(fot. PAP)

Sąd po stronie przesiedleńców

Niemieccy przesiedleńcy, którzy w czasach PRL wyjechali z Polski i wyrzekli się polskiego obywatelstwa, nie utracili prawa do pozostawionych tu majątków – orzekł Sąd Najwyższy. Prawnicy ostrzegają, że to skomplikuje jeszcze bardziej sprawy własności nieruchomości na ziemiach północnej i zachodniej Polski.

Zawód i rozgoryczenie mogą odczuwać po wczorajszym rozstrzygnięciu polscy właściciele poniemieckich nieruchomości na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Sąd Najwyższy rozpatrzył kwestię, czy potomkowie osób, które z własnej woli po wojnie wyjeżdżały do Niemiec, wyrzekając się obywatelstwa polskiego, zachowali prawo własności do porzuconych w Polsce majątków. Sędziowie uznali, iż tego prawa nie można ich pozbawić. Teresa Pyźlak z zespołu prasowego SN zaznacza, że do uchwały będzie sporządzone jeszcze uzasadnienie. Jej zdaniem, zgodnie z terminem instrukcyjnym dla sędziego sprawozdawcy powinno to nastąpić w ciągu miesiąca. – Czasami ze względu na zawiłość sprawy termin podlega przedłużeniu do 4-5 miesięcy – dodaje Pyźlak.
Prawnicy zaangażowani w obronę polskiego stanu posiadania w Polsce Północnej i Zachodniej zwracają uwagę na społeczne koszty takiego orzecznictwa. – Cóż, poczekajmy zatem na uzasadnienie tego wyroku. Niestety, wynika z tego, że wciąż ułatwiamy dochodzenie roszczeń majątkowych i nie staramy się ustabilizować naszych stosunków własnościowych – oświadcza mecenas Szymon Topa z Ruchu Prawników Przeciw Niemieckim Roszczeniom Rewindykacyjnym. Wskazuje na konsekwencje takiego orzecznictwa, jakim jest m.in. wypłata odszkodowania za porzucone mienie i organizowanie zastępczych lokali dla Polaków, którzy przegrali procesy o zwrot nieruchomości z niemieckimi obywatelami. – Obciąża to Skarb Państwa, samorządy, zapłacimy za to wszyscy, jako podatnicy – ubolewa Topa. Mecenas Lech Obara, inny prawnik Ruchu, wskazuje na odmienny wyrok SN z 28 stycznia 2009 roku. – Mieliśmy nadzieję, że zostanie wzięty pod uwagę. Sędzia sprawozdawca Gerard Bieniek wspominał w uzasadnieniu do tego wyroku, że formalne prawo własności musi w niektórych sytuacjach ustąpić przed takimi wartościami jak pewność prawa, stabilizacja stosunków własnościowych na tych ziemiach – zauważa mecenas Obara. Tymczasem odmiennie niż polscy sędziowie sprawy majątkowe rozstrzygają sądy w innych państwach. Przykładowo na Litwie nie istnieje możliwość, żeby najwyższa instancja sądownictwa uznała, iż np. Polacy, którzy opuszczali Litwę po wojnie, wyjeżdżając do Polski, zachowali prawo własności do pozostawionych nad Niemnem nieruchomości. – Litewski sąd konstytucyjny przyjął, że nie można mieć w ogóle podwójnego obywatelstwa. Polak, który wyjechał na przykład w 1956 r. z terenu ówczesnej Litewskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej, na może złożyć pozwu o zwrot pozostawionej nieruchomości. Musiałby najpierw zrzec się polskiego obywatelstwa – podkreśla mecenas Grzegorz Sakson, prezes Związku Polaków Prawników na Litwie.

drukuj