facebook.com

[TYLKO U NAS] Dr A. Bartoszewicz: „500 plus” zmniejszyło dysproporcje dochodów, ale nie wpłynęło na dzietność

Podpisuję się pod „500 plus” jako programem, który zmniejszył dysproporcje dochodów, ale niestety nie wpłynął na dzietność. Muszą zaistnieć inne warunki. (…) Musi być moda na dzieci. Przypomnijmy sobie – po okresach wojennych, po stanie wojennym nie było dobrych warunków do życia, a ludzie potrafili mieć dużo dzieci, bo był jakiś sygnał wewnętrzny i zewnętrzny, który powodował, że ludzie chcieli te dzieci posiadać – mówił w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja ekonomista dr Artur Bartosiewicz.

Dr Artur Bartoszewicz odpowiadając na pytanie dotyczące pomysłu wejścia Polski do strefy euro, ocenił, że przy podejmowaniu takich decyzji trzeba być bardzo ostrożnym.

– Aby wchodzić do jakiejś organizacji, instytucji, strefy euro, trzeba być po pierwsze bardzo dobrze przygotowanym, a po drugie trzeba wiedzieć, w co się wchodzi. Strefa euro jest tworem, który się tworzy. Nie znamy ostatecznego kształtu tego rozwiązania. W momencie powstawania to Francja namawiała Niemcy i przekonywała – de facto to był projekt polityczny – do tego, żeby wzmocnić pozycję i przekonała Niemcy dwoma argumentami. Po pierwsze, że Europejski Bank Centralny będzie na ich terenie, więc jest. (…) Po drugie, ta główna korzyść właśnie ze względu na siłę gospodarki, potencjał gospodarki niemieckiej, jest w gospodarce niemieckiej. Dzisiaj te wszystkie kraje, które są słabsze, niestety tracą szczególnie wtedy, kiedy dochodzi do zmiany relacji między poszczególnymi państwami w wymiarze konkurencyjności i produktywności gospodarek – zauważył gość „Aktualności dnia”.

Taka sytuacja miała miejsce np. w okresie kryzysu w latach 2008-2009, a doświadczyły jej takie kraje, jak np. Grecja czy Hiszpania – przypomniał ekonomista.

– Grecja czy Hiszpania poniosły ogromne koszty tego, że były w strefie euro, z protego powodu – nie potrafiły, nie mogły obniżyć wartości swojej waluty, co by powodowało, że mogłyby utrzymać sprzedaż swoich towarów i usług za granicę, stałyby się w jakikolwiek sposób konkurencyjne. Przypomnijmy sobie, jak Polska w momencie, gdy rozpoczął się kryzys, mając polskiego złotego, dokonała osłabienia polskiej waluty o ponad 30 proc. Dlatego też przez długi czas, do dzisiaj, mamy sytuację stałego wzrostu gospodarczego i nawet w okresie kryzysu – mówię o takim kryzysie światowym, globalnym 2008-2009 i następne lata – udało nam się to znieść naprawdę bardzo bezpiecznie – wskazał ekspert.

Odnosząc się do kwestii obecnej sytuacji na polskim rynku pracy dr Artur Bartosiewicz zwrócił uwagę, iż doszło na nim do istotnej zmiany – z modelu rynku pracodawcy do modelu rynku pracownika.

– Pamiętamy okres, w którym przy bardzo wysokim bezrobociu pracodawcy dyktowali warunki funkcjonowania na tym rynku. To objawiało się bardzo niskimi płacami, ale też takim ryzykiem dla pracownika, że jeżeli nie wykona określonych czynności albo nie podporządkuje się decyzjom pracodawcy, będzie zwolniony, a znalezienie pracy było trudne. Dzisiaj jest sytuacja odmienna. Mamy bezrobocie na poziomie zbliżonym do naturalnej stopy. To powoduje, że de facto bardzo trudno jest znaleźć pracownika. To daje ograniczenia rozwojowe, bo jeżeli przedsiębiorca chciałby otworzyć biznes, on musi liczyć na to, że znajdzie pracownika odpowiadającego jego oczekiwaniom w wymiarze kwalifikacji. Okazuje się, że jest z tym coraz trudniej – akcentował ekonomista.

Wielu polskich, dobrze wykwalifikowanych pracowników wybrało pracę za granicą m.in. ze względu na lepsze płace czy warunki pracy. Przy rozwoju gospodarczym Polski na poziomie ok. 4-5 proc. w skali roku, w takim tempie również powinno przybywać pracowników. Tymczasem w naszym kraju mamy bardzo niski wskaźnik urodzeń, którego nie poprawił nawet program „500 plus”.

– Podpisuję się pod „500 plus” jako programem, który zmniejszył dysproporcje dochodów, ale niestety nie wpłynął na dzietność. Nie spodziewałem się tego od początku, dlatego że uważałem, iż będzie to program zmniejszający kompleksy, zmniejszający dysproporcje i cywilizujący w wielu obszarach. (…) Inne warunki muszą zaistnieć. (…) Musi być moda na dzieci. Przypomnijmy sobie po okresach wojennych, po stanie wojennym nie było dobrych warunków do życia, a ludzie potrafili mieć dużo dzieci, bo był jakiś sygnał wewnętrzny i zewnętrzny, który powodował, że ludzie chcieli te dzieci posiadać. Dzisiaj komfort życia, ta wygoda, powoduje, że dziecko w wielu rodzinach, dla wielu osób jest po prostu obciążeniem i problemem – mówił gość „Aktualności dnia”.

Należy zastanowić się, jakie podjąć działania, aby zasilić polski rynek pracy nowymi pracownikami – zaznaczył ekspert.

– Są kraje, jak np. Australia czy Kanada, które bardzo precyzyjnie stawiają oczekiwania wobec osób, które chciałyby migrować na ich teren, czyli np. zamawiają tylu i tylu informatyków, tylu i tylu inżynierów, tylu i tylu lekarzy. Nie wpuszczają każdego. (…) Taką politykę wobec migracji trzeba wprowadzić, bo przypadkowej migracji nie potrzebujemy. Europa Zachodnia zrobiła sobie przypadkową migrację i ma ogromy problem bezpieczeństwa. Pytanie, czy np. nie skierować oferty właśnie do krajów bliskich nam, krajów sąsiedzkich, do tych, którzy są potomkami osób, które zostały wywiezione z Polski – wskazał dr Artur Bartoszewicz.

Całą rozmowę z dr. Arturem Bartoszewiczem w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [tutaj].

 

RIRM

drukuj