[TYLKO U NAS] J. Dziedziczak: Na Białorusi jesteśmy świadkami tego, co eksperci nazywają wyczerpaniem się formuły, charyzmy prezydenta Alaksandra Łukaszenki

Na Białorusi jesteśmy świadkami tego, co opisują eksperci, analitycy i nazywają wyczerpaniem się formuły, charyzmy prezydenta Alaksandra Łukaszenki. Oficjalne wyniki mówią o tym, że zdobył on 80 procent głosów, a jego główna rywalka, młoda kobieta, żona uwięzionego publicysty i blogera, zdobyła, według tych sondaży, od 6 do 10 punktów procentowych – powiedział Jan Dziedziczak, pełnomocnik rządu do spraw Polonii i Polaków za granicą, w audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

Jan Dziedziczak zwrócił uwagę na wypełnianie przez władze Białorusi najgorszego scenariusza dotyczącego brutalnego tłumienia protestów na Białorusi.

– Na Białorusi jesteśmy świadkami tego, co opisują eksperci, analitycy i nazywają wyczerpaniem się formuły, charyzmy prezydenta Alaksandra Łukaszenki. Oficjalne wyniki mówią o tym, że zdobył on 80 procent głosów, a jego główna rywalka, młoda kobieta, żona uwięzionego publicysty i blogera, zdobyła, według tych sondaży, od 6 do 10 punktów procentowych. Problem polega na tym, że analitycy już kilka dni temu, badając nastroje na Białorusi, mówili, że władza po wyborach ogłosi mniej więcej takie wyniki i wyśle siły na ulice, że będą protesty, które będą brutalnie tłumione – wskazał gość Radia Maryja.

100 osób jest już w więzieniu, a kilkadziesiąt rannych. Mówi się także o jednej osobie, która straciła życie – kontynuował.

– Sytuacja jest więc bardzo dramatyczna. Niestety aktualny prezydent nie zamierza dyskutować z wynikami, które w kilku – kilkunastu obwodach zostały podane bez presji. Przypomnę, że w tych obwodach kandydatka opozycji zdobyła przykładowo 1500 głosów, a prezydent Białorusi na przykład 400 głosów, więc można powiedzieć, że według tych komisji kandydatka opozycji wygrałaby w pierwszej turze. Niestety na wybory pod pretekstem epidemii koronawirusa nie zostali wpuszczeni obserwatorzy OBWE, obserwatorzy zagraniczni i bardzo mocno ograniczono dostęp do akredytacji dla zagranicznej prasy – powiedział były wiceminister spraw zagranicznych.

Bardzo dobrze, że Polska nie jest obojętna wobec tej sytuacji i bardzo mocno zaprotestowała – podkreślił Jan Dziedziczak.

– To jest też gra o to, czy Polsce uda się wyeksponować ten temat. Polska ma obowiązek bycia liderem regionu Europy Środkowo-Wschodniej i naszym zadaniem jest to, żeby tymi sprawami interesować całą Unię Europejską, stąd propozycja pana premiera Mateusza Morawieckiego, żeby w tej sprawie zwołać specjalne posiedzenie Rady Europejskiej, a więc przywódców Unii Europejskiej. Miejmy nadzieję, że do tego spotkania dojdzie, bo dzisiaj w XXI wieku takie rzeczy dzieją się 3 godziny drogi od stolicy naszego kraju, stąd ta bardzo stanowcza decyzja pana premiera i bardzo mocne oświadczenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które jednoznacznie pisze, że użycie sił wobec pokojowo protestujących oraz arbitralne areszty są nie do zaakceptowania – podsumował pełnomocnik rządu do spraw Polonii i Polaków za granicą.

Całą audycję „Aktualności dnia” z udziałem Jana Dziedziczaka można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj