Miała być wielka promocja Polski, a skończyło się na skrajnym partactwie i raporcie z błędami – Barbara Mróz-Gorgoń, pełnomocnik rządu do spraw promocji marki Polski, podała się do dymisji
Miała być wielka promocja Polski, jest wielka dyskusja o tym, jak Polski promować nie należy. Najpierw spot za 7 milionów złotych, w którym Chopin gra do kotleta, a potem raport o polskiej marce, który sam stał się marką partactwa. Po fali krytyki do dymisji podała się autorka kontrowersyjnego dokumentu – pełnomocnik rządu do spraw promocji marki Polski, Barbara Mróz-Gorgoń.
Polska Agencja Turystyczna opublikowała pierwszy z trzech spotów mający promować Polskę poza granicami. W pierwszym z nich Fryderyk Chopin gra do kotleta. W spotach jest dużo celebrytów, a mało promocji Polski.
W nagraniu promocyjnym pojawia się polska supermodelka, która nie wypowiada ani słowa. Mamy też gwiazdę Hollywood z polskimi korzeniami. Spot kończy Robert Lewandowski.
Dla 85 proc. internautów akcja promocyjna okazała się niewypałem. W kolejnych spotach ma pojawić się m.in. Lech Wałęsa. Akcja promocyjna kosztowała 7 mln złotych. Premier także spodziewał się innego efektu.
– Nie jestem jego reżyserem i scenarzystą. Gdybym był, to bym pewnie inaczej ten scenariusz zbudował – mówił Donald Tusk.
Nie była to jedyna wizerunkowa porażka ostatnich tygodni. Niecały miesiąc temu Donald Tusk zaprezentował specjalistkę od wizerunku prof. Barbarę Mróz–Gorgoń. Szef rządu powierzył jej zadanie – pokazać całemu światu, jak piękna i warta zobaczenia jest Polska.
– Proszę się nie zarumienić, najwybitniejsza w Polsce specjalistka od kształtowania marki – powiedział premier, przedstawiając postać prof. Barbary Mróz-Gorgoń.
Barbara Mróz-Gorgoń to profesor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Specjalizuje się w marketingu komunikacji i budowaniu marek. Co istotne, jest też prezesem Fundacji Marka Polska Think Tank. W randze wiceministra miała budować wizerunek Polski na świecie.
– Stworzenie jednego wspólnego strumienia takiej pięknej narracji o Polsce – akcentowała prof. B. Mróz-Gorgoń pod koniec lipca.
W internecie rozgrzała dyskusja z powodu raportu wykonanego pod jej kierownictwem o nazwie „Polaków portret własny”. Raport miał być diagnozą tego, jak sami Polacy postrzegają siebie i jakie cechy mogą budować silną markę Polski. W prace miało być zaangażowanych mnóstwo poważnych naukowców i ekspertów. W listopadzie prof. Mróz–Gorgoń zapraszała na jego prezentację.
– Robiliśmy wielki szum i zamieszanie. Wielkie pospolite ruszenie. Wielkie narodowe badania, tego czym jesteśmy i czym jest DNA polskiej marki – podkreśliła była już pełnomocnik rządu ds. promocji marki Polski.
Zamieszanie ostatecznie było, ale z powodu kompromitujących błędów w raporcie. Po jego lekturze możemy się dowiedzieć np., że Katowice leżą w „północnym centrum Polski”, Polska ma tylko pięcioro noblistów albo że aż 95 proc. młodych Polaków płynnie mówi po angielsku. Uwagę, w rzekomo naukowej pracy, przykuwają puste lub niepoukładane w kolejności i niektóre nieprawdziwe przypisy. Eksperci najbardziej podkreślają fakt, że tekst raportu przygotowała sztuczna inteligencja. Prof. Mróz- Gorgoń próbowała tłumaczyć całą sprawę.
– Na pewno był wspomagany sztuczną inteligencją i był efektem czegoś, co w nauce nazywa się work in progress. To jest dokument, który rzeczywiście nie powinien się znaleźć nigdy w przestrzeni publicznej – przekonywała prof. Barbara Mróz-Gorgoń.
Po fali krytyki raport zniknął ze strony internetowej think thanku. Są też pytania o wydanie publicznych pieniędzy na ten dokument. Raport „Polaków portret własny” miał być przygotowany na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki za 200 tys. zł. Resort w wydawanym komunikacie to zdementował.
„(…) Przedstawiony na Platformie X raport nie stanowił części umowy, ani nie był przedłożony w ramach sprawozdania. Do MSiT nie wpłynęła prośba o użycie logotypu, a informacja, że raport realizowany jest ze środków resortu jest nieprawdziwa” – napisał resort sportu.
Jak się jednak okazuje, w listopadzie zeszłego roku Piotr Borys, wiceminister sportu i turystki z KO, chwalił się w swoich mediach społecznościowych prezentacją właśnie tego raportu na Akademii Leona Koźmińskiego.
„Prace nad Marką Polski trwają, a ich ważnym elementem jest współpraca z Ministerstwem Sportu i Turystyki. Dziękuję za zaproszenie na prezentację raportu i możliwość uczestniczenia w tak ważnej dyskusji” – pisał wówczas Piotr Borys, wiceminister sportu i turystyki.
Opozycja żądała dymisji dopiero co powołanej pełnomocnik rządu ds. promocji kraju.
– Sprytne – wziąć pieniądze za to, żeby coś wpisać w chat GPT i potem mieć z tego duże korzyści, tylko szkoda, że Polska na tym traci, bo straciła pieniądze podatników – mówił Michał Nieznański z Konfederacji.
Ostatecznie profesor dymisję złożyła.
„[…] składam dymisję z funkcji Pełnomocniczki Rządu do spraw promocji marki Polski. Przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli. Mam nadzieję, że ważny dla Polski projekt będzie kontynuowany bez względu na trudności” – napisała prof. Mróz-Gorgoń na X.
PiS oraz Rozwój Plus złożyły do CBA i prokuratury wnioski o wyjaśnienie sprawy raportu „Polaków portret własny” Barbary Mróz-Gorgoń. Według polityków opozycji doszło tam do sprzeniewierzenia publicznych środków.
TV Trwam News



