fot. bubula.pl

[TYLKO U NAS] B. Bubula: Polska jest zdecydowanie na pierwszym miejscu w pozytywnej ocenie zmian po upadku komunizmu

Jesteśmy zdecydowanie na pierwszym miejscu w pozytywnej ocenie zmian, jakie zaszły od 1991 r. Aż 85 proc. Polaków pozytywnie ocenia wprowadzenie systemu wielopartyjnego i gospodarki rynkowej. Polska jest też krajem, w którym najbardziej wzrosło zadowolenie z poziomu życia – wskazuje w felietonie „Myśląc Ojczyzna” Barbara Bubula, była poseł Prawa i Sprawiedliwości.

***

Amerykański instytut badawczy Pew Research Center opublikował niedawno bardzo ciekawe dane porównujące obecne opinie obywateli krajów postkomunistycznych z tymi, jakie mieli oni tuż po upadku komunizmu przed trzydziestu laty. Polska na tle innych krajów wypada tu interesująco i dość oryginalnie. Lektura artykułu opracowanego za oceanem powinna być obowiązkiem każdego polityka i dziennikarza w naszym kraju. Wiele bowiem mówią te dane o kierunku rozwoju opinii społeczeństw. Na ich podstawie można tworzyć wieloletnie plany polityczne i przewidywać zmiany. Kiedy na początku lat 90. próbowaliśmy zamknąć drzwi za totalitarnym ustrojem, cała Europa była pełna optymizmu. Dziś w większości krajów Europy Środkowej i Wschodniej ocena jest inna, ale nie w Polsce.

Jesteśmy zdecydowanie na pierwszym miejscu w pozytywnej ocenie zmian. Niemal kipimy od optymizmu! Aż 85 proc. naszych rodaków z zadowoleniem ocenia wprowadzenie systemu wielopartyjnego oraz gospodarki rynkowej. Na Węgrzech już tylko 70 proc. obywateli jest tego zdania (podobnie na Litwie i Słowacji). Na Ukrainie i w Bułgarii system wielopartyjny oraz ekonomię rynkową aprobuje tylko połowa mieszkańców, a w Rosji tylko 40 proc. Polacy w większości nie tylko dobrze oceniają zmianę ustroju przed 30 laty, ale są w zdecydowanej czołówce europejskiej, jeśli chodzi o optymistyczne spojrzenie w przyszłość. Blisko 60 proc. z nas jest przekonanych, że dzieci będą lepiej sytuowane niż ich rodzice. Podobny optymizm cechuje Ukraińców i Litwinów. Przekonanie o większym bogactwie własnych dzieci ma już tylko 37 proc. Węgrów i połowa Czechów.

Jednak na zachodzie Europy króluje opinia o niewesołej przyszłości. Tylko 16 proc. Francuzów i 22 proc. Brytyjczyków wierzy w lepszą przyszłość własnych dzieci a u nas, przypomnę, blisko 60 proc. Jeszcze wyższe mniemanie (najwyższe w historii po 1989 r.) mają Polacy o stanie własnej gospodarki. Jesteśmy tu w czołówce naszego kontynentu. Przed nami są tylko Holandia, Niemcy i Szwecja. Jeszcze wyżej w tym rankingu, bo na trzeciej pozycji tuż za Szwecją i Holandią, uplasował się nasz kraj w odpowiedzi na pytanie, czy większość wybranych polityków bierze pod uwagę opinię wyborców. Aż 45 proc. Polaków jest o tym przekonanych, wprawdzie także 48 proc. się z tym nie zgadza, ale i tak bijemy na głowę w pozytywnej ocenie klasy politycznej np. Niemców, Anglików, Francuzów i Hiszpanów, gdzie dobra ocena wyborców sięga zaledwie od 23 do 33 proc. Odsetek Polaków, którzy zgadzają się ze zdaniem, że wybory pozwalają ludziom, takim jak ja, wypowiedzieć się na temat tego jak sprawuje się rząd, jest także bardzo wysoki i przekracza 70 proc. Jesteśmy tu na takim samym poziomie jak, uwaga, Stany Zjednoczone, co dla wielu krytycznie oceniających sytuację w Polsce może być dużym zaskoczeniem.

Polska jest tym krajem, w którym satysfakcja z poziomu życia wzrosła najbardziej spośród wszystkich badanych krajów pomiędzy rokiem 1991 a 2019. Proszeni o ocenę swej obecnej sytuacji w skali od 0 do 10 (przy czym 0 oznacza najgorszy z możliwych poziom życia a 10 poziom najlepszy z możliwych) Polacy tylko w 12 proc. w roku 1991 oceniali swoje położenie na 7 i więcej. Teraz znacznie ponad połowa z nas ocenia poziom swojego życia na 7 i więcej punktów.

Jednak „w tej beczce miodu jest łyżka dziegciu”. Zapytani o to, co jest dla nich w ustroju demokratycznym najważniejsze, Polacy dopiero na ósmym miejscu wymienili wolność wyznawania religii. Ważniejsze okazały się sprawiedliwe sądy, równość płci, wolność mediów, wolne wybory, wolność wypowiedzi, wolny internet, a nawet wolne społeczeństwo obywatelskie. Nie mówię, że sprawiedliwe sądy nie są ważne czy wolne wybory nie są ważne. Są ważne, ale to przecież zwalczanie Kościoła, przymusowy ateizm były w czasach komunizmu największym źródłem sprzeciwu wolnych Polaków. Dziś zapytani o hierarchię swych wolności na dalekim miejscu wymieniają swobodę wyznania. Pod tym względem najbardziej upodobniliśmy się do innych krajów.

Badanie przeprowadzono wiosną tego roku na grupie aż 19 tys. mieszkańców siedemnastu europejskich krajów. Warto zastanowić się, jakie szanse i jakie zagrożenia kryją się w ujawnionej w badaniach oryginalnej postawie Polaków. Jak ten z gruntu optymistyczny, pełen nadziei pogląd na życie, jasną ocenę przyszłości i poczucie bezpieczeństwa przekuć w rzeczywisty trwały dobrobyt, nie tylko materialny.

Barbara Bubula/radiomaryja.pl

drukuj