fot. PAP/Tytus Żmijewski

Strajk części nauczycieli przeciwko reformie edukacji

Nadrzędnym celem szkoły jest dobro dzieci, a nie obrona prywatnych interesów czy systemu, który się nie sprawdził. Tak do dzisiejszego ogólnopolskiego protestu Związku Nauczycielstwa Polskiego odniosła się Anna Uryga, matka uczniów szkoły podstawowej.

Rodzice musieli zdecydować czy tego dnia poślą dzieci do szkół, w których nauczyciele nie wykonują swojej misji i nie prowadzą nauczania. Według ZNP dziś protestuje 40-45 procent placówek.

Od lat – jak mówi Anna Uryga – wielu rodziców i pedagogów wskazuje, że dotychczasowy system nauczania nie spełnia oczekiwań i potrzebne są zmiany.

Nie wiem dokładnie, jakie są postulaty, które stawiają nauczyciele, ale wydaje mi się, że broniąc starego porządku, bardziej chodzi tutaj o ich osobisty interes (boją się, to zrozumiałe o swoje miejsce pracy), ale jednak nadrzędnym celem szkoły, jest dobro dzieci (to, w jaki sposób zostaną wykształcone, jak będą stawały się ludźmi dorosłymi). Dlatego dziwi mnie tutaj upór w obronie tego porządku, który na początku nie był tak entuzjastycznie przyjęty. Od początku wiadomo było, że jest wiele takich złych „owoców” tego systemu. Od początku było wiadomo, że ten system nie spełnia wszystkich oczekiwań – powiedziała Anna Uryga.

ZNP domaga się deklaracji, że do 2022 r. w szkole nie będzie zwolnień oraz nie zmienią się na niekorzyść warunki pracy i płacy. Związek chce również podniesienia zasadniczego wynagrodzenia nauczycieli o 10 proc.

Minister edukacji narodowej Anna Zalewska, pytana o strajk, wielokrotnie podkreślała, że nie jest stroną tego sporu zbiorowego. Zapewniała też, że w wyniku reformy oświaty nie będzie zwolnień, a w kwietniu przestawi harmonogram znaczących podwyżek dla nauczycieli.

RIRM

drukuj