fot. PAP/Tomasz Gzell

[TYLKO U NAS] A. M. Siarkowska: Nie możemy zgodzić się na ustanowienie paszportów, które dzielą społeczeństwo na zaszczepionych oraz niezaszczepionych, reglamentując możliwość korzystania z praw i wolności obywatelskich

Nie możemy się zgodzić na ustanowienie jakichkolwiek paszportów, certyfikatów, zaświadczeń cyfrowych, które dzielą społeczeństwo na zaszczepionych oraz niezaszczepionych, reglamentując możliwość korzystania z praw i wolności obywatelskich dla tych grup. Jest to stricte niekonstytucyjne, ponieważ konstytucja wymaga tego, aby wszelkie ograniczenia co do praw i wolności obywatelskich były czynione drogą ustawy, a Sejm się w tej sprawie w ogóle nie wypowiedział. Minister zdrowia nie ma mandatu do tego, żeby podejmować decyzję w tym względzie i wprowadzać takie decyzje drogą rozporządzenia – mówiła Anna Maria Siarkowska, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w rozmowie z portalem Radia Maryja.

Unia Europejska domaga się, aby na terenie Wspólnoty obowiązywały tzw. paszport covidowe. [czytaj więcej] Pomysł do swoich wewnętrznych potrzeb dostosowują poszczególne kraje jak np. Dania, która otwiera restauracje, dzieląc przy tym swoich obywateli na dwie grupy. Istnieje realna obawa, że paszporty covidowe będą obowiązywać także w Polsce. Do sprawy odniosła się Anna Maria Siarkowska, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

– W tym obszarze trzeba rozróżnić dwie kwestie. Pierwsza z nich dotyczy spraw i regulacji, które dzieją się poza naszym krajem, czyli dotyczących w tym wypadku państw unijnych, a druga z nich tyczy się regulacji wewnątrzkrajowych. Jeżeli chodzi o regulacje zewnętrzne i ustanowienie Cyfrowych Zielonych Certyfikatów oraz idei, która pozwalałaby podróżować po Unii Europejskiej bez konieczności odbywania kwarantanny, to należy powiedzieć, że nie powinniśmy popierać rozwiązania, które de facto przywraca granice oraz uniemożliwia swobodne poruszanie się po Unii Europejskiej. Nie mamy natomiast zbyt wiele do powiedzenia co do tego, jakie regulacje zostaną przyjęte przez inne kraje. Jeżeli inne państwa przyjmą prawo, w myśl którego paszporty szczepionkowe są wymagane do tego, żeby uniknąć kwarantanny, to tylko w takim zakresie możemy rozmawiać o ich wprowadzeniu – stwierdziła poseł.

Istnieje obawa, że wprowadzenie paszportów covidowych będzie ostatecznie skutkować dzieleniem społeczeństwa na lepszych (zaszczepionych) i gorszych (niezaszczepionych), ograniczając prawa osób, które z różnych względów nie poddały się wakcynacji przeciwko COVID-19.

– Jeśli paszporty covidowe miałyby być wykorzystywane również w innym zakresie, czyli naszej sytuacji wewnętrznej, to jest to niedopuszczalne. Nie możemy się zgodzić na ustanowienie jakichkolwiek paszportów, certyfikatów, zaświadczeń cyfrowych, które dzielą społeczeństwo na zaszczepionych oraz niezaszczepionych, reglamentując możliwość korzystania z praw i wolności obywatelskich dla tych grup. Jest to stricte niekonstytucyjne, ponieważ konstytucja wymaga tego, aby wszelkie ograniczenia co do praw i wolności obywatelskich były czynione drogą ustawy, a Sejm się w tej sprawie w ogóle nie wypowiedział. Minister zdrowia nie ma mandatu do tego, żeby podejmować decyzję w tym względzie i wprowadzać takie decyzje drogą rozporządzenia – powiedziała Anna Maria Siarkowska.

