fot. PAP/Leszek Szymański

Rząd ignoruje wyrok Sądu Najwyższego w sprawie bezprawnego przejęcia prokuratury – Donald Tusk już wprowadza demokrację walczącą w życie?

Ignorowanie kolejnego wyroku sądu – tym razem o bezprawnym przejęciu prokuratury – potwierdza, że rząd już na dobre przechodzi od słów do czynów w tym, co premier Donald Tusk określił jako demokrację walczącą. Jej skutkiem może być jednak silne osłabienie państwa.

Posłowie Suwerennej Polski próbują wyegzekwować wyrok Sądu Najwyższego. Sędziowie orzekli, że obecna władza bezprawnie przejęła prokuraturę, a to z kolei oznacza, iż Dariusz Korneluk nie jest Prokuratorem Krajowym.

– Złożymy w poniedziałek wniosek do komendanta głównego policji o wyprowadzenie tych przebierańców z tego budynku – wskazał Patryk Jaki, europoseł Suwerennej Polski.

Władza już zdążyła ogłosić, że nie uzna orzeczenia, a samych sędziów z doświadczeniem orzeczniczym liczonym w dziesiątkach lat nazywa „neosędziami”.

– Ja nie kwestionuję ich dorobku, nie kwestionuję ich wykształcenia, ale twierdzę, że zostali rekomendowani przez niekonstytucyjny organ – mówił Tomasz Trela, poseł Lewicy.

Stanisław Żaryn, doradca prezydenta, podkreślił, iż oczekuje, że wyrok sądu zostanie wykonany.

– Rząd powinien natychmiast doprowadzić do przywrócenia porządku i prawa w Prokuraturze Krajowej. Osoba, która powinna nią kierować – zgodnie z uprawnieniami i decyzją nominacyjną – to Dariusz Barski – oznajmił Stanisław Żaryn.

Nie jest to pierwszy wyrok, którego nie chce uznać władza. Teraz na pierwszy plan politycy koalicji rządzącej wynieśli hasło o „neosędziach”, wcześniej mówili o wadach prawnych, a innym razem przeszkadzała im izba, która wydała orzeczenie, choć zrobiła to w zgodzie z obowiązują w Polsce ustawą niezakwestionowaną przed Trybunałem Konstytucyjnym.

Premier Donald Tusk znalazł już określenie, którym opisuje działania rządu.

– Mamy dzisiaj potrzebę działania w kategoriach demokracji walczącej – przekonywał Donald Tusk.

W programie „Polski punkt widzenia” Jacek Sasin, poseł PiS, przekonywał, że demokracja walcząca prędzej czy później odbije się na obywatelach.

– Ponieważ rozzuchwali przestępców, którzy będą chodzili po ulicach. Działania prokuratury będą całkowicie kwestionowane przez prawników – powiedział Jacek Sasin.

O demokracji walczącej dyskutowali prelegenci zaproszeni na XIV Kongres Polska Wielki Projekt. W panelu, który miał przyjrzeć się działaniom władzy, były marszałek Sejmu, Marek Jurek, podkreślał, że wszystkie eksperymenty na demokracji sprowadzają się w swojej istocie do tego, jak wykluczenie polityczne drugiej strony nazwać demokracją.

– W tej chwili cała pewność polityczna władzy polega na tym, że ma wsparcie zagraniczne, doszła do władzy dzięki poparciu zagranicy – mówił Marek Jurek.

Jan Maria Rokita, obecnie obserwator sceny politycznej, tłumaczył, iż w całym świecie zachodnim: Niemczech, Francji i Stanach Zjednoczonych, podejmowane są próby rozprawienia się z czymś, co określił jako nową prawicę. Były polityk zaznaczył, iż w świecie zachodnim istnieje oczekiwanie na ostrzejsze metody w Polsce i są one skoncentrowane na Donaldzie Tusku.

– On chciałby być wzorem dla tych zachodnich polityków i wyznaczyć kierunek, pokazać takiemu Macronowi: „Patrz, tak się załatwia sprawę Le Pen i Bardelli”. Tu go ambicja ponosi, bo to jest jego wizja zbudowania własnej pozycji w świecie, ale się boi – stwierdził Jan Maria Rokita.

Z kolei według prof. Jana Majchrowskiego demokracja walcząca i bezprawne działania rządu mogą prowadzić do paraliżu państwa, ale jednocześnie są elementem szerszego procesu.

– Żaden inwestor nie będzie inwestował w państwie, w którym swoich praw przed sądem normalnie funkcjonującym nie może dojść. To jest plan zwinięcia Polski, wielki projekt – podsumował prof. Jan Majchrowski.

Słowa o demokracji walczącej i stawianiu skuteczności ponad prawem premier wypowiedział w obecności prawników.

TV Trwam News

drukuj