fot. PAP/Leszek Szymański

Rządowa komisja ds. wpływów rosyjskich i białoruskich rozwiązana przez premiera Donalda Tuska

Premier Donald Tusk rozwiązał rządową komisję ds. badania wpływów rosyjskich i białoruskich w latach 2004–24, której przewodził gen. Jarosław Stróżyk. Zbiegło się to z publicznymi insynuacjami premiera odnośnie rzekomej agentury rosyjskiej w ugrupowaniach partyjnych opozycji.

Rządzący podają, że komisja przedstawiła raport końcowy i zgodnie z założeniem została rozwiązana. Komentatorzy mówią o kompromitacji i wskazują, że opinia publiczna nie poznała całego efektu pracy tego gremium.

Prezydencki doradca Stanisław Żaryn zauważył, że komisja prezentowała swoje ustalenia, dowodząc, że została poddana logice walki partyjnej. Powołanie tego gremium – jak przypomniał – zbiegło się z publicznymi insynuacjami Donalda Tuska pod adresem opozycji, że to wśród niej są agenci rosyjscy.

Gen. Stróżyk poddał się temu i przedstawiał to, czego oczekiwał rząd – powiedział Stanisław Żaryn. Podkreślił też, że działania komisji były wadliwe.

– Zarządzenie, które było formalnym aktem stanowiącym tę komisję, było złe. Merytorycznie wskazywało ono na zupełny brak pomysłu na to, jak ta komisja ma pracować, co było jasnym znakiem tego, że nie jest to ciało w żaden sposób merytoryczne. Ta komisja zakończyła się w sposób kompromitujący. Mam wrażenie, że żadnego raportu nigdy nie poznamy, bo byłaby to kolejna odsłona kompromitacji; merytoryczna ocena może być tylko jedna – jeżeli po kilkunastu miesiącach działalności rząd uznał, że badanie rosyjskich i białoruskich wpływów, w tym z 20-letniego okresu, miało zostać zakończone, to jest to najlepszym dowodem tego, że komisja była fikcją – wskazał doradca prezydenta.

Stanisław Żaryn dodał, że członkowie i eksperci komisji dorobili się sporych pieniędzy, ale Polska straciła, bo gremium to nie może się pochwalić żadnym dorobkiem. Doradca prezydenta zaznaczył, że skompromitowano jedynie ważną ideę związaną z badaniem wpływów rosyjskich i białoruskich.

RIRM

drukuj