fot. PAP/Tomasz Waszczuk

Tarcza Wschód dziurawa? Co z bezpieczeństwem Polski?

Wzmacniamy wschodnią granicę, tworzymy fortyfikacje, kupujemy nowoczesny sprzęt – tak rządzący podsumowują dwa lata budowy Tarczy Wschód. Opozycja wskazuje, że przez dwa lata zrobiono niewiele, a sama tarcza jest dziurawa.

Ministerstwo Obrony Narodowej podsumowało dwa lata programu Tarcza Wschód. W wielu miejscach osiągamy wstępną gotowość operacyjną – mówił szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

– Mamy sto kilometrów, do końca roku będzie dwieście kilometrów, do tego kilkanaście magazynów, docelowo prawie trzydzieści magazynów, zakupy systemów dronowych, w tym system SAN – powiedział wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

Szef MON mówił o zabezpieczeniu stu kilometrów granicy. Jednak linearna rozbudowa – czyli fizyczna infrastruktura, która ma spowolniać przeciwnika – początkiem roku wynosiła tylko dziesięć kilometrów, a do końca roku ma wynosić trzydzieści kilometrów.

– Przypominam, że chodzi o granicę z Białorusią i obwodem królewieckim, no przynajmniej 400-kilometrową. W tym tempie nie jesteśmy w stanie jej zrealizować w przeciągu najbliższych, nie wiem, 20-30 lat. Więc to jest gigantyczna hucpa i odwracanie uwagi od spraw zasadniczych – wskazał poseł Prawa i Sprawiedliwości, dr Zbigniew Kuźmiuk.

Wiceminister obrony narodowej, Cezary Tomczyk, wyjaśniał, że Tarcza Wschód to system wielowarstwowy.

– To także systemy wykrywania, rozpoznania, efektory i uzbrojenie – przekonywał wiceminister Cezary Tomczyk.

Tarcza Wschód jest dziurawa – zauważył rzecznik prezydenta RP, dr Rafał Leśkiewicz, i przypomniał uzbrojoną rosyjską rakietę, która wleciała do województwa lubelskiego.

– Rozwiązania, o których mówił m.in. pan wicepremier Kosiniak-Kamysz, po prostu są nieefektywne, nie działają. Zresztą wielu polityków też podkreślało, jak mały wycinek polskiej granicy wschodniej jest chroniony. Jak niebo nad tym wschodnim odcinkiem granicy w wąskim zakresie jest w tej chwili chronione – zaakcentował dr Rafał Leśkiewicz.

Tarcza Wschód nie zatrzyma potencjalnego agresora, ale spowolni. Da nam czas potrzebny np. na przerzut wojsk NATO-wskich do Polski.

– Fortyfikacje czy zapory są naturalnie barierą dla zagrożenia lądowego. Natomiast to, czego powinniśmy się spodziewać w przypadku agresji, to tak naprawdę łączone działania lądowe, powietrzne, morskie, na które równie mocno i równie pilnie powinniśmy się przygotowywać – powiedział Piotr Siekański, politolog.

Umocnienia pomagały budować wojska niemieckie, niedługo w budowę Tarczy Wschód zaangażują się także amerykańscy i brytyjscy żołnierze. Zaangażowanie państw NATO w bezpieczeństwo Polski zauważalne było przez ostatnie trzy dni także na niebie – sojusznicze samoloty, w tym amerykańskie myśliwce, tankowce, samoloty dalekiego ostrzegania krążyły nad naszym krajem.

Największą uwagę zwrócił najnowszy amerykański samolot walki elektronicznej, który krążył wokół obwodu królewieckiego. W sumie nad Polską i Bałtykiem krążyło ponad pięćdziesiąt samolotów NATO.

– To wpisuje się również w jeden z elementów, który jest dla nas charakterystyczny i potrzebny – to jest odstraszanie – podsumował prof. Marek Walancik dyrektor Centrum Badań i Edukacji Służb Mundurowych

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że wzmożona aktywność lotnictwa NATO nad Polską to element ćwiczeń ogłoszonych we wrześniu ubiegłego roku, po incydentach z rosyjskimi dronami, które wlatywały na terytorium państw Sojuszu.

TV Trwam News

drukuj