PAP/Hanna Bardo

„Śląski Ład” – Politycy, naukowcy i przedsiębiorcy debatowali nt. unijnego podatku za ślad węglowy

Nie możemy zgodzić się na to, żeby Polska ponosiła nadmiarowe koszty transformacji energetycznej – zadeklarował premier RP Mateusz Morawiecki podczas debaty zatytułowanej „Śląski Ład”. Politycy, naukowcy i przedsiębiorcy dyskutowali o unijnym podatku za ślad węglowy. Poparcie Polski dla projektu zależy od jego ostatecznego kształtu.

CBAM to nazwa nowego podatku węglowego na towary importowane do Unii Europejskiej z krajów, w których nie obowiązują tak radykalne przepisy klimatyczne jak we wspólnocie. Ma to zapobiec przenoszeniu wysokoemisyjnej produkcji poza UE oraz zapewnić uczciwą konkurencję na rynku europejskim – mówił premier RP Mateusz Morawiecki.

– Z jednej strony wyrównuje pole gry i tworzy lepsze warunki dla konkurowania dla producentów stali np. dla producentów innych produktów, które są w sytuacji trudniejszej wobec producentów chińskich, hinduskich czy amerykańskich – wyjaśnił premier.

Producentów, którzy nie są ograniczeni systemem uprawnień do emisji CO2. Ceny uprawnień sięgają rekordowych 70 euro za tonę. Nowy podatek może jednak doprowadzić do wzrostu cen – wskazał prof. Mariusz Andrzejewski, ekonomista z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

– Unia Europejska tą propozycją przyznaje się do błędu, że sama wprowadziła i sama uwolniła ceny i wprowadziła tutaj spekulantów, którzy podwyższają te ceny, a te ceny wchodzą nam do ceny energii, a wyższe ceny energii to wyższe koszty produkcji i to jest de facto od 15 lat powód, dla którego produkcja jest przenoszona głównie poza granicę Unii Europejskiej – do Chin, do Azji wschodniej – powiedział ekonomista.

Zmaleć może eksport produktów z Unii Europejskiej. Bruksela wraz z wprowadzeniem nowego podatku chce pozbawić kraje członkowskie darmowych uprawnień do emisji. Korzysta z nich polski przemysł – przypomniała minister klimatu i środowiska, Anna Moskwa.

– One się nam po prostu należą. Nie możemy się w taki prosty sposób zgodzić, aby coś, co na dzisiaj nie jest gotowe, nie jest wypracowane w szczegółach, zastąpiło to już istniejące rozwiązanie – zaznaczyła Anna Moskwa.

Początkowo podatek miałby objąć sektor stali i żelaza, cementu, aluminium, nawozów oraz energii elektrycznej. Na import samych surowców energetycznych rocznie Polska wydaje między 50 a 80 mld zł.

– Płacimy z naszych pieniędzy Rosji, Arabii Saudyjskiej, Norwegii i innym państwom gigantyczne pieniądze przekraczające to, co netto otrzymujemy z Unii Europejskiej – zauważył premier RP, Mateusz Morawiecki.  

Gdyby podatek wszedł w życie, Polska musiałaby zapłacić od takich zakupów dodatkową opłatę na rzecz Unii Europejskiej. Proponowany mechanizm jest ważnym elementem pakietu klimatycznego Fit For 55, mającego radyklanie ograniczyć emisję gazów cieplarnianych. Polska jest gotowa realizować swoje zobowiązania, ale z uwzględnieniem specyfiki jej gospodarki i energetyki. Musimy być sprawiedliwie traktowani – mówił ekonomista, Paweł Dołkowski.

– Przypomnijmy sobie, że w Zagłębiu Ruhry w ubiegłym roku Niemcy otworzyli kolejną elektrownię węgla kamiennego i nikt nie robił z tego większego problemu – przypomniał Paweł Dołkowski.

Poparcie Polski dla unijnego podatku od śladu węglowego zależy od jego ostatecznego kształtu. Zgodnie z założeniami nowa opłata ma zostać wprowadzona na początku 2023 roku.  

TV Trwam News

drukuj