fot. PAP/Radek Pietruszka

Sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych rekomenduje kolejnych nominatów obecnej władzy do zagranicznych placówek dyplomatycznych

W najbliższym czasie Bogdan Klich rozpocznie kierowanie polską ambasadą w Waszyngtonie. Zgody na tę nominację nie dał prezydent Andrzej Duda. Władza nie ogląda się jednak na głowę państwa, a sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych rekomenduje kolejnych nominatów władzy do zagranicznych placówek.

Były minister obrony, obecnie senator Koalicji Obywatelskiej, Bogdan Klich, dostał pozytywną opinię sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. W najbliższych dniach obejmie stanowisko szefa polskiej ambasady w Waszyngtonie. Nie będzie ambasadorem, ponieważ zgody na to nie wydał prezydent.

– Będzie kierownikiem placówki, skoro go tutaj pan minister Sikorski wysyła. Nic na to nie poradzę. Uważam, że się nie nadaje do tego, nie ma odpowiednich kwalifikacji merytorycznych – mówił prezydent Andrzej Duda w Polsat News.

Zastrzeżenia głowy państwa dotyczą okresu, kiedy senator Bogdan Klich był w rządzie premiera Donalda Tuska – przypomniał dr Bogdan Pliszka z Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego.

– Był ministrem obrony narodowej, kiedy w Smoleńsku spadł samolot prezydencki – zaakcentował dr Bogdan Pliszka.

Wątpliwości budzi też angażowanie się Bogdana Klicha w amerykańską politykę.

To może mieć konsekwencje, kiedy senator KO obejmie placówkę w Waszyngtonie – zwrócił uwagę Tomasz Synowiec, politolog.

– Krytycy wskazują przed wszystkim na jego bardzo krytyczny, publicznie wyrażany stosunek do Donalda Trumpa, co w przypadku zwycięstwa byłego prezydenta i ponownego objęcia urzędu może negatywnie wpłynąć na jego relacje z polską ambasadą – wskazał Tomasz Synowiec.

Nominacja senatora Bogdana Klicha to tylko część kontrowersyjnej polityki dyplomatycznej rządu. Od miesięcy sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych pozytywnie opiniuje nowych ambasadorów. Ci obejmują placówki, ale nie jako ambasadorzy, ale kierownicy placówek. W zeszłym tygodniu pojawił się jednak problem. Komisja pracowała nad nominacją dla Jerzego Marka Nowakowskiego na placówkę w Armenii. Dwoje posłów koalicji rządzącej nie poparło kandydata i w głosowaniu padł remis.

Według opozycji kandydatura upadła. Szef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych z KO, Paweł Kowal, zarządził przerwę i nie ogłosił, co zostało rozstrzygnięte.

– Ogłaszam przerwę. Spotykamy się po głosowaniach na sali plenarnej – krótko odpowiedział Paweł Kowal.

Następnego dnia rano Paweł Kowal chciał głosować kolejne nominacje. Opozycja nie chciała się na to zgodzić, a przewodniczący opuścił salę.

– Panie przewodniczący, proszę nie uciekać, przegłosować wniosek formalny i zarządzić przerwę. Naprawdę panie przewodniczący, proszę nie uciekać z sali – apelowali członkowie sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

Kilka godzin później rządzący dowołali do komisji posła, który miał zagwarantować większość. Przewodniczący Paweł Kowal, nie oglądając się na protesty opozycji, przeprowadził głosowanie nad kandydaturą Jerzego Marka Nowakowskiego.

– Szesnaście za, przeciw zero. Nikt się nie wstrzymał. Komisja podjęła pozytywną uchwałę. Otrzymali Państwo pozytywną opinię – ogłosił Paweł Kowal, poseł KO.

– Ale to jest nieprawda. Ze smutkiem informujemy, że doszło do naruszenia procedury. Pan przewodniczący jest odpowiedzialny za to – odpowiadali członkowie komisji.

Zacietrzewienie rządzących w sprawie ambasadorów – zdaniem dr. Piotra Gawryszczaka – ma uderzyć w prezydenta Andrzeja Dudę.

– Prezydent ostatecznie zatwierdza ambasadorów, a tutaj chcą pokazać, że bez prezydenta także mogą rządzić – zauważył dr Piotr Gawryszczak.

Rządzący z kolei uważają, że to głowa państwa jest hamulcowym w sprawie wymiany dyplomatów.

– Mam wrażenie, że pan prezydent Duda chciałby wszędzie, gdzie to jest możliwe, taki miały kijek w szprychy włożyć – przekonywał Tomasz Trela, poseł Lewicy.

– Potrzebny jest dialog i uznanie tego, że dzisiaj nie rządzi PiS – dodała Urszula Pasławska, poseł PSL-Trzeciej Drogi.

Błażej Poboży, doradca prezydenta Andrzeja Dudy, wezwał władze do przestrzegania prawa.

– Pan prezydent powołuje i odwołuje ambasadorów. My możemy tylko apelować do premiera Tuska o powrót na grunt konstytucji – podsumował Błażej Poboży.

Rządzący liczą jednak na to, że ich kandydat wygra przyszłoroczne wybory prezydenckie i wówczas będzie można łatwiej dokonać czystki w ambasadach.

TV Trwam News

drukuj