[TYLKO U NAS] Dr M. Szołucha: Nic nadzwyczajnego nie stanie się, jeśli w przyszłym roku odnotowany zostanie deficyt

Nic nadzwyczajnego nie stanie się, jeśli w przyszłym roku odnotowany zostanie deficyt, bo on powinien być dopuszczany w słabszych momentach dla gospodarki, a następnie rekompensowany w latach, kiedy gospodarka się ożywi – powiedział w poniedziałkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja dr Marian Szołucha, ekonomista z Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Dr Marian Szołucha wyjaśnił, że równowaga budżetowa, to „zbilansowane dochody i wydatki budżetu państwa w danym roku kalendarzowym”.

– W latach rządów Platformy Obywatelskiej różnie kształtowały się wyniki budżetu państwa. Zwykle był to deficyt na poziomie kilkudziesięciu miliardów złotych – 30, 40, czasem nieco więcej. Od czterech lat ten deficyt systematycznie spada. Mało brakowało w zeszłym roku do osiągnięcia równowagi, ale ciągle – kilkanaście, a ostatnio kilka miliardów złotych – jesteśmy na minusie. Nie wszystko da się naprawić w tak krótkim czasie. Kilka miesięcy temu rząd zaprezentował nam projekt budżetu na rok 2020, zgodnie z którym po raz pierwszy w III RP budżet miałby być wreszcie zrównoważony. To jest o tyle ambitne zadanie, (…) że przyszły rok, to rok, który – wiele na to wskazuje – będzie nieco słabszy z punktu widzenia rozwoju naszej gospodarki niż lata ostatnie – powiedział ekonomista.

Jest to naturalny proces. Gospodarka rynkowa (…) żyje w rytm cykli koniunkturalnych, a więc następujących po sobie na zmianę kilkuletnich okresów szybszego i wolniejszego wzrostu – kontynuował.

– Nie jest to zawinione ani przez gospodarkę, ani politykę gospodarczą. To rzecz naturalna i już dawno zdiagnozowana. Problem w tym, by to spowolnienie nie przerodziło się w kryzys, czyli recesję. O niej można mówić wtedy, gdy przez dwa następujące po sobie kwartały odnotowujemy ujemny wynik. Drugie zadanie jest takie, żeby przez to spowolnienie obywatele przeszli suchą nogą. (…) Niebezpieczeństwo kryzysu zawisłoby nad światową gospodarką tylko wtedy, gdyby na fazę spowolnienia w cyklu koniunkturalnym nałożyły się jakieś nadzwyczajne zdarzenia, takie jak wojna handlowa, może walutowa, a więc eskalujące starcie gospodarcze USA z Chinami – zaznaczył dr Marian Szołucha.

– Z tytułu tego, że ten przyszły rok będzie nieco trudniejszy dla gospodarki, za bardzo się zafiksowaliśmy. Nic nadzwyczajnego nie stanie się, jeśli w przyszłym roku odnotowany zostanie deficyt, bo on powinien być dopuszczany w słabszych momentach dla gospodarki, a następnie rekompensowany w latach, kiedy gospodarka się ożywi – dodał.

Ekonomista odniósł się także do kwestii akcyzy, mówiąc, że „wracamy do pomysłów z lat 2011-2014, kiedy podnoszono akcyzę, żeby podnieść dochody do budżetu państwa”.

– Tymczasem one malały zamiast rosnąć, bo okazało się, że przekraczamy osławiony wierzchołek krzywej Laffera. Gospodarka przestaje po prostu dobrze reagować na podwyżki. Dobrze by było, żeby tego rodzaju decyzje w gospodarce były komunikowane wcześniej, według jakiegoś planu, „mapy drogowej”, by nie były tak radykalne, a raczej rozłożone na lata. Nikt nie mówi, że akcyza na alkohol czy papierosy nie powinna rosnąć. Powinna, jeśli ma to swoje uzasadnienie, ale w istotnych szczegółach też czasem łatwo popełnić błąd – zaznaczył wykładowca Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Cała rozmowa z dr. Marianem Szołuchą dostępna jest [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj