Rząd oszczędza na szkolnych wyprawkach

Rząd Donalda Tuska chwali się, że w tym roku przeznaczy o 50 mln zł więcej na szkolne wyprawki – napisał jeden z dzienników. W ubiegłym roku na zakup podręczników dla dzieci z najuboższych rodzin rząd zaplanował prawie 128 mln zł.

Problem jednak w tym, że w zeszłym jak i obecnym roku wiele rodzin z tego wsparcia nie skorzystało. Samorządy, które zajmują się wypłaceniem tych środków były zmuszone znaczną ich część zwrócić do budżetu państwa. Wiele Rodzin chciało skorzystać z tej pomocy jednak kryteria przyznawania pieniędzy są zbyt wyśrubowane.

Według wyliczeń gazety w przypadku dzieci idących do I klasy szkoły podstawowej dochód na osobę w rodzinie nie może być wyższy niż 539 zł, w przypadku starszych dzieci – 456 zł. Czyli w trzyosobowej rodzinie z jednym dzieckiem jeden rodzic musi być bezrobotny, a drugi może zarobić góra ok. 1600 zł. Wyższe zarobki automatycznie wykluczają wiele rodzin z możliwości skorzystania z pomocy.

Sytuacja zaskakuje tym bardziej, że progi te są niższe niż minimum socjalne oraz, że rząd Donalda Tuska od roku nie zmienił ich – tymczasem ceny podręczników wzrosły nawet o 20 procent.

Wyraźnie widać, że rząd Donalda Tuska nie prowadzi żadnej polityki prorodzinnej, te progi dochodowe w ogóle nie przystają do rzeczywistości – akcentuje Teresa Misiuk z Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.

– Wyraźnie widzimy, że te progi dochodowe  powodują, że tak naprawdę z tego programu może skorzystać bardzo wąska grupa osób. Rzeczywiście posłanie dziecka do szkoły szczególnie w rodzinie gdzie tych dzieci jest więcej powoduje bardzo poważny problem finansowy. Tutaj widzimy bardzo wyraźnie, że w naszym państwie rządzący nie stosują absolutnie  żadnej polityki prorodzinnej, bo te progi dochodowe są tak niskie, że bardzo wąska grupa rodziców czy opiekunów dzieci będzie mogła z nich skorzystać – mówiła Teresa Misiuk.

Rząd –  jak podkreśla Teresa Misiuk powinien jak najszybciej zmienić progi dochodowe, aby jak najwięcej potrzebujących rodzin mogło skorzystać z tego wsparcia. Za słowami  powinny pójść w końcu czynu. Do tej pory działania prorodzinne okazały się być tylko polityką Pijarowską – akcentuje wiceprzewodnicząca Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność.

– Wszystkie działania rządu mają charakter Pijarowski. One po prostu nie przekładają się na konkretne działanie. Rząd załatwia sprawę ogłoszeniem czy takimi hasłowymi działaniami jak rok rodziny, pomoc rodzinom itp. To absolutnie nie przekłada się na żadne konkretne działanie i wszyscy którzy mają z tym do czynienia bardzo wyraźnie to widzą. Miejmy nadzieję, że w ślad za tymi hasłami pójdą wreszcie konkretne działania. Ciągle na to liczymy, ale one nie następują – dodała Teresa Misiuk.

 

RIRM

 

drukuj