fot. PAP/Mateusz Marek

Sąd: Wyrok w procesie ws. zabójstwa b. szefa policji Marka Papały – 27 października

Na 27 października warszawski Sąd Okręgowy wyznaczył wydanie wyroku w procesie ws. zabójstwa b. szefa policji Marka Papały. Przed wydaniem wyroku kontynuowane będą jeszcze mowy końcowe. Dziś wygłaszała je obrona, przekonując m.in., że wersja zdarzeń prokuratury jest pełna luk.

Głównemu oskarżonemu w tej sprawie – Igorowi M. ps. Patyk – grozi dożywocie.

Wraz z Igorem M. oskarżono sześć innych osób. Robert J., Mariusz M. oraz Tomasz W. oprócz kradzieży oskarżeni są o dokonanie rozboju na Papale, za co prokuratura zażądała 15 lat więzienia. Pozostałym postawiono wyłącznie zarzuty związane z kradzieżą – grożą im kary 7, 5 oraz 3 lat pozbawienia wolności.

Na dzisiejszej rozprawie wyznaczono termin wydania wyroku na 27 października, zaznaczając, że przed jego wydaniem sąd wysłucha jeszcze replik prokuratury i ewentualnych głosów obrońców.

Obrońcy oskarżonych o rozbój, i tym samym współudział w zbrodni, podkreślali przed sądem, że nie ma nawet dowodów na to, że ich klienci znajdowali się na miejscu zbrodni.

„W tej sprawie mój klient był przedmiotem różnych działań różnego rodzaju konfidentów, różnego rodzaju osób, które podejmowały inicjatywę wspomagania organów sprawiedliwości. Przy tym ognisku chciało się ogrzać wiele osób, różnych osób” – mówił obrońca Mariusza M. mec. Antoni Szymkuć.

„Nie wiem i nie chcę wiedzieć, jak wyglądała praca śledczych oraz świadka koronnego. Wolę skoncentrować się na jej niedoskonałości, żeby nie powiedzieć absurdalności” – mówiła z kolei mec. Izabela Ławińska, reprezentująca Roberta oraz Dariusza J.

Jak podkreślała, świadek koronny, na którego zeznaniach oparte są ustalenia prokuratury, pojawił się w 2011 r. „jak feniks z popiołów”.

„Robert P. z dnia na dzień zapomniał, że został zamordowany Komendant Główny Policji (…), wiedząc, że rzekomo był na miejscu zdarzenia i wie, kto jest sprawcą” – mówiła.

Obrońca Tomasza W. mec. Dariusz Budzyński stwierdził natomiast, że nikt nie wierzy w przedstawioną wersję wydarzeń oprócz łódzkiej prokuratury.

„Modus operandi świadczy o tym, że to była zawodowa egzekucja. Gdzie był postrzał? Tu” – podkreślił, wskazując na czoło.

„To zrobił zawodowiec, być może z zimną krwią” – powiedział.

Wyraził też wątpliwości dotyczące włączenia do sprawy zarzutów dotyczących kradzieży.

„Pan generał zasłużył na swoją sprawę i tylko na swoją sprawę” – podkreślił.

Wśród oskarżonych głos zabrali Mariusz M. oraz Robert J.

„Jesteśmy na tym etapie, że nie jesteśmy w stanie wyjaśnić, kto zabił Marka Papałę – są takie przetasowania i grupy interesów, że nie ma osób, które by tę sprawę wyjaśniły” – mówił Mariusz M.

Robert J. przekonywał z kolei, że żaden z oskarżonych nie powinien znaleźć się na sali pod zarzutami, które im postawiono. Przytoczył też słowa wdowy po Papale, która w odniesieniu do toczącego się procesu miała powiedzieć, że „nigdy w życiu nie weźmie udziału w tej maskaradzie”.

Obrona wniosła o uniewinnienie wszystkich trzech oskarżonych z zarzutu rozboju.

PAP

drukuj