Szykują się do protestu: stan pielęgniarstwa w Polsce jest krytyczny

Za granicą niezwykle cenione, w Polsce zarabiają niewiele. 10 września do Warszawy przyjedzie co najmniej 10 tysięcy pielęgniarek i położnych. Protest ma być ostatnim ostrzeżeniem dla rządu przed strajkami w szpitalach. Pielęgniarki domagają się podwyżek i przekonują, że stan pielęgniarstwa w Polsce jest krytyczny. 

„Nie chcą resztek z pańskiego stołu” – mówi Janina Zaraś z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Te resztki to propozycja ministra zdrowia. Obiecał siostrom 600 złotych podwyżki rozłożone na dwa lata. To zdecydowanie za mało – podkreślają pielęgniarki.

Siostry domagały się podwyżki w wysokości 1500 złotych, a propozycja ministra w praktyce oznacza jedynie 172 złote na rękę w pierwszym roku i tyle samo w kolejnym. Rozmowy w ministerstwie zdrowia trwają od kilku miesięcy, ale przełomu jak nie było, tak nie ma. Stąd decyzja o ogólnopolskim proteście w Warszawie.

– Chcemy zrobić pierwsze spotkanie pod Urzędem Rady Ministrów, wręczyć jeszcze raz petycję i protest przeciwko tej propozycji, jaką nam proponuje Ministerstwo Zdrowia – informuje Janina Zaraś.

Ogólnopolski protest ma pokazać rządzącym dramatyczną sytuację w pielęgniarstwie. Wkrótce nie będzie miał kto opiekować się chorymi. Już dziś średnia wieku w tym zawodzie wynosi 48 lat. Na 1000 mieszkańców w naszym kraju przypada tylko 5 pielęgniarek. A powinno być ich dwa razy więcej.

Z powodu zmiany systemu kształcenia, dziś żeby zostać pielęgniarką trzeba skończyć studia. Szkół kształcących w tym kierunku jest niewiele, bo z powodu niskich zarobków mało kto chce pracować w zawodzie. W praktyce studiują głównie ci, którzy planują pracę za granicą.

– Nasza kadra jest bardzo dobrze postrzegana w pozostałych krajach Unii Europejskiej. Pielęgniarki są poszukiwane. Wyjeżdżają pielęgniarki z doświadczeniem, wyjeżdżają również absolwentki – tłumaczy Danuta Szczerba z Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych w Kaliszu.

Dramatyczna sytuacja panuje zwłaszcza w Wielkopolsce. Tu niemal każdy szpital poszukuje pielęgniarek.

Oznacza to, że 30 pań przygotowanych do pracy w zawodzie siostry znalazłoby zatrudnienie w tym szpitalu od zaraz. Niskie wynagrodzenie powoduje, że niektóre pielęgniarki pracują w kilku placówkach jednocześnie. Rekordzistki miesięcznie przepracowują aż 350 godzin. Wyliczono, że podczas 12-godzinnego dyżuru siostry przechodzą ponad 30 kilometrów.

– Pielęgniarki, które są na dyżurze mają bardzo wiele obowiązków i to powoduje, że ograniczają się tylko do tego instrumentalnego wykonywania powierzonych zadań merytorycznych – zwraca uwagę Dorota Mrotek, naczelna pielęgniarka w szpitalu im. Strusia w Poznaniu.

Na rozmowę z pacjentem często nie ma czasu. Jeśli ogólnopolski protest w stolicy nic nie zmieni, siostry nie wykluczają strajku. W wielu szpitalach zakończyły się już referenda strajkowe. Większość pielęgniarek opowiedziała się za strajkiem.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj