fot. Mateusz Marek/Nasz Dziennik

[TYLKO U NAS] Dr M. Paluch: Proces budowania w Rosji anty-Katynia trwa do dziś

Kiedy Rosjanie przyznali się do zbrodni katyńskiej i Michaił Gorbaczow oraz władze archiwów sowieckich przekazały Polsce dokumenty w tej sprawie, to rozpoczął się proces budowania w Rosji anty-Katynia i on rozwija się dalej do współczesnych czasów – powiedział w programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam dr Marcin Paluch, historyk.

Kłamstwo towarzyszy zbrodni katyńskiej od jej początku. Dr Marcin Paluch zwrócił uwagę na to, że „w 1939 r. w wyniku agresji sowieckiej została zagarnięta (do niewoli – red.) dość duża liczba polskich żołnierzy. Mówi się o 250, a może nawet i 300 tysiącach ludzi”.

– W grudniu 1941 r. Stalin dostał dokumenty od kpt. Piotra Soprunienki, szefa urzędu ds. jeńców wojennych, który wykazywał dokładnie, ile osób zostało wziętych do niewoli – wtedy wyliczali ich liczbę na 130 tysięcy. Powiększamy ją o 100 tys., bo tylu żołnierzy nie możemy znaleźć. (…) 5 marca 1940 r. podjęto decyzję o rozstrzelaniu polskich oficerów. Sprawą miał zająć się specjalny organ, tzw. Trojka, składający się z najwyższych urzędników bezpieczeństwa wewnętrznego – przypomniał dr Marcin Paluch, historyk.

Wszyscy wszystko wiedzieli, jak to jest w aparacie komunistycznym. Tutaj zaczyna się to kłamstwo. Polskich żołnierzy po 1939 r. poszukujemy i będziemy poszukiwać dalej – kontynuował historyk.

– Na pewno zagarnięto ich dość dużo na Kresach Wschodnich, część z nich została zamordowana w momencie agresji sowieckiej, część zginęła w obozach pomniejszych, część została zamordowana podczas ewakuacji w 1941 r., gdy Niemcy rozpoczęli operację „Barbarossa”. (…) Zbrodnia wciąż jest do rozwinięcia – zaznaczył wykładowca w Wyższej Szkole Sił Powietrznych w Dęblinie.

Dr Marcin Paluch powiedział, że „po czasach stalinowskich Nikita Chruszczow chciał wyjaśniać zbrodnię katyńską, ale Władysław Gomułka wytłumaczył mu, żeby nie ruszać tej sprawy”.

– Ta kwestia była dalej zamknięta, zakłamywana i zamaskowana. Nikt nie próbował tego dokładnie odkrywać, a starano się za wszelką cenę zrzucać to na Niemców. Pierwszym takim pomysłem był proces w Norymberdze. Tam Niemcy się obronili. Oczywiście ich ludobójstwo też jest gigantyczne, ale akurat tej zbrodni nie dokonali. Mamy cały szereg zaciemniania sprawy katyńskiej do lat 90. Jak już Rosjanie się przyznali, kiedy Gorbaczow i władze archiwów sowieckich przekazały nam dokumenty, to rozpoczął się proces budowania w Rosji anty-Katynia i on rozwija się dalej do współczesnych czasów – podkreślił gość Telewizji Trwam.

Adam Budek, psycholog społeczny, odniósł się do postaci dr. Waldemara Gontarskiego, który wskazał, że pierwszym przełomowym momentem, kiedy Rosja przyznała się do zbrodni katyńskiej, był wywiad z Borysem Jelcynem.

– Dr Gontarski powiedział bardzo ciekawą rzecz, że w Europie Zachodniej na nikim nie zrobiło wrażenia przyznanie się do zbrodni katyńskiej, tylko sposób, w jaki Jelcyn to wyraził. Otóż wtedy poleciały mu łzy. W tamtym czasie w Europie Zachodniej nikt o Katyniu nie wiedział. (…) Ta sprawa była w przemilczana. Było to tak przedstawiane, jakby Katyń nikogo wtedy nie interesował. Łzy Jelcyna zrobiły jednak furorę – wskazał Adam Budek.

radiomaryja.pl

drukuj