Premier D. Tusk podważa sojusz z USA i straszy wojną, o której prezydent ani generałowie nic nie wiedzą
„Nieodpowiedzialne i niemądre” – tak prezydent Karol Nawrocki ocenił podważanie przez Donalda Tuska lojalności Stanów Zjednoczonych wobec Polski. W wywiadzie dla brytyjskiej prasy premier nie tylko podaje w wątpliwość gotowość Stanów Zjednoczonych do obrony tej części Europy, ale też straszy szybkim konfliktem z Rosją.
Premier Donald Tusk w wywiadzie udzielonym w zeszłym tygodniu brytyjskiemu dziennikowi „Financial Times” podważył sojusz polsko-amerykański.
„Największym i najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach (NATO)” – powiedział Donald Tusk.
Minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski, również znany ze swego zdystansowania wobec Waszyngtonu, nieco łagodniej ocenia relacje z naszym amerykańskim sojusznikiem.
– Jesteśmy dobrym, lojalnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, ale nie możemy być sojusznikiem naiwnym – zaznaczył szef polskiej dyplomacji.
Wypowiedź Donalda Tuska dla „Financial Times” jest dla Polski niekorzystna – jednoznacznie stwierdził prezydent Karol Nawrocki.
– Uderzanie w naszego sojusznika strategicznego, jakim są Stany Zjednoczone, podważanie artykułów Sojuszu Północnoatlantyckiego trzeba uznać za bardzo nieodpowiedzialne i niemądre – ocenił Karol Nawrocki.
Kwestionowanie przez Donalda Tuska lojalności USA wpisuje się z antyamerykański trend, jaki rozpowszechnił się w Unii Europejskiej. To myślenie inspirowane z Berlina – zauważył prezes PiS, Jarosław Kaczyński, w swoim wpisie na platformie X.
„Kolejny raz Tusk dał się podpuścić i wykonał dyspozycje z Berlina, atakując Amerykanów i de facto podważając sens art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, który gwarantuje wzajemną sojuszniczą obronę” – napisał Jarosław Kaczyński na platformie X.
Kolejny raz Tusk dał się podpuścić i wykonał dyspozycje z Berlina, atakując Amerykanów i de facto podważając sens art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, który gwarantuje wzajemną, sojuszniczą obronę. Tusk niszczy relacje polsko-amerykańskie, a w tym czasie Niemcy zacieśniają…
— Jarosław Kaczyński (@OficjalnyJK) April 26, 2026
Wcześniej Donald Tusk wpisywał się w unijną i niemiecką politykę resetu z putinowską Rosją. Stąd podpisanie niekorzystnego kontraktu na dostawy gazu, odprawy dla ambasadorów z udziałem szefa rosyjskiej dyplomacji, Siergieja Ławrowa oraz bezwizowy ruch w strefie przygranicznej z obwodem kaliningradzkim. Teraz Donald Tusk również płynie w głównym nurcie polityki europejskiej i liczy na pewne korzyści – zauważył prof. Mieczysław Ryba, historyk.
– Wybrał już tę opcję niemiecką, brukselską, w związku z czym uważa, że jest to ten sposób funkcjonowania, który pozwoli mu się tam jeszcze bardziej uwiarygodnić – wskazał ekspert.
Podważanie lojalności USA to wpisywanie się w rosyjską dezinformację i działania hybrydowe prowadzone przez Kreml – podkreślił Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta.
– Federacja Rosyjska chce, aby wiara i przekonanie co do gwarancji bezpieczeństwa, gwarancji sojuszniczych, były podważane. Robi to notorycznie, testując reakcję publiczną – oznajmił Marcin Przydacz.
Tymczasem kanclerz Niemiec, Friedrich Merz, zabiega w Waszyngtonie o dobre kontrakty na zakup supernowoczesnego sprzętu wojskowego. Jednocześnie media za oceanem piszą o możliwości przesunięcia części amerykańskich żołnierzy z Niemiec do Polski. Wypowiedź premiera może zaszkodzić tym planom – podkreślił prof. Mieczysław Ryba.
– Jakiekolwiek tego typu zaczepki nie pomagają w ułożeniu relacji czy też takich kwestii, jak stacjonowanie wojsk amerykańskich w Polsce – zaznaczył ekspert.
Z jednej strony premier w wywiadzie dla „Financial Times” podważa lojalność USA, z drugiej strony zapowiada możliwość ataku Rosji na Polskę w ciągu kilku miesięcy.
„To naprawdę poważna sprawa. Mam na myśli perspektywę krótkoterminową – raczej miesiące niż lata” – mówił w wywiadzie premier.
Te słowa zaskoczyły nie tylko prezydenta.
– Jestem w ciągłym kontakcie jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych z polskimi generałami, którzy także byli zaskoczeni słowami pana premiera – powiedział Karol Nawrocki.
Kancelaria Prezydenta domaga się wyjaśnień od szefa rządu, czy to, o czym mówi premier, jest realnym zagrożeniem.
– Wydaje się, że w pierwszej kolejności takie informacje powinny trafiać do Pałacu Prezydenckiego, jeśli one są poważne. Jeśli są niepoważne, to pytanie, dlaczego pan premier mówi o tym publicznie, strasząc opinię publiczną jakąś zbliżającą się wojną – zwrócił uwagę Marcin Przydacz.
Jeżeli zagrożenie jest realne, to pojawia się pytanie, jakie przygotowania do działań obronnych rozpoczął rząd. To ważne pytanie, na które powinni odpowiedzieć premier, wszyscy ministrowie oraz przedstawiciele armii.
TV Trwam News




