fot. PAP/Paweł Kula

Sofia i Berlin jako kierunki obecnej polskiej polityki zagranicznej

Deklaracje o wzajemnej przyjaźni i podkreślenie znaczenia Europy Środkowej – taki przebieg miała wizyta nowego szefa Ministerstwa Spraw Zagranicznych Jacka Czaputowicza w Bułgarii. Polska szuka partnerów w obliczu wciąż aktualnego widma art. 7. Aktualne pozostaje pytanie, czy nowy rząd nie odstąpi od swoich racji na rzecz łagodzenia relacji z Unią Europejską.

– Ministerstwo Spraw Zagranicznych musi być bardzo aktywne i odkłamywać to, co mówi się o Polsce za granicą – wskazał Jarosław Sachajko, poseł Kukiz’15.

To działania będą decydować o skuteczności polskiej polityki zagranicznej.

– Oczywiste jest, że powinna nastąpić chęć powrotu do działań w ramach Trójkąta Weimarskiego, współpracy niemiecko-francusko-polskiej, bo to był bardzo silny fundament dla naszej pozycji w Europie – mówił Andrzej Halicki, poseł PO.

Nad Polską wciąż wisi widmo art. 7 Traktatu UE, dlatego w Europie musimy szukać nie wrogów, a sojuszników.

– Od dawna należało lobbować w poszczególnych stolicach europejskich, aby nie udało się zebrać 22 podpisów, które umożliwiają uruchomienie tej procedury. Ciągle jest na to szansa, ale jest dużo trudniej – akcentował poseł Kukiz’15 Grzegorz Długi.

Za polskimi politykami pierwsze rozmowy. Mateusz Morawiecki spotkał się w Brukseli z szefem Komisji Europejskiej, a Jacek Czaputowicz rozmawiał w Bułgarii z szefową dyplomacji tego kraju.

– Nowy premier i stary-nowy rząd ani o milimetr nie ustąpią, jeśli chodzi o polskie interesy, więc niech Unia nie ma złudzeń w tym zakresie – powiedział Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Aktualne pozostaje pytanie, czy widmo art. 7 nie pociągnie za sobą odstąpienia od realizacji polskich interesów na rzecz łagodzenia relacji z Unią Europejską.

– Uważamy, że w proces ten powinien zostać włączony Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej jako jedyna instytucja uprawniona do decydowania o tym, czy prawa i standardy UE są przestrzegane – wskazał szef polskiego MSZ.

– Pan Czaputowicz to korporacja Geremka. Myślę, że o Wołyniu nie będzie się mówiło w ogóle albo będzie się mówiło tak, jak to pisze „Gazeta Wyborcza”. Uważam, że w sporze z Niemcami będziemy bardzo ulegli – zauważył natomiast Witold Gadowski, publicysta.

Mocne artykułowanie swoich racji było do tej pory wizytówką rządu Prawa i Sprawiedliwości. To może się zmienić – alarmował dziennikarz.

– Spodziewam się polityki frazesów, spodziewam się polityki konsultacji w Berlinie i spodziewam się polityki zupełnie biernej – dodał Witold Gadowski.

Solą w oku unijnych instytucji pozostanie praworządność. Tutaj nic się nie zmienia, bo racje przemawiające za polskim stanowiskiem – w rozmowie z szefem Komisji Europejskiej – przedstawiał premier Mateusz Morawiecki.

– Wszystkie te tematy wymagają działania, a nie deklaracji. Być może dopiero wtedy to partnerstwo stanie się realnym – powiedział Andrzej Halicki.

– My chcemy dialogu, wyciągamy rękę do dialogu, ale z podniesioną głową. Z podniesioną głową dumnie, ale bez arogancji – podkreślił poseł PiS Dominik Tarczyński.

Najpierw Sofia, potem Berlin – taki kierunek obrał nowy szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz. Podkreślenie przyjaznych relacji z Bułgarią to pierwszy krok. Oba państwa łączy bowiem szereg interesów.

TV Trwam News/RIRM

drukuj