[TYLKO U NAS] Dr M. Szołucha: System emerytalny o charakterze mieszanym dywersyfikuje ryzyko związane z oszczędzaniem na emeryturę

System emerytalny o charakterze mieszanym dywersyfikuje ryzyko związane z wieloletnim oszczędzaniem, tzn. oszczędzaniem na emeryturę, na jesień życia. (…)Filar kapitałowy jest odporny na problemy demograficzne z jednej strony, a z drugiej strony filar ZUS-owski jest odporny choćby na kwestie związane z rynkiem cen akcji, a konkretnie ze spadkami tychże cen akcji na giełdach – mówił w rozmowie z portalem Radia Maryja dr Marian Szołucha, ekonomista z Akademii Biznesu i Finansów Vistula.  

Kilka dni temu premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej przedstawił plan zmian dotyczący systemu emerytalnego w Polsce. Szef rządu wyjaśnił, że ma on zostać oparty na trzech filarach: ZUS-ie, Pracowniczych Planach Kapitałowych oraz Indywidualnych Kontach Emerytalnych. Prezes Rady Ministrów poinformował, że 100 proc. środków z Otwartych Funduszy Emerytalnych ma trafić „na prywatne indywidualne konta emertytalne uczestników OFE”.

Dr Marian Szołucha ocenił, że mieszany system emerytalny nie jest złym pomysłem.

– System emerytalny o charakterze mieszanym nie jest systemem złym. (…) Taki system dywersyfikuje ryzyko związane z wieloletnim oszczędzaniem, tzn. oszczędzaniem na emeryturę, na jesień życia w okresie na tyle długim, że mogą się w ciągu jego trwania zdarzyć różne sytuacje: załamanie cen na Giełdzie Papierów Wartościowych, może się zdarzyć inflacja (nawet niejeden raz); może się przytrafić także kryzys demograficzny, z którym zresztą właśnie się zmagamy. Filar kapitałowy jest odporny na problemy demograficzne z jednej strony, a z drugiej strony filar ZUS-owski jest odporny choćby na kwestie związane z rynkiem cen akcji, a konkretnie ze spadkami tychże cen akcji na giełdach – wyjaśnił.

Polacy będą mieli wolny wybór, gdzie ulokować środki z OFE. Powstanie możliwość przeniesienia ich do IKE lub do ZUS-u. Rozmówca Radia Maryja wskazał, że wybierze wariant IKE.

– Na ZUS, na filar ZUS-owski, nazywany repartycyjnym, i tak jesteśmy skazani, a w IKE będziemy mieli środki realne, będziemy mieli aktywa, będziemy mieli środki dziedziczone, w odróżnieniu od tego, co znajduje się w ZUS-ie, a właściwie w zapisach jego ksiąg, bo w ZUS-ie odłożonych pieniędzy na nasze emerytury nie ma (ZUS na bieżąco wypłaca odprowadzane przez pracujących składki obecnym emerytom), więc zapisy na naszych kontach w ZUS to są zobowiązania wobec nas nie tyle państwa, co po prostu przyszłych pokoleń, czyli naszych dzieci albo ewentualnie wnuków wobec nas samych. Z tych powodów wybrałbym właśnie – tak zrobię zresztą – wariant IKE – tłumaczył ekspert.

W przypadku przeniesienia oszczędności z OFE do IKE zostanie pobrana opłata przekształceniowa, która wyniesie 15 proc. zgromadzonych oszczędności w OFE.

– Chciałbym, aby ona była w ogóle jak najniższa albo żeby w ogóle jej nie było. Nikt nie lubi wysokich podatków, a jest to coś w rodzaju parapodatku. Natomiast z drugiej strony argument mówiący o tym, że emerytury w Polsce są ciągle opodatkowane podatkiem dochodowym, a środki z IKE, ich wypłata nie będzie, a więc trzeba w ramach swoistej sprawiedliwości pobrać ją już na samym początku, na wstępie w tych dwóch rocznych ratach – argument ten może nie do wszystkich przemawia, ale faktycznie tak jest. Nie ma tu żadnej sprzeczności z faktami, z tym, co mówi czy to premier Morawiecki, czy prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys. (…) W OFE pozostało 160 mld złotych, a więc 15 proc. od tego to będą 24 mld, pobrane po połowie w roku przyszłym i jeszcze kolejnym – zaznaczył ekonomista.

W 2014 roku doszło do sytuacji, w której rząd PO-PSL przejął część pieniędzy z OFE, aby przekazać je do budżetu państwa oraz Funduszu Rezerwy Demograficznej. Dr Marian Szołucha podkreślił, że ówczesnych działań rządu wobec OFE nie należy porównywać z tym, co proponuje premier Morawiecki.

– Wtedy w zasadzie jedynym celem podebrania pieniędzy z OFE, ich części obligacyjnej, była dramatyczna sytuacja finansów publicznych. W związku z tym powstała nagła potrzeba czy wręcz konieczność znalezienia pieniędzy gdzie się da i jedynym źródłem, które przyszło do głowy ówczesnemu rządowi były właśnie OFE. Była to operacja stosunkowo łatwa, ale ona nie dała żadnych trwałych skutków. Po prostu na chwilę zamiotła problem związany z ówczesnym deficytem i długiem publicznym pod dywan. Nie naprawiała ani systemu emerytalnego ani kondycji budżetu państwa. Po prostu dała na moment oddech rządzącym, którzy zamienili nasze realne oszczędności na zobowiązania przyszłych pokoleń Polaków wobec nas dziś pracujących, kiedy przejdziemy na emerytury – akcentował rozmówca Radia Maryja.

Na system emerytalny mają się również składać Pracownicze Plany Kapitałowe – przypomniał ekonomista z Akademii Biznesu i Finansów Vistula.

– PPK, w odróżnieniu od środków zgromadzonych w OFE, będą to nasze prywatne pieniądze. Jest to expressis verbis zapisane w ustawie o nich. Limity opłat za zarządzanie środkami zgromadzonymi w PPK są ustawione na bardzo niskim poziomie, więc można powiedzieć, że będzie to tani sposób oszczędzania pod względem kosztów jego obsługi. PPK to system, na który nie do końca w równym stopniu, ale jednak solidarnie składają się pracownicy, pracodawcy i swoją niewielką część dokłada od siebie także państwo. Wreszcie PPK to system dobrowolny. Tę dobrowolność w rozumieniu rezygnacji z tego systemu będzie trzeba oczywiście aktywnie wykazać, ale jednak nie ma przymusu i to też należy docenić. Należy docenić to, że Polaków nikt nie próbuje znowu uszczęśliwiać na siłę – powiedział ekspert.

Łukasz Brzeziński/RIRM

drukuj