fot. PAP/EPA

Atak na Ukrainę przy granicy z Polską. Moskwa zwiększa presję na Zachód

Dzień po rosyjskich atakach przy granicy z Polską, wojsko odnalazło rosyjskiego drona na plaży w okolicach Ustki. Moskwa zwiększa presję na Zachód, w tym Polskę. Jej celem jest ograniczenie zachodniej pomocy dla Ukrainy.

W niedzielę nad ranem Rosja przeprowadziła zmasowany atak na Ukrainę z wykorzystaniem nowych dronów odrzutowych Geran-5. Dwie maszyny uderzyły tuż przy granicy z Polską. To był atak również na granicę Unii Europejskiej i NATO – mówił przebywający na Ukrainie szef MSZ Radosław Sikorski.

– To jest eskalacja, to jest kolejne wielkie wyzwanie dla Ukrainy, ale także dla hipotetycznych przyszłych ofiar rosyjskiej agresji – mówił szef resortu.

Jeden z dronów uderzył w pociąg relacji Kijów – Warszawa. Nikomu nic się nie stało. Ukraina sugeruje, że celem ataku mogły być inne pociągi z zachodnimi politykami. Krótko przed atakiem na stacji był były brytyjski premier Boris Johnson. W innym składzie na odjazd oczekiwał były szef CIA David Petraeus. Szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha wzywa Zachód do stanowczej reakcji.

– Potrzebujemy silnych sankcji, dalszego wsparcia militarnego dla Ukrainy oraz maksymalnej presji na Rosję i rosyjskie produkty – powiedział minister spraw zagranicznych Ukrainy.

Atak tuż przy granicy z Polską potępił szef NATO Mark Rutte. Przyznał, że celem Władimira Putina jest zniechęcenie Zachodu do wspierania Ukrainy. W ostatnich dniach padły nowe deklaracje o pomocy finansowej i sprzętowej dla Kijowa, również z Polski.

– Jeśli chodzi o zagrożenia hybrydowe – tu również Putin doskonale wie, że nie uda mu się nas podzielić. Dysponujemy wszelkimi niezbędnymi środkami reagowania na takie zagrożenia. Nie zawsze będą one widoczne i jawne – oznajmił sekretarz generalny NATO.

Rosja nie ma jednak zamiaru rezygnować z wrogich działań.

– Nasze wojsko prowadzi działania na całym terytorium Ukrainy. Robi to obecnie i będzie je kontynuować – mówił Dmitrij Pieskow, rzecznik prasowy prezydenta Federacji Rosyjskiej.

Musimy być gotowi na wzmożenie wrogich działań charakterystycznych dla wojny hybrydowej – analizuje pułkownik profesor Mieczysław Struś.

– Zawierających nie tylko prowokacyjne działania tuż przy granicy polskiej celem sprawdzenia i poznania reakcji wojsk oraz społeczeństwa, a także innych działań o charakterze psychologicznym i dezinformacyjnym – wskazał ekspert ds. bezpieczeństwa.

Po ataku w niedzielę premier Donald Tusk zwołał sztab kryzysowy.

– To, co wiemy i to, czego można się spodziewać: najbliższe tygodnie i miesiące to będzie okres bardzo wzmożonych akcji ze strony rosyjskiej. Nie możemy wykluczyć, że ta eskalacja będzie dotyczyły także naszego terytorium – mówił premier.

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz nie wykluczył, że prezydent zwoła Radę Bezpieczeństwa Narodowego.

– Prezydent jest na bieżąco ze wszystkimi informacjami niezależnie od tego, że wczoraj był na dożynkach – zaznaczył Rafał Leśkiewicz.

W związku z zagrożeniem były premier Mateusz Morawiecki wzywa Donalda Tuska do ujawnienia informacji, które otrzymał od szefa CIA. Z kolei kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek wskazuje na konieczność wsparcia Ukrainy, ale uwarunkowanej polskimi interesami.

– Powinniśmy się zbroić oraz stworzyć jednostki wojskowe, które zostały zatrzymane przez obecny rząd, jak w Poniatowej, jak w Sobieszynie – podkreślił Przemysław Czarnek.

Tymczasem szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że wojsko w rejonie plaży w miejscowości Rusinowo koło Jarosławca odnalazło rosyjskiego drona. Zajęły się nim służby. Rosja nas testuje – przekazał wiceminister obrony Cezary Tomczyk.

– Polska jest dzisiaj pod wieloma względami celem numer jeden, jeżeli chodzi o ataki hybrydowe albo obserwacje – powiedział Cezary Tomczyk.

Telewizja Polska w likwidacji, informując o odnalezieniu drona w pierwszym momencie posłużyła się zmanipulowaną fotografią z portalu społecznościowego. Zdjęcie prezentowało obiekt z polskimi oznaczeniami. To poważny błąd – mówi gen. Dariusz Wroński, były szef wojsk aeromobilnych.

– Powoduje to chaos informacyjny, dezinformacje, wprowadzanie w błąd społeczeństwa co do kierunku i zadań, które taki dron mógłby mieć do wykonania – zwrócił uwagę gen. bryg. Dariusz Wroński.

W międzyczasie prezydent USA Donald Trump ogłosił, że Ukraina i Rosja zgodziły się wstrzymać ataki na obiekty infrastruktury energetycznej. Wcześniej amerykański przywódca obwiniał Ukrainę, że jej ataki doprowadziły do wzrostu cen oleju napędowego.

 

TV Trwam News

drukuj