Trwają prace nad IV częścią darmowego podręcznika
Jak informuje „Nasz Dziennik” do szkół wciąż nie trafiła I część darmowego podręcznika dla uczniów klas pierwszych. Resort przekazał, że publikacja ostatniej IV części nastąpi jeszcze w trakcie wakacji.
Tymczasem doświadczenie związane z poprzednimi częściami akcji wskazuje, że nie dojdzie to do skutku.3 część podręcznika dopiero w sierpniu została udostępniona na stronach MEN-u, jednak premier Donald Tusk zdążył już ogłosić, że 99% szkół publicznych zamówiło elementarz dla pierwszoklasistów. I tu pojawiają się nieścisłości. Jak informuje gazeta dyrektorzy nie mieli innego wyboru, gdyż gminy nie stać, aby nabyć dla szkół inne podręczniki.
Co więcej, dyrektorzy szkół muszą zamówić rządowy podręcznik, aby dostać dofinansowanie w kwocie 50 zł dla każdego ucznia na materiały pomocnicze.
Sprawą nie jest zdziwiony Mirosław Orzechowski, b. wiceminister edukacji. Jak wskazuje, rządowy podręcznik od początku budził wiele wątpliwości.
– Szkoły są postawione w takiej sytuacji, że ten podręcznik, który jest częścią kampanii propagandowej rządu, jest tym podręcznikiem, tą pomocą do kształcenia poniekąd obowiązkową. Jest to sytuacja dosyć paradoksalna, ponieważ w świetle tego, co praktykowano do tej pory np. w sensie lektur – zupełnie uwolnienie kanonu lektur, jego modyfikacje itd., to przy podręcznikach do nauczania początkowego nie ma miejsca. Wciąż jeszcze nieopublikowane są następne części. Oburzenie i protesty nauczycieli w głównej mierze rodziców są duże z powodu zawartości tych dwóch części elementarza – mówił były minister edukacji Mirosław Orzechowski.
Rządowe podręczniki będą własnością szkoły i będą służyć co najmniej trzem rocznikom. Rodzice obawiają się jednak, że książki w miękkiej oprawie, nie wytrzymają tak długiego okresu użytkowania i negatywnie odbiją się na budżecie rodziców dzieci starszych.
RIRM
