fot. flickr.com

Ta sama cena książek przez rok od wydania?

Jak zachęcić Polaków do czytania? To pytanie, na które odpowiedź powinno znaleźć Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, bo statystyki są alarmujące. Polska Izba książki proponuje jednolitą cenę książki przez rok od wydania, by uratować małe stacjonarne księgarnie i przyczynić się do powstawania nowych. Cena książki może być jednak wyższa, a ucierpią księgarnie internetowe.

W Polsce zaledwie około 37 procent osób deklaruje, że przeczytało jedną lub część książki w ciągu roku. Zaledwie 8 procent Polaków przeczytało ich siedem lub więcej. Z roku na rok statystyki czytelnictwa są coraz gorsze. Dlatego różne środowiska zastanawiają się nad tym, jak poprawić sytuację. Swoją propozycję przedstawiła Polska Izba Książki. To projekt ustawy, który zakłada, że szerszy dostęp do księgarni poprzez niezmienną cenę książki przez 12 miesięcy.

– W tej chwili jest tak, że potem każdy może sprzedawać tę książkę po cenie jakiej chce, przez co duże markety książkowe, internet, „zabijają” małych wydawców, którzy nie mają takiej siły ekonomicznej, żeby traktować te nowe podmioty jako elementy marketingowe – mówi Włodzimierz Albin, prezes Polskiej Izby Książki.

Tym samym jednolita cena miałaby pozwolić księgarniom stacjonarnym utrzymać się na rynku. Polska Izba Książki proponuje maksymalny rabat w wysokości pięciu procent, natomiast po upływie 12 miesięcy cena może być dowolna. Na większe rabaty, rzędu 20 procent, mogą liczyć instytucje kultury, placówki oświatowe, uczelnie czy instytuty badawcze. Proponowane przepisy pozytywnie odbierają właściciele małych, stacjonarnych księgarni.

– Duże księgarnie, generalnie śmieciówki operują większymi rabatami niż mała księgarnia, więc można bawić się w rabat rzędu 20, 30 czy 40 proc, ale w małej księgarni nie da się tego zrobić – wyjaśnia Krzysztof Płoski z FHU Księgarnia Feniks w Wejherowie.

– Większość księgarń małych boryka się z problemami finansowymi. Zastanawiają się czy dalej ciągnąc, czy zamykać, bo po prostu nie dają już rady – stwierdza Grzegorz Kamiński, właściciel księgarni.

Ustawa ma jednak pewne luki – zwraca uwagę dr Bartłomiej Biga z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

 – Jest to ustawa, która będzie najbardziej korzystna dla tych gigantów, którzy na rynku mogą dyktować swoje warunki, bo ten projekt dopuszcza specjalne edycje książki, np. z inną okładką, które będą miały inną cenę.  Więc mały sprzedawca, mały księgarz nie wymusi takiej specjalnej edycji dla siebie, a ci wielcy wymuszą i będą w lepszej sytuacji niż ci mali – zaznaczył dr Bartłomiej Biga z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Ustawa uderzy także w księgarnie internetowe. Handel elektroniczny i mobilny rozwija się w Polsce bardzo dynamicznie.  Polacy kupują w internecie chętnie, bo to wygodne, ale także i tańsze. Łukasz Żuławnik z internetowej księgarni nieprzeczytane.pl wierzy w dobre intencje Polskiej Izby Książki, nie wierzy jednak, że proponowana ustawa rozwiąże problemy polskiego czytelnictwa.

– Książka na pewno będzie droższa, ponieważ nie będziemy mogli udzielać rabatów, również handel i sprzedaż książki w internecie spadnie, co spowoduje, że dostępność książki dla wielu czytelników z mniejszych miejscowości będzie po prostu trudniejsza – wyjaśnił Łukasz Żuławnik z księgarni internetowej nieprzeczytane.pl.

Ustawie sprzeciwiają się także niektóre wydawnictwa – mówi wydawca Wojciech Trojanowski.

 – Ja, jako wydawca, nie będę mógł obniżyć tej ceny już więcej, my wydajemy książki drogie, dyktujemy niewielkie marże, w związku z tym, żeby książka nie stała się dla końcowego czytelnika zbyt droga – powiedział Wojciech Trojanowski, wydawca książek.

Do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego trafił list podpisany przez przedstawicieli trzynastu wydawnictw. Czytamy w nim, że ustawa ta pogorszy wyjątkowo trudną sytuację małych wydawców literatury niszowej, a także specjalistycznej i popularnonaukowej, spowoduje spadek czytelnictwa, a być może także wzrost cen książek.

Na razie wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński zaprzeczył, by jego resort przyjął założenia ustawy i zachęca do przesyłania swoich opinii.

 

W sprawie wzrostu czytelnictwa w Polsce rząd musi szukać złotego środka – ocenia wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin.

 – Z jednej strony wszystkim nam powinno zależeć, żeby księgarnie przetrwały, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach one są lokalnymi ośrodkami kultury, z drugiej strony tego typu rozwiązania doprowadziłyby do podniesienia ceny książek, co z kolei jest niekorzystne dla nabywców – powiedział minister Jarosław Gowin.

Trudno jednak będzie wypracować takie rozwiązanie, które pogodzi zarówno księgarnie stacjonarne oraz internetowe, duże sieci handlowe, wydawców i hurtownie, a jednocześnie wpłynie na wzrost czytelnictwa w Polsce.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj