Sejm – w tym 100 posłów PiS – za likwidacją ferm futrzarskich
Po wielu próbach Lewicy udało się przeforsować w Sejmie zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Sejm zagłosował za likwidacją ferm futrzarskich. Lewicowe pomysły uzyskały poparcie stu posłów Prawa i Sprawiedliwości.
Sejm wprowadził zakaz hodowli zwierząt na futro w celach komercyjnych. Posłowie przegłosowali zmiany w ustawie o ochronie zwierząt, które wprowadzają takie rozwiązanie.
Ustawa przewiduje, że fermy futrzarskie będą mogły działać w Polsce do końca 2033 r. Ustawa nie obejmuje… pic.twitter.com/ojqhGcbX3C
— Sejm RP🇵🇱 (@KancelariaSejmu) October 17, 2025
– Wysoka izbo, niemożliwe staje się możliwe – wskazała Małgorzata Tracz, poseł partii Razem.
Po wielu próbach Lewicy udało się przeforsować w Sejmie zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Głosowało 436 posłów: za – 339, przeciw – 78, wstrzymało się od głosu – 19.
Za zakazem hodowli zwierząt futerkowych opowiedziała się cała koalicja rządząca, w tym posłowie Polskiego Stronnictwa Ludowego.
– Nie ma akceptacji społecznej dla tego całego procesu – oznajmił Andrzej Grzyb, poseł PSL.
Za likwidacją ferm norek opowiedziało się stu posłów Prawa i Sprawiedliwości, w tym Jarosław Kaczyński, Mariusz Błaszczak czy Elżbieta Witek. Pełną listę posłów, którzy poparli zakaz hodowli zwierząt futerkowych, w poniedziałek opublikuje „Nasz Dziennik”. Przeciw ustawie głosowało 55 posłów PiS, 18 się wstrzymało. Przeciwniczką zakazu hodowali norek była poseł Anna Gembicka z PiS, która próbowała tłumaczyć różnice w głosowaniach klubu.
– Stanowisko było podzielone, natomiast ci posłowie, którzy są w Komisji Rolnictwa, którzy współpracują z rolnikami, opowiedzieli się przeciwko temu projektowi – wyjaśniła Anna Gembicka.
Przeciw zakazowi hodowli zwierząt futerkowych zagłosowała Konfederacja. Michał Urbaniak tłumaczył, jakie będą konsekwencje ustawy nie tylko dla branży futrzarskiej, ale dla całego rolnictwa.
– Na własne życzenie Sejm zlikwiduje sporą część polskiej gospodarki, polskiego przemysłu hodowlanego. Co będzie następne? Czy zajmą się drobiarstwem i np. zlikwiduje się produkcję jaj i hodowlę kurcząt? – zastanawiał się Michał Urbaniak.
Takie rozwiązanie jest bardzo możliwe. Projekt ustawy przygotowały m.in. działaczki skrajnej Lewicy, w tym poseł Małgorzata Tracz z Razem, Klaudia Jachira i Urszula Zielińska z Zielonych. W uzasadnieniu do ustawy napisano, że ma być ona modelowym projektem, jeśli chodzi o transformację kolejnych branż. W trakcie prac ten zapis usunięto, ale wskazuje on kierunek zmian w rolnictwie.
– Otwarte Klatki, które doradzały pani poseł Tracz, która była wnioskodawcą projektu, wprost piszą o tym, że kolejne branże także powinny być zamykane – mówiła Anna Gembicka.
Zgodnie z ustawą do 2033 roku mają być zlikwidowane fermy zwierząt futrzarskich. Ustawa przewiduje odszkodowania dla właścicieli.
– Mam nadzieję, że dzięki temu szybciej będzie ostatnia ferma zamknięta niż w 2033 roku – powiedziała Małgorzata Tracz.
Likwidacja branży futrzarskiej uderzy w inne branże, m.in. w przetwórstwo drobiu i ryb. Zakłady te stracą taniego odbiorcę odpadów, które były paszą dla norek. Będą więc musiały za ciężkie pieniądze utylizować resztki z obróbki mięsa.
– Również nie wiemy, jak to wpłynie na efektywność ekonomiczną tego sektora; czy to nie spowoduje również przełożenia części kosztów na konsumentów – wskazywał Andrzej Grzyb.
Stracą konsumenci, zyskają firmy niemieckie – zwróciła uwagę Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.
– Na dobrą sprawę mamy dwie ogromne niemieckie firmy utylizacyjne, które zarabiają na utylizacji, czyli trzeciej kategorii tego, co jest wytwarzane w rzeźni – dodała Monika Przeworska.
Przyjęta przez Sejm ustawa uderzy także w rolników, którzy dostarczali zboże na pasze do ferm. Jest to szczególnie niekorzystne wobec nadchodzących problemów wynikających z umowy z Mercosur i umowy handlowej z Ukrainą. W Polsce jest około dwustu ferm futrzarskich.
pdf
TV Trwam News



