fot. PAP/Marcin Obara

[TYLKO U NAS] Dr M. Paluch: Bicie i brutalizacja – tak funkcjonuje władza komunistyczna w Polsce po II wojnie światowej

W każdym mieście, gdzie stanął front, tworzyły się po piwnicach i domach mieszkalnych punkty, gdzie były miejsca kaźni dla żołnierzy czy wszelakiej opozycji. Brutalność tych przesłuchań jest gigantyczna. Rosjanie, sowieci są bardzo niebezpieczni pod tym względem. Potrafią prowadzić wielogodzinne przesłuchania, mało kto to przetrzyma (…). Współcześnie pokazuje się, jak wyglądały przesłuchania wobec Witolda Pileckiego czy Łukasza Cieplińskiego. Oni naprawdę byli maltretowani. Tak funkcjonuje władza komunistyczna w Polsce – na zasadzie bicia i brutalizacji – podkreślił dr Marcin Paluch, historyk z Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie, podczas „Polskiego punktu widzenia” w TV Trwam.   

Dr Marcin Paluch wskazał, że bardzo dużą rolę wśród Żołnierzy Niezłomnych odgrywali kapelani.

– O nich Urząd Bezpieczeństwa dowiadywał się dopiero w latach 60-tych, kiedy tworzył się departament IV, który miał zająć się bezpośrednią walką z Kościołem. W latach stalinowskich nie byli aż tak mocno rozpracowani. Byli bardzo dobrze zakonspirowani w strukturach konspiracji. Pomagali każdej formacji. Armia Krajowa miała całe duszpasterstwo w okresie wojennym, potem to duszpasterstwo przechodzi na oddziały partyzanckie WiN (Wolność i Niezawisłość), ale też jest duża konspiracja narodowa. Żołnierze konspiracji Narodowych Sił Zbrojnych albo Narodowego Zjednoczenia Wojskowego mają swoją grupę kapelanów, swoją grupę duchownych, którzy doraźnie im pomagają: materialnie, duchowo, a czasem też w obiektach kościelnych, na plebaniach, na cmentarzach były magazyny broni konspiracji niepodległościowych – powiedział gość TV Trwam.

Historyk podczas „Polskiego punktu widzenia” wielokrotnie podkreślał brutalność przesłuchań dokonywanych przez funkcjonariuszy NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych ZSRR) na Żołnierzach Niezłomnych.

– To, co widzimy na Łubiance, na Butyrkach (dwa główne więzienia moskiewskie) przechodzi potem na więzienia w Polsce. W każdym mieście, gdzie stanął front, tworzyły się po piwnicach, po domach mieszkalnych punkty, gdzie były miejsca kaźni dla żołnierzy czy wszelakiej opozycji (…). Brutalność tych przesłuchań jest gigantyczna. Rosjanie, sowieci są bardzo niebezpieczni pod tym względem. Potrafią prowadzić wielogodzinne przesłuchania, mało kto to przetrzyma. Trzeba być naprawdę bardzo mocnym psychicznie i fizycznie. Oczywiście Niemcy, gestapo jest równie skuteczne, ale np. to gestapo szkoli się u NKWD jeszcze przed wojną. Enkawudziści są bardzo brutalni. To wielkie opowieści. Wystarczy przeczytać „Rozmowy z katem” Kazimierza Moczarskiego, przejrzeć ciężki film „Przesłuchanie”. Współcześnie pokazuje się, jak wyglądały przesłuchania wobec Witolda Pileckiego czy Łukasza Cieplińskiego. Oni naprawdę byli maltretowani. Tak funkcjonuje władza komunistyczna w Polsce – na zasadzie bicia i brutalizacji – wskazał dr Marcin Paluch.

Ta sama władza chciała zatrzeć wszelką pamięć, ale także wszelki ślad fizyczny po Żołnierzach Niezłomnych. Szczątki polskich bohaterów zakopywano w bezimiennych dołach. Nawet po śmierci publikowano o nich propagandowe, kłamliwe informacje.

– Do tej pory szukamy swoich żołnierzy po zbrodni katyńskiej. Jest masa obszarów na terenie Związku Sowieckiego, gdzie ludność wie, że po lasach są pochowani opozycjoniści czy ci, co przeciwstawiali się Stalinowi. U nas jest tak samo. Masa naszych partyzantów, konspiratorów nie przeżyła tych śledztw. Byli tam zakatowani, a potem nagle chowani w różnych bezimiennych miejscach. Tej liczby nawet nie można dokładnie określić. Może 5-20 tysięcy ludzi, którzy zostali zakatowani podczas śledztwa. Tą pamięć starano się wymazać, zdeprecjonować (…). Była seria „tygrysków” o żołnierzach konspiracji. „Ryngraf z trupią czaszką” – to materiał o Romualdzie Rajsie i tylko w jeden deseń: źle, źle, źle. To samo o Narodowych Siłach Zbrojnych. Była masa publikacji, która miała to wszystko zniszczyć, zdeprecjonować (…). Często to w ludzi weszło i teraz trzeba to wyjaśniać –  zaznaczył historyk.

radiomaryja.pl

drukuj