fot. PAP/Kasia Zaremba

Serial premiera Donalda Tuska pt. „Zonda”

Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego zatrzymany w sprawie upadłej giełdy kryptowalut. Premier Donald Tusk już wcześniej zapowiadał, że serial „Zonda” dopiero się rozkręca. Zarówno jego słowa, jak i rola Romana Giertycha, nadają sprawie politycznego charakteru. Decyzje w sprawie śledztwa mają być podejmowane w ścisłym otoczeniu szefa rządu.

Zatrzymany Radosław Piesiewicz został przewieziony do Katowic. Niewiele zdążył powiedzieć przed kamerami.

– Polityka, polityka, polityka – mówił.

Od początku tygodnia prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego tłumaczy, w jakich okolicznościach wszedł w posiadanie zegarka, którego wartość jest szacowana na 40 tys. euro. W całej sprawie pojawia się nazwisko Przemysława Krala, szefa upadłej giełdy kryptowalut.

– To jest jeden z tych elementów, które prokuratura będzie sprawdzać – zapowiedział Waldemar Żurek.

Prokurator generalny Waldemar Żurek nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy wokół Zondacrypto będą kolejne zatrzymania, ale wskazał, że to strona prawicowa, która była zaangażowana w blokowanie cywilizowania prawa wobec giełd kryptowalutowych, powinna obawiać się działań prokuratorów w przyszłości. Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, Jacek Dobrzyński, w publicznej wypowiedzi nie kryje się z niechęcią do Radosława Piesiewicza.

– Jasno było widać, że pan prezes jest pupilem Prawa i Sprawiedliwości – stwierdził Jacek Dobrzyński.

Do głośnego zatrzymania dochodzi chwilę po wpisie premiera Donalda Tuska na platformie X.

„Serial „Zonda” dopiero się rozkręca…” – napisał Donald Tusk.

Od początku tygodnia ten serial współtworzą media, prokuratura i politycy, zwłaszcza jeden.

– Roman Giertych okazał się skuteczny – wskazał Jacek Karnowski.

W tym tygodniu poseł Giertych ogłosił, że jest obroną Przemysława Krala, szefa upadłej giełdy kryptowalut, która według premiera Donalda Tuska działała za pieniądze rosyjskiej mafii.

Z narracji, jaką forsują politycy obozu władzy, ma wyłonić się obraz finansowania z rosyjskich pieniędzy: oponentów politycznych – bez wyjątku, od PiS, przez Konfederację, po prezydenta. W tej narracji nowa rola Romana Giertycha nie wszystkim odpowiada i przykładem jest poseł Sławomir Nitras.

– Moim zdaniem pan poseł Giertych tutaj pomylił rolę – stwierdził Sławomir Nitras.

– Jeśli nie jest to konflikt interesu to ja naprawdę nie wiem, co może być takim konfliktem interesu – mówił dr Tomasz Teluk, prezes Instytutu Globalizacji.

Dr Tomasz Teluk tłumaczy, że w serialu premiera Donalda Tuska, czynny polityk staje się obrońcą osoby podejrzanej o poważne przestępstwa, oferując jej status małego świadka koronnego i wykorzystując ją do ataków politycznych.

– Polacy będą mieli coraz mniej zaufania do instytucji państwa, które można wykorzystywać w doraźnej walce politycznej – podkreślił dr Tomasz Teluk.

Roman Giertych już ogłosił, że mamy największą aferę III RP.

„Rozpoczęliśmy prawdziwe rozliczenia. Wreszcie” – napisał na platformie X Roman Giertych.

Zatrzymanie Radosława Piesiewicza, Roman Giertych uznał za dowód na wiarygodność zeznań Przemysława Krala, według premiera, finansowanego z pieniędzy rosyjskiej mafii.

„Uznanie za wiarygodne jednych wyjaśnień podejrzanego oznacza zazwyczaj uznanie za wiarygodne jego kolejnych – napisał Roman Giertych.

Taka osoba, która łączy te dwie rzeczy, staje się po prostu mało wiarygodna – wskazał Piotr Żyłko, radca prawny.

Obecność Romana Giertycha w roli posła i obrońcy, to dla Kacpra Płażyńskiego mnożenie absurdów.

– Załatwia deale z oskarżonymi o defraudację setek milionów oszczędności Polaków – akcentował Kacper Płażyński.

Jednocześnie Roman Giertych nie ukrywa, że na jego celowniku są politycy drugiej strony sceny politycznej.

– Trwa festiwal budowania narracji politycznej obecnej afery Amber Gold 2.0 na dopalaczach, czyli Zondacrypto – podkreślił Mariusz Gosek, poseł PiS.

Za sprawą ministra Waldemara Żurka opinia publiczna mogła usłyszeć o Zondacrypto, to co dawniej mówiło się o Amber Gold.

– Chyba de facto była piramidą, która miała na celu wyłudzić od polskich obywateli środki – mówił Waldemar Żurek.

– Gdzie były służby państwa polskiego? – pytał Mariusz Gosek.

Takie pytanie stawiają nie tylko posłowie opozycji, ale stawiają je także współpracownicy prezydenta Karola Nawrockiego i wyliczają, że w całej sprawie mamy tysiące poszkodowanych, a państwo nie ostrzegło ich w porę. Śledztwa były umarzane, a o tym, kogo finansował Przemysław Kral mówi się wybiórczo. Dlatego szef Kancelarii Prezydenta, Zbigniew Bogucki, zwrócił się do premiera.

– Wierzę, że nowy polski rząd po 2027 r. w pełni odsłoni Pańską reżyserię wielkich jak koń manipulacji, które mają przykryć Wasze polityczne i prawne grzechy ciężkie w tej sprawie – napisał Zbigniew Bogucki na platformie X.

W Sejmie na rozpatrzenie czeka prezydencki projekt dotyczący uregulowania rynku kryptowalut.

TV Trwam News

drukuj