fot. Monika Tomaszek

[TYLKO U NAS] Dr. J. Hajdasz: Pamiętajmy, że w tym roku wielu synów, mężów i ojców spędza te święta na granicy polsko-białoruskiej z dala od swoich rodzin, byśmy my mogli w spokoju przeżyć Boże Narodzenie

W tym roku jest wielka grupa Polaków, do których powinniśmy skierować szczególnie ciepłe myśli i życzenia – to kilkadziesiąt tysięcy chłopaków i dziewcząt z Wojska Polskiego i Straży Granicznej, żołnierzy i funkcjonariuszy, którzy są zaangażowani w obronę naszej wschodniej granicy. Dzięki nim my teraz możemy spokojnie pracować i odpoczywać, ale im na pewno nie jest teraz łatwo – powiedziała dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja.

Już za kilka dni w wielu polskich domach rodziny zasiądą do Wigilii.

– „A nadzieja znów błyśnie w nas: nieobecnych pojawią się cienie. Uwierzymy kolejny raz w jeszcze jedno Boże Narodzenie. I choć przygasł świąteczny gwar, bo zabrakło znów czyjegoś głosu. Przyjdź tu do nas i z nami trwaj. Wbrew tak zwanej ironii losu”. To słowa kolędy, bo jeszcze dzień, jeszcze kilkanaście kilka godzin i wszyscy siądziemy do wigilijnego stołu.  Z białym opłatkiem w ręce, obok choinki zapewne błyszczącej od bombek i światełek. Teraz jeszcze biegamy między pracą a zakupami, między sprzątaniem a gotowaniem i pieczeniem, ale wszyscy już wiemy, że ten moment, na który czekamy cały rok, jest tuż, tuż. Wiemy, skąd się wzięły te święta i czyje przyjście na świat upamiętnia ta data – 25 grudnia. Nie obchodzimy Winter’s Holiday ani Seasons Greetings, tylko narodziny Boga, który przyszedł na świat, aby nas zbawić – podkreśliła dr Jolanta Hajdasz.

Zwróciła uwagę, że nie wszyscy będą mieli możliwość spędzenia Bożego Narodzenia z najbliższymi.

– W tym roku jest wielka grupa Polaków, do których powinniśmy skierować szczególnie ciepłe myśli i życzenia. To kilkadziesiąt tysięcy chłopaków i dziewcząt z Wojska Polskiego i Straży Granicznej, żołnierzy i funkcjonariuszy, którzy są zaangażowani w obronę naszej wschodniej granicy. Większość z nich śpi w wojskowych namiotach, mimo kilku, a nawet kilkunastostopniowego mrozu, patrolują naszą granicę z Białorusią dzień w dzień i noc w noc, bo mają – jak większość z nas – w pamięci te szturmy na granicę, gdy nawet 800 pseudomigrantów jednocześnie usiłowało nielegalnie sforsować granicę i mają poczucie obowiązku, który posłusznie wykonują – strzegą naszej granicy. Dzięki temu my teraz możemy spokojnie pracować i odpoczywać, ale im na pewno nie jest teraz łatwo – zwróciła uwagę felietonistka.

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich była na granicy polsko-białoruskiej z innymi dziennikarzami. [czytaj więcej] 

– Kilka dni temu wróciłam z polsko-białoruskiej granicy.  Byłam na niej wraz z kilkoma akredytowanymi dziennikarzami, bo od 1 grudnia dziennikarze mogą otrzymywać pozwolenia na wjazd do strefy przygranicznej. W pierwszych dwóch tygodniach wydawania takich pozwoleń w wyjazdach na granicę z Białorusią uczestniczyło około 100 dziennikarzy, a Kancelaria Prezesa Rady Ministrów wydała ponad 140 dziennikarskich akredytacji.  Ze względów bezpieczeństwa dziennikarze nadal nie mogą swobodnie pracować na tym terenie, warunki pracy, jakie dla nich przygotowano, umożliwiają jednak przygotowanie prostych materiałów informacyjnych i reporterskich – wyjaśniła.

Dr Jolanta Hajdasz wytłumaczyła, jak wygląda przygotowanie materiału dziennikarskiego z wydarzeń na granicy polsko-białoruskiej.

