Marian Kmita pełniącym obowiązki prezesa PKOl
Marian Kmita – dyrektor do spraw sportu telewizji Polsat, który dotychczas był jednym z wiceprezesów – został wybrany przez zarząd PKOl na pełniącego obowiązki prezesa do końca kadencji, upływającej w kwietniu 2027 roku.
Marian Kmita, który przejmie obowiązki aresztowanego prezesa Radosława Piesiewicza, był jedynym kandydatem. Głosowało na niego 43 członków zarządu, przeciw było dziewięciu, a jedna osoba wstrzymała się od głosu – przekazali członkowie komisji skrutacyjnej.
Wybór dokonał się w myśl artykułu 21. statutu, który mówi m.in., że wobec „niemożności pełnienia funkcji przez prezesa PKOl”, na mocy uchwały, zarząd powierza ją – do końca kadencji – jednemu z wiceprezesów.
Nowo wybrany prezes odniósł się do stanu finansów Komitetu, powołując się na sekretarza generalnego Marka Pałusa.
– Jest ona dość trudna i będzie teraz nam spędzała sen z powiek przez najbliższe tygodnie, miesiące. To jest rzecz, za którą się musimy zabrać natychmiast – powiedział.
Kmita przyznał, że są różne interpretacje prawne, ale „definitywnie trzeba wyjaśnić status Radosława Piesiewicza”. Podkreślił, że jedną z pilnych spraw jest nowelizacja statutu PKOl, który w jego opinii powinien powstać od początku.
– Będzie to potrzebne, żeby nigdy już w historii tej szacownej instytucji nie przydarzył się przypadek, którego nie można kontrolować, czyli żeby prezes był powoływany i odwoływany w znany i klarowny sposób – zaznaczył.
Kierujący do tej pory PKOl Radosław Piesiewicz został zatrzymany 27 sierpnia w Warszawie w ramach śledztwa w sprawie giełdy kryptowalut Zondacrypto, która od października ubiegłego roku była sponsorem generalnym PKOl. Tego samego dnia w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością. Nie przyznał się do winy. Po przesłuchaniu Piesiewicza, który zgodził się na podawanie pełnego nazwiska, prokuratura skierowała do sądu wniosek o aresztowanie go na trzy miesiące. Sąd przychylił się do tego wniosku, a w poniedziałek Sąd Okręgowy w Katowicach, który rozpoznał zażalenie obrony na stosowanie takiego środka zapobiegawczego, utrzymał w mocy wcześniejszą decyzję.
PAP


