polska interpretują relacje prawa unijnego i własnej konstytucji inne kraje np. Niemcy, Francja, Dania, Włochy czy Hiszpania. Dziennikarze z tych krajów, akredytowani przy Parlamencie Europejskim, reagowali na te słowa z całkowitym zaskoczeniem, jakby usłyszeli je po raz pierwszy i jakby dotarło do nich, o co w tym wszystkim chodzi, o czym informowała w mediach m.in. polska dziennikarka z Brukseli Dominika Cosić – wyjaśniła.

Trudno jednak podejrzewać, że argumenty szefa polskiego rządu przekonają unijnych polityków.

– Nie mam złudzeń, że to wystąpienie premiera zmieni nastawienie europosłów do Polski. Nie wiem, co musieliby usłyszeć, by je zmienić, bo na razie w swojej europejskiej większości zachowują się tak, jakby logika, zdrowy rozsądek oraz szanowanie tego prawa, które się samemu uchwaliło ich nie dotyczyło. Kluczowe będą rozmowy prowadzone w najbliższym czasie za zamkniętymi drzwiami Komisji Europejskiej. Przed Polską stoi teraz coraz bardziej karkołomne zadanie – jak przerwać spiralę kłamstw i fake newsów na temat naszego kraju i naszych działań na forum międzynarodowym. Wiem, że to banał, zmagamy się z tym od wielu lat, ale to ciągle jedyna szansa, by nie zginąć na oczach wszystkich obojętnych i niedoinformowanych Europejczyków, którym będzie się wmawiać, że Polska na własne życzenie się unicestwiła, bo nie rozmawiała z Unią, nie przedstawiała swoich racji, bo nie protestowała, bo się podporządkowała – mówiła dr Jolanta Hajdasz.

Zdaniem dziennikarki należy bardziej zdecydowanie bronić się przed wszechobecnymi kłamstwami i manipulacjami. Ignorowanie ich nie jest dobrym pomysłem.

– Kłamstwa i manipulacje to narzędzia używane w rywalizacji między krajami od wieków, ale jest granica tolerancji dla nich i udawania, że nic się nie dzieje, że to tylko słowa, bo ktoś gdzieś ma wewnętrzną kampanię wyborczą i publicznie musi mówić to, co np. nakazuje Bruksela. Sytuacja jest dziś skrajnie poważna – mamy globalny kryzys wywołany pandemią koronawirusa i praktycznie codziennie mamy blisko pół tysiąca rzekomych uchodźców, którzy chcą nielegalnie przekroczyć naszą granicę z Białorusią, a na tamtym terenie prowokacja goni prowokację i tylko modlić się, by nie padł tam w końcu pierwszy strzał, już prawdziwymi, a nie ślepymi – jak do tej pory – nabojami – zwróciła uwagę dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Trudno jest jednak walczyć z manipulacjami, gdy mają w nich udział polskie – a może raczej należałoby powiedzieć: „polskojęzyczne” – media.

– Spiralę kłamstw i fake newsów na temat naszego kraju jest bardzo trudno przerwać, bo przeciwko interesom naszego kraju działa także nasza rodzima medialna piąta kolumna – media, które reprezentują interesy innych krajów niż Polska, a które działają bez najmniejszej kontroli i skrępowania w naszym kraju. Treść informacji publikowanych i nagłaśnianych przez nie, także w ostatnich dniach, nie pozostawia złudzeń, komu są podporządkowane, a przeciwko komu występują – podkreśliła dr Jolanta Hajdasz.

Stosunek UE do Polski jest skandaliczny, szczególnie, że Polska w integracji europejskiej podejmowała decyzje, których skutki mogą być niekorzystne. Unia nie daje nam nic w zamian.

– Premier Mateusz Morawicki ma prawo czuć się oszukanym przez Unię – mimo wątpliwości zgłaszanych także wewnątrz jego macierzystego ugrupowania poparł plan odbudowy i zaryzykował ogromnym zadłużeniem Polski, ale prawdziwi szefowie Unii nawet tego nie doceniają, zagłosowaliśmy na „tak” wtedy, kiedy ważyły się losy planów odbudowy i póki co zostajemy z niczym. Powtórzę więc główną tezę z wystąpienia premiera: Polska domaga się sprawiedliwych zasad dla wszystkich w Unii Europejskiej, a przede wszystkim domagamy się uruchomienia środków unijnych. One nie mogą zależeć od urzędniczych kaprysów. Unia Europejska musi zrozumieć, że ma obowiązki wobec Polski – mówiła.

Stwierdziła, że należy czekać na rozwój wydarzeń i modlić się za Polskę.

– Zobaczymy, co będzie dalej. Póki co modlitwa za ojczyznę jest coraz bardziej potrzebna – podkreśliła.

Felieton można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj