fot. twitter.com/TRzymkowski

T. Rzymkowski: Jeśli PO chce złożyć projekt uchwały, która powołuje sejmową komisję śledczą, to musi wskazać organ państwa, który zawiódł i musi to wiarygodnie uzasadnić

Platforma Obywatelska chce komisji śledczej. Prezes Prawa i Sprawiedliwości, wicepremier Jarosław Kaczyński, mówi o komisji ds. weryfikacji, a rzecznik rządu podkreśla konieczność weryfikacji podpisanych z Rosją umów gazowych. To pokłosie kolejnej odsłony afery taśmowej.

Marcin W. to były współpracownik Marka Falenty, człowieka, który stoi za taśmami z 2014 r. z nagraniami najważniejszych osób w państwie. Jak wynika z zeznań Marka W., taśmy przed publikacją w mediach miały być sprzedane rosyjskim służbom.

Wzywam was do powołania sejmowej komisji śledczej – mówił Donald Tusk, przewodniczący PO.

To reakcja Donalda Tuska na informację, że taśmy rzekomo najpierw trafiły do Kremla. W reakcji prokurator generalny, Zbigniew Ziobro, upublicznił zeznania Marcina W. Wynika z nich, że wraz z Markiem Falentą wręczyli synowi Donalda Tuska 600 tys. euro łapówki. W zamian mieli uzyskać od rządu Tuska pomoc w sprowadzaniu rosyjskiego węgla.

Jeśli PO chce złożyć projekt uchwały, która powołuje sejmową komisję śledczą, to musi wskazać organ państwa, który zawiódł i musi to wiarygodnie uzasadnić. Pytanie, co prokuratura w tej sprawie zrobiła? Nie wiem, nie jestem prokuratorem, mamy świadomość, że czynności podejmowane przez prokuraturę są objęte tajemnicą toczącego się postępowania – podkreślił Tomasz Rzymkowski, wiceminister edukacji i nauki, który był gościem programu „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam.

Prokuratura powinna więc prowadzić śledztwo w zakresie przyjęcia korzyści majątkowej, a gdyby to okazało się nieprawdą, to postawić Markowi W. zarzut składania fałszywych zeznań. Za wyjaśnieniem sprawy opowiada się premier Mateusz Morawiecki.

Jestem za powołaniem komisji czy odpowiednich mechanizmów weryfikacji tego, w jaki sposób rzeczywiście dochodziło do takich wpływów rosyjskich w obszarze bezpieczeństwa, w obszarze systemu energetycznego – zaznaczył szef rządu.

W ramach komisji śledczej trudno byłoby jednak  ukończyć prace. Komisja śledcza ds. afery Amber Gold pracowała blisko 3 lata. Do wyborów parlamentarnych pozostał natomiast jedynie rok. To niewiele czasu, by komisja mogła przeprowadzić pełen zakres prac i przedstawić wnioski ws. afery podsłuchowej.

Z perspektywy końca kadencji, a pamiętajmy, że ten koniec kadencji nastąpi w październiku, listopadzie następnego roku, te prace byłyby przerwane bez ich skończenia. Nie mamy możliwości kontynuowania prac sejmowej komisji w kolejnej kadencji, bo jest zasada dyskontynuacji prac parlamentu – mówił Tomasz Rzymkowski.

Inaczej byłoby z komisją weryfikującą, która mogłaby dalej działać nawet po zmianach w parlamencie.

Uważam, że dobrym pomysłem jest to, co przedstawił prezes Jarosław Kaczyński, mianowicie analogiczna instytucja do sejmowej komisji weryfikacyjnej. Nie mówimy o komisji śledczej, tylko o bycie powołanym na podstawie ustawy, która ma się zająć wyjaśnianiem tego, co nurtuje Polaków, czyli kwestiami dot. nagrań zarejestrowanych przez kelnerów –  zauważył wiceszef resortu edukacji i nauki.

Teraz rzecznik rządu Piotr Müller pytany o możliwość powołania komisji mówi, że Prawo i Sprawiedliwość chciałoby wyjaśnić działania podejmowane przez Donalda Tuska, Waldemara Pawlaka i Janusza Piechocińskiego w sprawie umów gazowych z Rosją.

TV Trwam News

drukuj