fot. sxc.hu

Trwają ataki medialne na polski Kościół

Pojawiają się kolejne ataki na Kościół w Polsce. Tym razem jeden z liberalno-lewicowych tygodników prześmiewczo pisze o Liturgicznej Służbie Ołtarza.

W artykule zatytułowanym „Rycerzyki Chrystusa” czytamy, że „im młodszy ministrant, tym łatwiejszy do formowania. Z czasem kostnieje. Zależnie od przyzwoitości swojego proboszcza – na tak lub na nie”. Autorka tekstu pisze o tym, że po roku „wyrobieni duchowo i teatralnie” (…) „zaczesani na boczek idą w poświęconych komeżkach przez środek kościoła, w tle hymn ministrancki <<Króluj nam, Chryste>> i chlipanie matek”.

Dalej czytamy o tym, że „proboszczowie i rodzice zaczęli prewencyjnie tańczyć wokół siebie menueta. Ci pierwsi, panicznie się bojąc pomówień o dwuznaczność, na lekcjach religii uprawiają coś w rodzaju BHP dotyku, czyli robić tak, żeby się o dziecko nie otrzeć. Koniec z zapraszaniem na plebanię, na ministranckie wakacje z Bogiem zabierać matki, w nagrodę nie <<miziać>> ministrantów po główce, nie gilgotać, nie dawać cukierków”.

Ks. prof. Waldemar Chrostowski akcentuje, że wyśmiewanie Kościoła w tym obszarze oznacza, „że wychowanie dzieci i młodzieży jest jednym z najpilniejszych zadań, które są w Kościele i które przed Kościołem stoją”.

– To, że ataki przeciwko Kościołowi idą także od strony tego, co dotyczy dzieci i młodzieży, nie jest niczym szczególnie zaskakującym ani dziwnym. Wychowanie dzieci i młodzieży w naszych czasach, to teren najbardziej newralgiczny i właśnie na nim toczą się najbardziej zażarte spory ideologiczne. Ich przebieg i skutki bardzo dobrze widać. Jeżeli Kościół jest atakowany albo wyśmiewany właśnie na tym obszarze, to znak, że wychowywanie dzieci i młodzieży, troska o nie jest jednym najpilniejszych zadań, które są w Kościele i które przed Kościołem stoją – zaznacza ksiądz profesor.

Ks. prof. Waldemar Chrostowski zwraca uwagę, że wiele osób spośród tych, którzy służą przy ołtarzu za młodu, później wstępuje do zgromadzeń zakonnych; jeśli działalność Liturgicznej Służby Ołtarza się ośmiesza i lekceważy, to „mnożą się zepsute owoce tych ataków”.

– Również w Polsce odbywa się ta działalność. W szczególny sposób wobec bielanek i wobec ministrantów, wobec dziewcząt i wobec chłopców, których później niemało idzie do seminariów duchownych, do rozmaitych zakonów i zgromadzeń. Zatem jeżeli się tę działalność w jakiś sposób ośmieszy, zlekceważy, albo pomniejszy, to oczywiście mnożą się też zepsute owoce tego rodzaju ataków i o to chodzi ich mocodawcom – stwierdza ks. prof. Waldemar Chrostowski.

RIRM 

drukuj