fot. flickr.com

[TYLKO U NAS] G. Osiński: Kolejne wycieki danych z Facebooka były kwestią czasu

Rynek pozyskiwania danych o normalnych, szarych obywatelach jest szacowany w USA na 20 mld dolarów. Bardzo podobną wielkość mamy w Unii Europejskiej. Mówimy więc o rynku o wartości przynajmniej 100 mld złotych. To olbrzymie pieniądze, o które trwa walka między gigantami – powiedział w „Aktualnościach Dnia” na antenie Radia Maryja wykładowca WSKSiM dr Grzegorz Osiński. Odniósł się w tych słowach do przyczyn kolejnej afery, która wybuchła wokół portalu społecznościowego Facebook.

„New York Times” przeprowadził dochodzenie, które wykazało, że władze Facebooka miały umożliwić 150 firmom (takim jak m.in: Netflix, Amazon, Spotify) dostęp do danych użytkowników portalu. Pozwalały one na pozyskiwanie informacji o znajomych tych, którzy mieli konto na Facebooku. Przedstawiciele Netflixa i Spotify mogli też – według autorów gazety – czytać prywatne wiadomości użytkowników. To kolejna afera związana z wyciekiem danych z Facebooka.

– Systemy globalnej inwigilacji są coraz groźniejsze. Niestety, większość społeczeństwa żyje w ułudzie, że systemy prawne i procedury ich chronią, że wszystkie globalne koncerny ich chronią. Kiedy pisałem tekst w kwietniu o poprzedniej aferze związanej z Facebookiem napisałem, że nie jest pytaniem, czy będą kolejne afery, ale kiedy one wystąpią. Czekaliśmy tylko 8-9 miesięcy – podkreślił naukowiec.

Rynek danych osobowych to bowiem wielkie pieniądze, o które walczą między sobą największe na świecie firmy.

– Rynek pozyskiwania danych o normalnych, szarych obywatelach jest szacowany w USA na 20 mld dolarów. Bardzo podobną wielkość mamy w Unii Europejskiej. Mówimy więc o rynku o wartości przynajmniej 100 mld złotych. To olbrzymie pieniądze, o które trwa walka między gigantami – wskazał wykładowca akademicki.

Przed używaniem naszych danych osobowych miała nas chronić ustawa RODO. Wielkie koncerny mają jednak sposoby, jak omijać wszelkie przepisy.

– Zgodnie z ustawą RODO, która spowodowała wzrost kosztów i biurokracji, miano zapewnić nam bezpieczeństwo. Jednym z wymagań tej ustawy jest przeniesienie centrum Google do Europy, konkretnie przenosi się ono do Irlandii. Jeśli ktoś korzysta z przeglądarki lub poczty Google’a, to otrzymuje komunikat, że zmienia się polityka prywatności firmy w przypadku obywateli UE. Chcielibyśmy więc wiedzieć, jak się to zmieni. Kiedy klikamy więc w podane linki, mamy do czynienia z potężnymi dokumentami na kilkaset stron. Użytkownik nie jest ich nawet w stanie przeczytać bez odpowiedniego przygotowania technologicznego i prawnego – zaznaczył dr Grzegorz Osiński.

– Zadałem sobie trud przeczytania tych dokumentów. Znalazłem bardzo istotną informację, którą zacytuję z dokumentu: „Firma Google może sprawdzać treści w celu określenia, czy są one nielegalne lub naruszają nasze zasady. Jeżeli stwierdzimy, że dany materiał narusza nasze zasady lub jest niezgodny z prawem, możemy go usunąć lub odmówić jego wyświetlenia”. To zdanie niesie za sobą olbrzymią dozę niebezpieczeństwa. Proszę zauważyć, że Google stawia swoje zasady ponad obowiązującym prawem – dodał.

Google będzie mógł zatem dowolnie decydować, jakie treści możemy udostępniać i zobaczyć.

– To właściwie dyktatura firmy, która potwierdza, że będzie segregowała treści tak, jak będzie chciała, a kleszcze się na nas zaciskają – podsumował ekspert.

Całą rozmowę z dr Grzegorzem Osińskim można odsłuchać [tutaj]

Więcej na temat cyberbezpieczeństwa można przeczytać na portalu ostrzegamy.online

RIRM

drukuj