fot. pixabay.com

[TYLKO U NAS] B. Białecka o stanie psychicznym społeczeństwa w czasie pandemii: Media są przesycone wiadomościami, które wzbudzają duży lęk. Jeśli ktoś żyje w permanentnym lęku, odbija się to na jego zdrowiu – psychicznym i fizycznym    

Media są niestety przesycone wiadomościami, które wzbudzają duży lęk, a jeśli ktoś żyje w permanentnym lęku, odbija się to na jego zdrowiu. Ktoś, kto się cały czas karmi przerażającymi wieściami, będzie w gorszym stanie zarówno psychicznym, jak i fizycznym, bo psychika ma przełożenie chociażby na naszą odporność. (…) Rzeczywiście potrzebujemy informacji na temat aktualnie obowiązujących obostrzeń. Jednak czy cokolwiek nam daje na przykład statystyka, jaka liczba osób zmarła od samego początku pandemii? Jaka jest z tego korzyść? Potrzebujemy wiedzieć, czy musimy aktualnie nosić maseczkę czy nie, czy jest godzina dla seniorów czy jej nie ma, gdzie można pójść, a gdzie jest zakaz – mówiła z rozmowie z portalem Radia Maryja Bogna Białecka, psycholog, redaktor portalu Rodzice.co, prezes Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii.

Od momentu wybuchu pandemii COVID-19 na świecie w bardzo wielu państwach podjęto radykalne środki, mające zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa SARS-CoV-2. Odbywa się to kosztem wielu ograniczeń społecznych, takich jak np. zakaz organizowania imprez masowych, zamykanie wielu obiektów użyteczności publicznej. Zaleca się również izolowanie się od innych osób. Tak drastyczne i długotrwałe ograniczenie relacji społecznych wywiera wpływ na ludzką psychikę.

Reakcja na obecną rzeczywistość jest uzależniona m.in. od stopnia dojrzałości danej osoby, jej stanu zdrowia psychicznego, od tego, czy potrafi podtrzymywać relacje społeczne nawet w sytuacji całkowitego lockdownu, a także od wieku – wskazała Bogna Białecka.

– Dorośli potrafią sobie lepiej sobie z tym radzić, ponieważ mają rozwinięte umiejętności społeczne, lecz dla młodych osób, dla dzieci czy nastolatków to jest trudniejsze – właśnie ze względu na niedojrzałość i na ogromną rolę, jaką spełnia grupa rówieśnicza dla prawidłowego rozwoju dzieci i nastolatków. Dorośli potrafią z reguły lepiej poradzić z samotnością czy z brakiem kontaktu niż dzieci i młodzież. To skomplikowane. Trzeba wziąć po uwagę skutki wydarzeń dla życia osobistego. Człowiek, który np. wskutek zamykania różnych gałęzi gospodarki popadł w bankructwo czy jest na skraju bankructwa, będzie to wszystko o wiele gorzej przeżywać niż osoba, której się udało utrzymać pracę. (…) Kolejny czynnik wpływający na samopoczucie to nasz stan osobisty. Jeśli mieszkamy z najbliższą rodziną,  z którą mamy dobre relacje, radzimy sobie zdecydowanie lepiej z izolacją społeczną niż osoby samotne, a już najgorzej radzą sobie osoby z rodzin patologicznych, skazanych na nieustanne przebywanie ze sobą – wyjaśniła rozmówczyni Radia Maryja.  

Na stan psychiczny społeczeństwa w dobie pandemii wpływ mają również media, które epatują swoich odbiorców codziennymi informacjami w tonie katastroficznym, strasząc widzów ciągłym podawaniem ilości zakażeń i zgonów.

– Media są niestety przesycone wiadomościami, które wzbudzają duży lęk, a jeśli ktoś żyje w permanentnym lęku, odbija się to na jego zdrowiu. Ktoś, kto się cały czas karmi przerażającymi wieściami, będzie w gorszym stanie zarówno psychicznym, jak i fizycznym, bo psychika ma przełożenie chociażby na naszą odporność. Paradoksalnie, osoby, które są najbardziej przerażone tym, że mogą zarazić się i umrzeć, są bardziej na to narażone niż ludzie, którzy to traktują z pewnym dystansem. (…) Rzeczywiście potrzebujemy informacji na temat aktualnie obowiązujących obostrzeń. Jednak czy cokolwiek nam daje na przykład statystyka, jaka  liczba osób zmarła od samego początku pandemii? Jaka jest z tego korzyść? Potrzebujemy wiedzieć, czy musimy aktualnie nosić maseczkę czy nie, czy jest godzina dla seniorów czy jej nie ma, gdzie można pójść, a gdzie jest zakaz  – podkreśliła psycholog.  

Dlatego warto w obecnym czasie ograniczyć ilość czasu, spędzoną na śledzeniu informacji dotyczących koronawirusa.

– Dozowanie sobie dawki przerażających wiadomości naprawdę jest bardzo ważne, żeby nie karmić się przerażającymi, budzącymi grozę wieściami, bo to nie pomaga. Wiem, dlaczego ludzie poszukują takich informacji. Gdy  czujemy się zagrożeni, szukamy informacji, które mogłyby nam pomóc ze stanu tego zagrożenia wyjść. A gdy brakuje informacji pozytywnych, szukamy jakichkolwiek, pozwalających ocenić skalę zagrożenia. W tym momencie zyskujemy pozór pewnej kontroli nad tym. Tylko że jeśli nic się nie zmienia na lepsze, gdy karmi się nas cały czas tymi samymi, przerażającymi treściami, pogarsza się nas stan psychiczny. Właśnie dlatego warto ograniczać do niezbędnego minimum śledzenie doniesień w tym zakresie. Stres rodziców bardzo przekłada się na stres dzieci. Stajemy się modelami lęku, podsycając lęki dziecięce  – akcentowała redaktor portalu Rodzice.co.

Człowiek jest istotą społeczną, dlatego w czasie ograniczeń związanych z wprowadzonymi obostrzeniami dobrym pomysłem na utrzymanie dobrej kondycji psychicznej jest podtrzymywanie kontaktu z bliskimi np. poprzez dostępne komunikatory, takie jak np. internet czy telefon.

– Warto korzystać z możliwości podtrzymywania kontaktu, relacji i innymi, które aktualnie są dostępne. Jeżeli tylko dostępne są komunikatory internetowe (szczególnie te pozwalające zobaczyć twarz rozmówcy) warto z tego korzystać. Starajmy się by ten kontakt był jak najbardziej ludzki, czyli zamiast tylko pisać do kogoś, lepiej włączyć połączenie wideo, żeby zobaczyć twarz drugiej osoby, żeby jej posłuchać. To tak w najgorszym wypadku.  Jeśli to tylko jest możliwe, warto spotykać się z osobami nam bliskimi w bezpieczny sposób, w ramach tego, co aktualnie dopuszcza prawo. Jesteśmy istotami społecznymi i potrzebujemy innych, żeby dobrze funkcjonować – zaznaczyła prezes Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii.    

Dobrym rozwiązaniem na czas pandemii jest stawianie sobie długoterminowych celów w życiu wbrew temu, co dzieje się dookoła – oceniła Bogna Białecka.

– Od roku funkcjonujemy w tymczasowości. Właściwie nie pojawiają się informacje dotyczące tego, co będzie za miesiąc, za dwa. Cały czas omawiane są najbliższe dwa tygodnie. Już od roku żyjemy w permanentnej (paradoksalnie) tymczasowości rozwiązań, które obowiązują przez kolejne dwa tygodnie. Przy takiej  perspektywie zaczynamy wegetować. Reagowanie na to, co dzieje się w tej chwili, bez robienia jakichkolwiek planów jest wegetacją, a nie prawdziwie ludzkim życiem. Zdaję sobie sprawę, że robienie jakichkolwiek długotrwałych planów w tej chwili może się wydawać jakimś żartem (jeśli nie wiadomo, jakie za chwilę będą obostrzenia), ale mimo wszystko istnieją plany, które możemy z pełną odpowiedzialnością zrealizować, ponieważ zależą w 100 procentach od nas. Mówię tu o takich planach, jak np. plan nauczenia się czegoś nowego. W każdym wieku warto to zrobić – zwróciła uwagę psycholog.

Obowiązujące obostrzenia wprowadzane przez rządy, jak również ograniczenie interakcji społecznych, długotrwała izolacja społeczna przyczynia się do wzrostu nastrojów depresyjnych. Widać to chociażby na przykładzie młodzieży skazanej na funkcjonowanie w ostatnich miesiącach w nauczaniu zdalnym.

– Jako fundacja zrobiliśmy badania nad nastolatkami w grudniu 2020 roku. Wzięło w tym udział 900 osób, w tym 800 nastolatków między 11 a 18 rokiem życia. Zadaliśmy im pytania dotyczące depresji. Wyszło nam, że zdecydowana większość ma w tej chwili (z tych, którzy brali udział w badaniu) nastroje depresyjne. 75 proc. z nich dręczy poczucie braku sensu życia. 43 proc. naszych badanych miewa myśli o śmierci.  Niewielu ma myśli samobójcze, większość jednak odczuwa bezsens, uważa, że ich sytuacja jest na tyle zła, że woleliby nie żyć. Jedno wiemy z całą pewnością: wśród nastolatków nastroje depresyjne są aktualnie silne, a każdy kolejny tydzień nauki zdalnej i związanej z nią izolacji społecznej je pogłębia. Warto wspomnieć, co mówią nauczyciele o próbnych maturach. Maturzyści pojawili się w szkole po raz pierwszy od wielu miesięcy. Oczywiście  byli zestresowani samą maturą, ale nauczyciele mieli wrażenie wszechogarniającej ich apatii, bezsiły. Zero radości z życia, mało entuzjazmu związanego z tym, że mogą się spotkać wreszcie z kolegami. Co dzieje się z pozostałymi uczniami, z którymi nauczyciele nie mają bezpośredniego kontaktu? Gabinety psychoterapeutów dziecięcych i młodzieżowych są wypełnione po brzegi. Czas się zastanowić, jakie są naprawdę racjonalne rozwiązania tych problemów, zamiast mieć nadzieję, że jakoś to się w końcu unormuje i dzieci się przystosują – podkreśliła prezes Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii.

radiomaryja.pl

drukuj