– Sytuacja, w której ustanawiamy tego rodzaju wymóg w postaci zaszczepienia i potwierdzenia tego stosownym certyfikatem do tego, żeby móc korzystać z hoteli, restauracji, być może również świadczeń zdrowotnych, bo taki pomysł wygłaszał w styczniu Adam Niedzielski, minister zdrowia, jest absolutnie niedopuszczalny. Wydaje się, że jesteśmy w sytuacji, w której bardzo jasno i twardo trzeba powiedzieć: „Stop. Nie zgadzamy się na to”. Polska musi być krajem wolnym od takich regulacji – dodała.

Znaczna część społeczeństwa podchodzi z dużą dozą rezerwy do obostrzeń, ograniczeń, które są wprowadzane.

– Zasadnicze pytanie jest takie, czy ograniczenia, które są wdrażane, rzeczywiście są niezbędne do tego, żeby powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa, czy ktoś je wprowadza bez żadnych merytorycznych podstaw, czyli bez badań, które wskazują, że tego rodzaju rozwiązania są niezbędne do tego, żeby osiągnąć zamierzony cel, jakim jest zatrzymanie pandemii. Jeżeli są badania dotyczące stosowania masek na świeżym powietrzu czy funkcjonowania społeczeństw, gdzie jedno z nich stosuje maski, a drugie tego nie robi, i badania pokazują, że różnica pomiędzy tymi społeczeństwami jest na granicy błędu statystycznego, to powstaje pytanie, po co wprowadzać tak kosztowne rozwiązania. Nasza konstytucja mówi jasno, iż można wdrażać takie ograniczenia praw i wolności obywatelskich, które są niezbędne z punktu widzenia osiągnięcia celu, jakim jest bezpieczeństwo czy ochrona zdrowia – mówiła nasza rozmówczyni.

Inne podejście do walki z pandemią SARS-CoV-2 przejawia coraz więcej lekarzy. Część z nich zostało wezwanych na rozmowę do Naczelnej Izby Lekarskiej. Jednym z wezwanych lekarzy jest dr Paweł Basiukiewicz.

– Naczelna Izba Lekarska przekracza swoje kompetencje, zaczyna recenzować lekarzy nie za to, jak leczą, ale co mówią, czyli jakie głoszą poglądy. Jeżeli pan dr Paweł Basiukiewicz wypowiadał się w mediach, zawsze na swoje wypowiedzi przytaczał konkretne wyniki badań, które były publikowane w czasopismach naukowych. W tym momencie, jeżeli próbuje się zamykać usta lekarzom, aby nie mogli wyrażać swojej opinii i głosić, że obecnie przyjęta strategia walki z koronawirusem jest błędna i prowadzi donikąd, to jest to zwykła cenzura. Nie ma to nic wspólnego z rzetelnością dotyczącą wiedzy medycznej. To zwyczajne zamykanie ust, na które nie powinno być zgody – oznajmiła polityk.

Ostatnimi czasy do poseł Anny Marii Siarkowskiej dochodzą słuchy, że jej wypowiedzi nie podobają się kierownictwu Prawa i Sprawiedliwości.

– Tego rodzaju głosy, które do mnie docierają, traktuję jako próbę nacisku. Nie ma jednak takiej możliwości, abym nie mówiła prawdy w tym obszarze, nawet jak jest dla niektórych niewygodna. Tego rodzaju naciski na mnie nie działają. Wielokrotnie podkreślałam, że moi koledzy muszą wiedzieć, iż jeżeli się ze mną rozmawia, to za pomocą prośby, a nie groźby. Jednocześnie pragnę zaznaczyć, że nie mam żadnych planów opuszczenia klubu Zjednoczonej Prawicy. Zdaję sobie sprawę z tego, że mamy politycznie bardzo trudną sytuację, bo obecną opozycję można porównać wręcz do hord Hunów, które chciałyby podważenia fundamentów, na których stoi nasze państwo. Nie można dopuścić do ich powrotu do władzy. Niemniej uważam, że Zjednoczona Prawica powinna wrócić do swoich korzeni, programu i nie skręcać w lewo – podsumowała Anna Maria Siarkowska.

Jakub Gronczakiewicz/radiomaryja.pl

drukuj