fot. www.gov.pl

TSUE ingeruje w wewnętrzne sprawy Polski

Według Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów jest niezgodny z prawem Unii. Trybunał oczekuje od Polski likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, inaczej na nasz kraj mogą być nałożone wysokie kary.  

Według Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości proces powoływania sędziów Sądu Najwyższego, w tym członków Izby Dyscyplinarnej w Polsce, jest niezgodny z prawem Unii i jest upolityczniony.

„Z uwagi na całościowy kontekst refom – którym niedawno został poddany polski wymiar sprawiedliwości, a w który wpisuje się ustanowienie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego – oraz z powodu całokształtu okoliczności towarzyszących utworzeniu nowej izby, izba ta nie daje w pełni rękojmi niezawisłości i bezstronności, a w szczególności nie jest chroniona przed bezpośrednimi lub pośrednimi wpływami polskiej władzy ustawodawczej i wykonawczej” – przekonuje TSUE.

Ten zarzut jest bezpodstawny – mówi minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro.

– Problem tkwi w tym, że polski system jest niemal dokładną kopią systemu powoływania sędziów w Hiszpanii. A hiszpański system – zdaniem KE oraz sądów TSUE – nie stwarza żadnych zagrożeń związanych z ewentualnym upolitycznieniem wyboru sędziów w tym kraju – zauważa minister Zbigniew Ziobro.

Orzeczenie TSUE  nie ma bezpośredniego wpływu na pracę Sądu Najwyższego, więc Izba Dyscyplinarna będzie pracować tak, jak dotąd – oświadcza rzecznik prasowy tej izby, Piotr Falkowski.

Jest to spór doktrynalny, z którym mierzą się również inne kraje – mówi z kolei premier Mateusz Morawiecki.

– Nigdzie w traktatach kompetencje dotyczące reformowania wymiaru sprawiedliwości nie zostały nigdy przekazane przez państwa członkowskie, które są praźródłem władzy UE. Te kompetencje nigdy nie zostały przekazane na poziom Unii Europejskiej – wskazuje szef polskiego rządu.

W środę wiceprezes TSUE podjęła decyzję o zastosowaniu wobec Polski środków tymczasowych w postaci natychmiastowego zawieszenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Z kolei polski Trybunał Konstytucyjny uznał, że nakładanie środków tymczasowych przez TSUE w sprawach, które nie podlegają unijnemu trybunałowi, jest niezgodne z polską konstytucją. Budzi to zaniepokojenie Komisji Europejskiej.

– Ta decyzja faktycznie potwierdza nasze obawy dotyczące stanu praworządności w Polsce. (…) Komisja Europejska oczekuje, że Polska zapewni, że wszystkie orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości są w pełni i prawidłowo wdrożone – mówi rzecznik KE, Eric Mamer.

Z kolei w czwartek Trybunał Konstytucyjny miał orzec, czy konstytucja polska jest nad unijnymi traktatami. Ogłoszenie wyroku przełożono na 3 sierpnia. Tymczasem  Komisja Europejska wszczęła procedurę naruszeniową przeciwko Polsce w związku z tzw. „Strefami wolnymi od ideologii LGBT”.

– To kolejna forma wywierania na Polskę nacisku, gdzie podstawą są przepisy unijne dotyczące swobody wyrażania myśli czy swobody wypowiedzi – zauważa prawnik Piotr Żyłko, prawnik.

Dla opozycji spór z Unią Europejską to pełzający polexit.

– To jest coś, co w tej chwili zagraża naszej obecności w Unii. Konsekwencje tego mogą być bardzo poważne – przekonuje poseł Hanna Gill-Piątek z Polski 2050.

– To jest wielkie zagrożenie dla setek miliardów złotych, które mogą płynąć do Polski w najbliższej perspektywie finansowej – mówi wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, Borys Budka.

TSUE wychodzi poza obszar swoich kompetencji – zaznacza Jacek Wilk, prawnik oraz poseł na Sejm VIII kadencji.

– W traktatach unijnych nie ma żadnej podstawy do tego, aby TSUE orzekał w sprawach konstrukcji sądownictwa w poszczególnych państwach. Takiej podstawy po prostu nie ma – zwraca uwagę Jacek Wilk.

Gdyby Polska nie wykonała wyroku TSUE, nie byłaby jedynym takim krajem w UE. Do ubiegłego roku Niemcy nie wykonali trzech wyroków, Hiszpania sześciu, a Włochy dziewięciu.

 

TV Trwam News

drukuj