fot. PAP/EPA

Szwecja po wyborach

Liberalno-Lewicowa opozycja wygrała wybory parlamentarne w Szwecji. Przewaga nad ugrupowaniami centroprawicowymi jest jednak minimalna. To może oznaczać problemy w utworzeniu większościowego rządu.

W niedzielnych wyborach parlamentarnych w Szwecji frekwencja przekroczyła osiemdziesiąt procent. Po przeliczeniu większości głosów wybory przegrała dotychczas rządząca centroprawica, która skupiała kilka partii. Na stworzenie rządu liczy Partia Robotnicza-Socjaldemokraci, która z potencjalnymi koalicjantami z Lewicy, Partii Centrum oraz Partii Zielonych będzie miała kilka mandatów przewagi. Nowym premierem chce zostać Magdalena Andersson, liderka.

– Moje przesłanie jest jasne: my, socjaldemokraci, zawsze będziemy gotowi wziąć odpowiedzialność za wynik. Wygląda na to, że wyścig będzie bardzo zacięty. Teraz jesteśmy na prowadzeniu. A jeśli to się utrzyma, Szwecja będzie miała nowy rząd – mówiła Magdalena Andersson, liderka Partii Robotniczej.

Różnice między potencjalnymi koalicjantami po stronie liberalno-lewicowej są jednak bardzo duże – analizuje dr Bogdan Pliszka.

– Być może znajdą się jakieś mniejsze partie, które wejdą w tą koalicję i wtedy pani Andersson będzie w stanie utworzyć rząd. Natomiast partia Centrum jakby miała program dokładnie odwrotny od pani Andersson, więc nie sądzę, żeby próbowała nawet wejść w taką koalicję – ocenił dr Bogdan Pliszka z Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego.

Premier Ulf Kristersson reprezentujący przegraną większość nie daje za wygraną. Chce szukać nowej większości w parlamencie. Tymczasem część komentatorów zwraca uwagę, że zwycięstwo lewicy zapewniły głosy migrantów. W okręgach zamieszkałych przez przybyszów z Bliskiego Wschodu i Afryki lewica zdobyła większość głosów.  Szwedzkie społeczeństwo jest bardzo podzielone, a konflikt będzie narastał – analizuje profesor Mieczysław Ryba.

– Pamiętajmy, że kryzys migracyjny tam trwa od wielu, wielu lat. I jest przedmiotem różnorakich konfliktów społecznych, ale też pamiętajmy, to ma wymiar polityczny – powiedział politolog.

Na ostateczny wynik wyborów wpłyną głosy oddane za granicą, które będą policzone najwcześniej w środę.

 

TV Trwam News

drukuj