Pociąg Kijów-Warszawa

fot. PAP/Radek Pietruszka

Poliytczne reakcje po rosyjskim ataku przy granicy z Polską

Rosja chce zniechęcić kraje europejskie do wspierania Ukrainy – mówi szefowa unijnej dyplomacji, a rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego nie wyklucza zwołania Rady Bezpieczeństwa Narodowego po atakach przy granicy z Polską.

W niedzielę o 4.00 nad ranem włączono syreny alarmowe na Lubelszczyźnie. Rosja zaatakowała Ukrainę przy pomocy dronów odrzutowych i to tuż przy granicy z Polską.

„Jeden z nich uderzył 1 km od granicy z Polską, drugi 5 km. Polskiej strefy powietrznej pilnowały samoloty F16, śmigłowce i samolot rozpoznania powietrznego SAAB. Nie doszło do naruszenia naszej granicy” – napisał Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier, minister obrony narodowej, prezes PSL, na platformie X.

Pociski trafiły pojazd tuż przy stacji benzynowej oraz pociąg relacji Kijów-Warszawa.

„Informujemy, że zdarzenie miało miejsce na terytorium Ukrainy, przed przejęciem składu przez PKP Intercity. (…) Wśród pasażerów nie ma obywateli Polski” – zaznaczyło PKP Intercity.

To kolejne tego typu działania wymierzone w Polskę, dlatego premier nie wyklucza podjęcia działań dyplomatycznych.

– Będziemy także zastanawiali się wspólnie nad tym, w jaki sposób mobilizować naszych sojuszników. Nie chcemy popadać w nerwowy nastrój i emocje są jak najmniej wskazane, ale nie ulega wątpliwości, że musimy być wspólnie z naszymi sojusznikami przygotowani na wspólną reakcję, jeśli zajdzie taka potrzeba – podkreślił Donald Tusk, premier RP.

Niewykluczone jest również zwołanie przez prezydenta Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

– Tego wykluczyć nie można. Decyzję podejmie pan prezydent – powiedział Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta RP, w rozmowie z TOK FM.

Prezydent o sytuacji związanej z atakiem dronów ma być informowany na bieżąco. Zdaniem szefowej unijnej dyplomacji, tego typu działania Rosji mają na celu wystraszenie państw europejskich. Moskwa chce też wymusić zaprzestanie wspierania Ukrainy.

„Musimy sobie zadać pytanie, jakie wnioski z tego płyną. Moim zdaniem powinniśmy postąpić dokładnie odwrotnie. Powinniśmy pokazać, że wspieramy Ukrainę i nie damy się zastraszyć, bo w przeciwnym razie Rosja osiągnie swój cel, którym jest podporządkowanie sobie Ukrainy, a nie jest to jej cel ostateczny, bo ten jest znacznie szerszy” – wskazała Kaja Kallas.

W ostatnich dniach kolejne wsparcie dla Ukrainy zapowiedziały m.in. Wielka Brytania i Niemcy, pakiet wsparcia militarnego ma przygotować także Polska.

TV Trwam News

drukuj