fot. Robert Sobkowicz/Nasz Dziennik

T. Matras: Słowa Śledziewskiego przeczą dotychczasowym wypowiedziom prezydent Warszawy

Z jednej strony mamy zeznania Krzysztofa Śledziewskiego (byłego pracownika Biura Gospodarki Nieruchomościami – red.), a z drugiej wielokrotne wskazania Hanny Gronkiewicz-Waltz, że nie wpływała na urzędników w sprawie reprywatyzacji – powiedział w rozmowie z reporterem TV Trwam Tomasz Matras z Uniwersytetu Wrocławskiego. Politolog odniósł się w ten sposób do wczorajszych przesłuchań komisji weryfikacyjnej ds. warszawskiej reprywatyzacji.

Wczoraj odbyło się pierwsze posiedzenie komisji. Przedmiotem była nieruchomość przy ul. Twardej 8/10. Komisja przesłuchała m.in. byłego pracownika Biura Gospodarki Nieruchomościami Krzysztofa Śledziewskiego. Z jego zeznań wynika, że prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz wiedziała o nieprawidłowościach i ingerowała w nie.

Słowa Krzysztofa Śledziewskiego zaprzeczają dotychczasowym wypowiedziom prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz – wskazał politolog Tomasz Matras.

Istotna jest kwestia rzekomych nacisków na urzędników, które miała prowadzić prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, po to, aby miał miejsce zwrot poszczególnych kamienic. To wynika z zeznań Krzysztofa Śledziewskiego. W tym momencie mamy słowo przeciwko słowu, ponieważ z jednej strony są zeznania Krzysztofa Śledziewskiego, a z drugiej wielokrotne wskazania Hanny Gronkiewicz-Waltz, że nie wpływała na urzędników w sprawie reprywatyzacji. Ten wątek na pewno będzie kontynuowany przez komisję. Należy się spodziewać, że inni świadkowie również będą musieli się odnieść do tej kwestii – powiedział Tomasz Matras.

Odnosząc się do stwierdzeń, jakie padły podczas poniedziałkowego posiedzenia komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji w stolicy, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz oświadczyła wczoraj, że nigdy nie ingerowała w procesy reprywatyzacji.

Składania zeznań odmówiła wczoraj Gertruda Jakubczyk-Furman, była naczelnik Wydziału Spraw Dekretowych i Związków Wyznaniowych Biura Gospodarki Nieruchomościami. Komisja ukarała ją za to grzywną w wysokości 3 tys. zł. Pełnomocnik świadka zapowiedział odwołanie od tej kary.

Przed komisją stanął też Jerzy Mrygoń, były wicedyrektor stołecznego Biura. To on wydał decyzję zwrotową dotyczącą nieruchomości przy ul. Twardej. Świadek zeznał, że decyzje, które podpisywał, odpowiadały faktom, dokumentom i prawu.

Zdaniem przewodniczącego komisji, wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego, decyzja ta jest wadliwa prawnie. ,,Źle ustalono krąg stron i krąg spadkobierców”, co – jego zdaniem – jest podstawą do jej uchylenia.

W obradach komisji weryfikacyjnej ds. warszawskiej reprywatyzacji zarządzono przerwę do 29 czerwca.

PAP/RIRM

drukuj