fot. flickr.com

Trudna sytuacja polskich przewoźników  

Polscy przewoźnicy są w coraz gorszej sytuacji. Liczba upadłości firm będzie wzrastać – prognozują eksperci. 

Duża liczba upadłości firm transportowych świadczy o bardzo słabej zdolności kapitałowej polskich przewoźników – mówi Maciej Wroński, prezes Związku Pracodawców „Transport i Logistyka Polska”.

– Jeżeli byśmy porównali kapitał, jakim dysponuje przeciętny polski przewoźnik do kapitału, jakim dysponuje niemiecki przewoźnik, to różnica może wyjść nawet dziesięciokrotnie większa na korzyść Niemca – zaznacza Maciej Wroński.   

Tak słaba zdolność kapitałowa Polaków powoduje, że w przypadku jakichkolwiek zaburzeń na rynku, chociażby takich związanych z ceną oleju napędowego czy z podwyżką opłat związanych z korzystaniem infrastruktury, polski przewoźnik zaczyna mieć spore problemy.

– On nie ma takiej zdolności kapitałowej, żeby przetrzymać kilka miesięcy i dokładać od interesu na zasadzie, że się później odbije. Bardzo często zaczyna mu brakować na spłatę rat leasingowych i przestaje spłacać zaciągnięte kredyty bankowe – dodał prezes Związku Pracodawców „Transport i Logistyka Polska”. 

A to prowadzi do najgorszego – firma musi ogłosić upadłość. Jeśli by jednak zdolność kapitałowa była większa, prawdopodobnie problemów by takich nie było. Za taki stan rzeczy częściowo winę ponosi administracja rządowa – podkreśla Maciej Wroński. Jednym z warunków dostępu do zawodu przewoźnika drogowego jest zdolność finansowa, co wynika z przepisów unijnych. Przewoźnik powinien wykazać się odpowiednim poziomem kapitału – rzędu 9 tys. euro na pierwszy pojazd i po 4,5 tys. euro na każdy następny.

– Przewoźnik zawiera umowę ubezpieczeniową, dostaje polisę na zdolność finansową, która kosztuje go kilkaset złotych, i na jej podstawie urząd stwierdza, że ma zdolność finansową. To, że nie ma pokazuje to, ilu przewoźników tej chwili upada – zaznaczył Maciej Wroński.

W ubiegłym roku liczba upadłości firm transportowych wzrosła o 43 proc. – wynika z danych Euler Hermes. Dane ze stycznia pokazują, że będzie dalszy wzrost. A – jak mówią analitycy – tendencja ta utrzyma się w kolejnych miesiącach.

TV Trwam News/RIRM

drukuj