(fot.PAP)

Szewczak: Oszczędności rządu uderzą w obywateli

IPN, CBA, czy Państwowa Inspekcja Pracy to tylko niektóre instytucje, które ucierpią w wyniku przyjętej przez rząd Donalda Tuska nowelizacji budżetu na 2013r.

Optymistyczne szacunki ministra Finansów Jacka Rostowskiego okazały się nierealne – w państwowej kasie zabrakło 24 mld zł wobec 35,5-mld deficytu. Dlatego rząd chce m.in. obciąć wydatki o ponad 7,5 miliarda zł. Dotknie to nie tylko ministerstw, ale również instytucji państwowych. Np. IPN nie otrzyma 750 tys. zł, a miał tę kwotę przeznaczyć na renowację swojej nowej siedziby. Ponad 3 mln zł ma zaoszczędzić Państwowa Inspekcja Pracy.

Aż 8 mln cięć zaplanowano w sektorze bezpieczeństwa w Agencji Wywiadu, ABW i CBA. Te instytucje mają zaoszczędzić na ograniczeniu zakupu sprzętu operacyjnego.

O 160 mln zł ograniczone zostaną także wydatki na naukę. Ucierpi również transport, gdzie oszczędności mają wynieść ponad miliard złotych.

Ekonomista Janusz Szewczak podkreśla, że wszystkie te oszczędności, związane z katastrofą budżetową przełożą się na pogorszenie sytuacji zwykłych obywateli.

– Niewątpliwie cięcia w transporcie, w kolejnictwie która jest w tej chwili jedną z najgorszych na świecie kolei w Polsce pogorszą jeszcze jakość obsługi pasażerów. Te ograniczenia w służbach specjalnych, w CBA spowodują, że trudniej będzie ścigać zjawiska korupcyjne wielkiej przestępczości gospodarczej. Mamy przecież oszczędności nawet w resorcie zdrowia. To wszystko dowodzi, na pełną kompromitację obecnej ekipy rządowej gdy idzie o zarządzanie polskimi finansami publicznymi. One w tej chwili są w dramatycznym stanie i ten stan będzie się pogarszał – mówił Janusz Szewczak.

Niepokojące są również ponad 3-milionowe oszczędności w Państwowej Inspekcji Pracy. Ekonomista zwraca uwagę, że już obecnie występują liczne problemy z przestrzeganiem praw pracowniczych.

Wyjaśnił, że mamy do czynienia z dużą skalą niewypłacanych a należnych wynagrodzeń. To jest ponad 100 mln zł tego, co pracownicy nie otrzymali, mimo, że wypracowali – powiedział Janusz Szewczak. Dodał, że kolejne nadużycia mogą się wiązać z wprowadzonym uelastycznieniem czasu pracy.

Jednocześnie ekonomista Janusz Szewczak wskazuje, że w tak trudnej sytuacji finansowej Polski – administracja państwowa najwyższego szczebla lekką ręką wydaje ogromne pieniądze.

– Cięcia powinny nastąpić wyłącznie w administracji państwowej najwyższego szczebla, a mamy dokładnie odwrotne działania. Ciągle widzimy wydatki w ministerstwach. Słyszymy o zakupie jakichś foteli po kilkanaście tysięcy za sztukę, o olbrzymiej ilości zakupywanych telefonów dla ministerstwa, o nowych samochodach dla kancelarii premiera, czy o premiach dla urzędników samorządowych np. u Hanny Gronkiewicz-Waltz w Warszawie. To wszystko pokazuje, że oszczędza się jedynie na najbiedniejszych, na tych którzy nie mogą bądź nie chcą protestować  natomiast władza się wyżywi i władza premię dostanie – dodał Janusz Szewczak.

 

RIRM

 

drukuj