fot. PAP/Leszek Szymański

Ceny na stacjach paliw biją rekordy

Ceny paliw idą w górę. Eksperci wskazują, że jeszcze w tym tygodniu cena za litr benzyny może przekroczyć osiem złotych, a diesla – dziewięć. Opozycja domaga się interwencji rządu. Chce, by ceny paliwa stymulował Orlen. PiS domaga się także obniżenia podatków do końca roku. W tej sprawie składa w Sejmie projekt ustawy.

Ceny na stacjach biją rekordy. Za litr benzyny trzeba zapłacić już prawie osiem złotych. Za diesla – dziewięć.

– Mimo że cena ropy na rynkach światowych nie jest najdroższa w historii świata, jest dużo tańsza niż była w szczytowych momentach, i mimo że dolar jest dużo tańszy, niż w czasach, kiedy rządziliśmy – zwrócił uwagę prof. Przemysław Czarnek, wiceprezes PiS, kandydat na premiera RP.

Opozycja domaga się interwencji rządu.

– Zmusić Orlen do normalnego działania i do tego, żeby zamiast wypłaty dywidendy albo wpychania go do PGZ, żeby uratować tylko płynność poprzez miliardy złotych; Orlen mógłby stymulować ceny paliw na stacjach – dodał Przemysław Czarnek.

 

PiS oczekuje także obniżenia podatku VAT na paliwa z 23 do 8 procent oraz akcyzy do najniższego możliwego poziomu. I nie na kilka tygodni, jak zrobili to rządzący wiosną, ale do końca roku. Inaczej inflacja, która już teraz jest na granicy celu NBP – poszybuje w górę.

– Odpowiedzialność za państwo nakazuje właśnie realizację takiego przedsięwzięcia, jakie proponujemy w projekcie ustawy – zaznaczył poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk.

Rządzący przyznają, że nie ma na to pieniędzy w budżecie państwa. Byłyby, gdyby prezydent podpisał ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków spółek paliwowych – przekonuje minister finansów i gospodarki z Koalicji Obywatelskiej, Andrzej Domański.

– Oczywiście analizujemy sytuację. Widzimy, co dzieje się w cieśninie Ormuz, widzimy, co dzieje się z kluczową infrastrukturą na Bliskim Wschodzie. Natomiast tych pieniędzy, tych dodatkowych 4 miliardów złotych, w budżecie w tej chwili nie ma – oznajmił szef resortu finansów.

Ustawa zakładała jednak wsteczny podatek, co byłoby niekonstytucyjne. Istniało także ryzyko, że koszty zostałyby przerzucone na kierowców. Poseł Zbigniew Kuźmiuk przypominał, że po wybuchu pandemii i wojny na Ukrainie, rząd PiS obniżył podatki nie tylko na paliwa, ale także na gaz, prąd, ciepło systemowe, nawozy i żywność.

– I te obniżone stawki obowiązywały, proszę państwa, przez 12 miesięcy, a na żywność nawet dłużej. Utrata dochodów budżetu państwa z tego tytułu wynosiła kilkadziesiąt miliardów złotych. A mimo tego oddaliśmy finanse publiczne w 2023 roku w lepszym stanie niż je wzięliśmy w 2015 – powiedział polityk.

Eksperci spodziewają się, że jeszcze w tym tygodniu cena za litr benzyny przekroczy osiem złotych, a oleju napędowego dziewięć złotych.

 

TV Trwam News

 

drukuj