[TYLKO U NAS] Dr A. Wróblewski o kandydacie na nowego ambasadora Niemiec w Polsce: Wybór jest niefortunny
Politolog dr Artur Wróblewski ocenia, że wybór nowego ambasadora Niemiec w Polsce jest niefortunny. Arndt Freiherr Freytag von Loringhoven został wytypowany przez naszych sąsiadów na następcę Rolfa Nikla, który zakończył swoją misję w czerwcu.
Arndt Freiherr Freytag von Loringhoven to 64–letni kandydat na stanowisko ambasadora Niemiec w Polsce. W przeszłości był zastępcą sekretarza generalnego NATO ds. wywiadu i bezpieczeństwa oraz w latach 2007-2010 wiceszefem BND, czyli Służby Wywiadu Zagranicznego.
– Czy ambasador w Polsce powinien mieć tego typu doświadczenie z przeszłości? Każdy szpieg wie, że raz jak się zostanie szpiegiem, to zostaje się i jest się szpiegiem do końca życia w pewnym sensie, ponieważ obowiązują pewnego rodzaju obietnice, podpisuje się pewne dokumenty, jest pewna lojalność, co więcej – są pewne nawyki, które na szkoleniach się przyjęło czy też nauczyło i tak naprawdę pozostają do końca życia – zaznaczył dr Artur Wróblewski.
Dużym zaskoczeniem jest jednak przeszłość rodziny ambasadora. Jak podkreślił politolog, nie należy winić syna za czyny ojca, ale cała rodzina von Loringhoven niekorzystnie zapisała się w relacjach polsko – niemieckich.
– Jeden z przodków von Loringhovenów był Wielkim Mistrzem Krzyżackim, a ojciec – jak wiemy, Bernt von Loringhoven – był adiutantem Adolfa Hitlera i tak naprawdę, kiedy umierał był jednym z trzech ostatnich świadków bytności kanclerza Adolfa Hitlera w bunkrze. Był oddany Hitlerowi, przygotowywał jemu wywiadowcze raporty – przypomniał dr Artur Wróblewski.
Dlatego wybór Arndt Freiherr Freytag von Loringhoven na ambasadora Niemiec w Polsce wydaje się nieodpowiedni.
– To wszystko powoduje, że z punktu widzenia pewnej wrażliwości, jeśli chodzi o relacje bardzo delikatnej natury polsko-niemieckiej, nie jest to tak naprawdę dobry, fortunny wybór. Pamiętając, że mamy w Niemczech ponad 80 mln obywateli, należy zadać pytanie, czy naprawdę nie można było znaleźć kogoś, kto byłby taki bardziej do strawienia dla strony polskiej? – akcentował politolog.
Kandydat ze strony Niemiec został zgłoszony Polsce już kilka tygodni temu. Do tej pory jednak nasze władze nie wyraziły zgody na jego misję.
radiomaryja.pl