– Scenariusze każdego takiego dziennikarskiego wyjazdu są podobne. Dziennikarze oglądają wskazany przez Straż Graniczną posterunek żołnierzy w odległości 15 metrów od ogrodzenia z concertiny, rozmawiają z wybranym patrolem strażników granicznych, starają się rozmawiać z mieszkańcami przygranicznych wsi, choć z oczywistych względów nie jest to proste, odbywa się przecież pod okiem strażników i żołnierzy. W dniu, w którym byłam na granicy, uczestniczyło w takim wyjeździe jednocześnie pięcioro dziennikarzy. Byliśmy na placówce Straży Granicznej w Szudziałowie, Czeremsze, Krynkach, Jurowlanach, Minkowcach i Usnarzu Górnym, czyli w tym miejscu, gdzie w sierpniu tego roku wszystko się zaczęło, gdzie było pierwsze prowizoryczne obozowisko migrantów i gdzie do dziś leży jedna z wielkich drewnianych kłód, którą forsowano graniczne ogrodzenie – powiedziała.

– W ciągu dnia nie widać zagrożenia. Jest zimno, jest błoto i puste przestrzenie. W pojedynczych domach w przygranicznych wsiach mieszkają przeważnie starsi ludzie. Ci, z którymi rozmawiałam, mówią to samo: „Czujemy się tu bezpiecznie, bo jest przy nas wojsko i straż. Dziękujemy, że z nami jesteście. W ciągu dnia zagrożenia nie widać”, bo akcja na granicy  zaczyna się po zmroku i trwa w nocy. Nigdy nie wiadomo, w którym miejscu na żołnierzy zaczną lecieć kamienie i gdzie będą próby forsowania granicy. Dlatego wojsko i Straż Graniczna pilnuje jej na całej długości 418 kilometrów – dodała.

Tak będzie do 1 marca, bo do tego dnia obowiązuje zakaz przebywania w 183 miejscowościach i w pasie przygranicznym z Białorusią. Zakaz ten obejmuje 115 miejscowości w województwie podlaskim i 68 miejscowości w lubelskim.

– Dla nas, dziennikarzy, to mało komfortowa sytuacja. Jest to ograniczenie naszego sposobu pracy, bo przyzwyczajeni jesteśmy do swobodnego przemieszczania się, do zbierania materiałów prasowych w niczym niekrępowany sposób i w miejscach, które sobie sami wybierzemy, ale tym razem, w mojej ocenie, trzeba podporządkować się innym zasadom. Ani wojsko, ani Straż Graniczna nie mogłaby funkcjonować, gdyby dziennikarze masowo zaczęli po swojemu szukać sensacji na granicy. Być może nie napisaliby niczego innego niż to, co czytamy i oglądamy dzisiaj, ale przecież tego nie da się przewidzieć w napiętej sytuacji wojny hybrydowej, z jaką mamy do czynienia na wschodniej granicy. Sytuacja jest nieprzewidywalna, więc potrzebna jest ostrożność, nawet jeśli chwilami wydaje się przesadzona. Bezpieczeństwo naszego państwa, naszych granic jest dziś absolutnym priorytetem – akcentowała felietonistka Radia Maryja.

Dr Jolanta Hajdasz zaznaczyła, że w tym roku wiele osób nie będzie mogło wspólnie ze swoimi rodzinami przeżywać czasu Bożego Narodzenia.

– Pragnę złożyć życzenia spokojnych świąt Bożego Narodzenia. Bez nagłych doniesień o atakach na granicy i bez histerii mediów powtarzających fake newsy, czyli zmanipulowane lub nieprawdziwe informacje, a tylko obrona naszej granicy przed jej nielegalnym przekraczaniem może powstrzymać oszustów, którzy wyłudzają tysiące dolarów od mieszkańców Bliskiego Wschodu czy Afryki, aby obiecać im przedostanie się do Europy Zachodniej w tak ryzykowny sposób. Pamiętajmy, że w tym roku wielu synów, mężów i ojców spędza te święta z dala od swoich rodzin, byśmy my mogli w spokoju przeżyć to kolejne, a przecież zawsze niepowtarzalne Boże Narodzenie – zwróciła uwagę dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Cały felieton dr. Jolanty Hajdasz można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj